Apokalipsa Konstancina-Jeziorny

Powyższy sensacyjny tytuł nie sugeruje (na szczęście!) zagłady naszego miasteczka ani upadku uzdrowiska, lecz sprawy dalsze i bardziej abstrakcyjne.

Nasz redakcyjny kolega, Bartek Biedrzycki, piszący do tej pory scenariusze komiksowe („Spełniony sen” o Witoldzie Skórzewskim czy „Herma św. Zygmunta” o handlu wiślanym – premiera już na Flis Festiwal 2014) i zajmujący się publicystyką napisał książkę. Jest to utwór osadzony w popularnym ostatnio klimacie postapokalipsy – wizja życia na ziemi postholocaustowej, zniszczonej kataklizmem lub wojną.

Cegielnia Chylicka

Powieść „Kompleks 7215” rozgrywa się w aglomeracji warszawskiej a jej bohaterowie to oddział najemników, którzy w dwie dekady po globalnej wojnie termonuklearnej żyją w podziemiach opuszczonej stolicy. Głównym wątkiem powieści jest podróż oddziału przez pierwszą linię metra na północ, w poszukiwaniu legendarnego wojskowego bunkra dowodzenia kryzysowego, który mieści się rzekomo w Puszczy Kampinoskiej.

Do powieści dołączone są także dwa opowiadania. Dłuższe z nich, zatytułowane „I tak warto żyć” rozgrywa się na terenie naszego miasta. W pięć lat po nuklearnym holocauście, w dawnym piecu Cegielni Chylickiej, pod kilkumetrowymi zwałami śniegu atomowej zimy kryje się przed promieniowaniem i mutantami mała społeczność ocalonych. Jej lider, Jerzy, wraz z młodym chłopakiem wyrusza w ciężką i niebezpieczną podróż przez Skolimów do Mazowieckiego Centrum Rehabilitacji. Od kryjącej się w jego podziemiach społeczności ma nadzieję wytargować leki dla umierającej Hanny.

W opowiadaniu ukazane są dobrze znane miejsca – Cegielnia Chylicka, szpital dziecięcy na Długiej, STOCER, ulice Skolimowa. W postatomowym sztafażu dwaj mężczyźni przeżyją mrożące krew w żyłach przygody, uciekając przed niebezpieczeństwami, takimi jak radiacja, mutanty oraz… inni ludzie.

Książka „Kompleks 7215” ukaże się w październiku nakładem wydawnictwa Fabryka Słów. Więcej informacji na jej temat można znaleźć na profilu Kompleks 7215 na facebooku.