BAJKI DLA DZIECI
Bal
Dinozaur
Krasnale
Pietruszka
Pod łopianem
Stonoga
Tydzień
W ogrodzie
Wiosna
Zabawa
 

 

Bajki dla dzieci
BAL

Już od rana w całym lesie,
Wiatr wieść taką oto niesie:
"Dziś wieczorem na polanie
Będzie wielkie balowanie !"

Bardzo cieszą się robaczki,
Czyszczą nóżki, czułki, macki.
Duże, średnie i najmniejsze,
Wszystkie chcą być najpiękniejsze.

Zalotnice - biedroneczki
Odnawiają swe kropeczki.
Żuczki także się szykują,
Pancerzyki polerują.

Mrówki wiele pracy mają,
Gdyż ognisko urządzają.
Suchy chrust i igiełki
Układają w kopiec wielki.

Pszczółki bardzo pracowite,
Pieką ciastka smakowite,
Przyrządzają napój zdrowy,
Łatwo zgadnąć, że miodowy.

Świerszcze orkiestrę zwołują,
Instrumenty swe szykują,
By do tańca wszystkim grać
Gdy słoneczko pójdzie spać.

Zmrok zapada, wiatr ustaje,
Nikt dziś w domu nie zostaje !
Na polankę każdy śpieszy,
Klaszcze w łapki i się cieszy.

Gra muzyczka, ogień płonie,
Wszyscy łapią się za dłonie,
I do świtu na polanie
Trwa wesołe balowanie.

do góry ...

 

DINOZAUR

Bardzo lubię kiedy wiosną,
Fiołki w mym ogródku rosną,
I gdy wolną chwilkę mam,
To czym prędzej pędzę tam.

Dziś, jak zwykle rano wstałam,
Fiołki wąchać poleciałam,
Lecz po drodze się zdarzyło
Coś, co wielce mnie zdziwiło.

Posłuchajcie:
Idę sobie, podskakuję,
Różne bzdury wyśpiewuję,
Nagle słyszę, a spod krzaka
Głos dochodzi, niby ptaka.

Lecz to nie był ptasi głos!
Ktoś wystawił z krzaka nos,
I dosłownie już po chwili
Cały wyszedł, moi mili !

Jakież było me zdziwienie,
Gdy ujrzałam to stworzenie.
Bardzo mi się spodobało,
Jak dinozaur wyglądało !

Nagle spytał dziwny zwierz:
"Przyjaciółką mą być chcesz?
Ja na imię Brontek mam,
I na świecie jestem sam.

Całe wieki w jajku spałem,
Nic o świecie nie wiedziałem,
Ale teraz, nie żartuję,
Przyjaciela potrzebuję !"

Bardzo się tym ucieszyłam,
Brontka mocno przytuliłam.
Potem w grządkach usiedliśmy,
Fiołki razem wąchaliśmy.

do góry ...

KRASNALE

Czy już dzieci o tym wiecie,
Że krasnale są na świecie?

Spacerując w letni dzień,
Skręćcie nagle w lasu cień.
Tam spod krzaczków i igliwia
Cichy szept się wydobywa.

Czy słyszycie dziwne głosy?
To nie muchy! Ani osy!
Nie wierzycie? Posłuchajcie!
Ktoś gra cicho na fujarce.

Nie wierzycie? Sprawdźcie sami,
Co się dzieje pod grzybkami?

A te dziwne trzaski, huki?
Czy to skrzypią stare buki?
Nie! To jakieś zamieszanie
W środku lasu, na polanie!

Tam maleńkie leśne skrzaty
Gdzieś przenoszą swoje graty.
Pewnie się przeprowadzają,
Wiele pracy przy tym mają.

A cóż znaczy to mlaskanie
Wśród poziomek na polanie?
To malutkie łakomczuchy
Napychają sobie brzuchy!

Czy słyszycie? Któż tak chrapie?
Mały leniuch na kanapie!
Pod pościelą z mchu leśnego
Śpi w cieniu grzyba wielkiego.

Jeszcze macie wątpliwości,
Kto robaki w lesie złości?
Może w końcu odpowiecie:
Czy krasnale są na świecie?

do góry ...

 

 
PIETRUSZKA

Była raz bardzo smutna pietruszka,
Co nie wstawała w ogóle z łóżka.
I od świtania, po ciemną noc,
Wciąż zawinięta w ogromny koc,
Wielkimi łzami się zalewała,
Gdyż złe mniemanie o sobie miała.

-Jestem bez smaku i bez wyrazu,
Nikt nie pochwalił mnie ani razu.
Inne warzywa są kolorowe,
Aromatyczne i bardzo zdrowe.
A ja chudzieńka, długa i blada!
Czy coś takiego komuś się nada?

Na to jej rzekła mądra kapusta,
Bo z niej nie taka znów głowa pusta:
-Musisz opuścić w końcu to łóżko
I wartość poznać swą, droga pietruszko!
Bo czymże by były te zupy, sałatki
Bez twej zielonej i smacznej natki?

do góry ...

 

 

POD ŁOPIANEM


Pod łopianem w dzień deszczowy
Przycupnęła leśna brać,
Ciche toczy tu rozmowy,
Czeka aż przestanie lać.

Krasnoludki w krasnych czapkach
Nad czymś naradzają się,
Coś sprawdzają na swych mapkach,
Ale po co? Któż to wie?

Trole śmiechem wybuchają,
Obmyślając żartów moc.
Psocić w knieję wyruszają,
Gdy zapadnie ciemna noc.

A chochliki, te maluchy,
Dokuczliwych drobin ród,
Z nudów drażnią mokre muchy,
Złoszczą cały leśny lud!

Siwobrode, krzepkie skrzaty,
Co nie nudzą nigdy się,
Wyplatają z trawy maty,
Bo bez pracy żyć jest źle!

Tylko elfy ważkoskrzydłe
Ronią wielkie krople łez.
Ich marzenia niedościgłe
Są już tam gdzie deszczu kres.

A gdy tęczą deszcz ogłosi,
Że przestało w końcu lać,
Bardzo prędko się wynosi
Spod łopianu leśna brać.

do góry ...

STONOGA

Polną drogą gna stonoga
I choć nóg ma sto nieboga,
Spóźnia się wręcz niesłychanie
Każdym razem na spotkanie.

Pójść raz chciała na ploteczki
Do dżdżownicy - sąsiadeczki
Nim pół drogi pokonała,
Buty pełne piachu miała.

Innym razem, z panem trzmielem
Szła do chrząszczy na wesele.
W drodze miała problem duży,
Wpadła z pluskiem do kałuży!

Czarnym błotem się schlapała,
Bardzo się zdenerwowała,
Aż nie mogła złapać tchu,
Gdy utknęła w gęstym mchu.

Albo choćby w zeszły czwartek,
Gdy zaprosił ją żuk Bartek
Na przepyszne swe wypieki,
Z drogi spadła wprost do rzeki!

Wczoraj z świerszczem w piłkę grała,
Cztery nogi połamała,
Więc dziś z domu wyjść nie może
I w paskudnym jest humorze!

Czemu właśnie tej stonodze
Staje ciągle coś na drodze?
Gdyż jak dama pierwsza klasa
Nosi buty na obcasach.

do góry ...

 
TYDZIEN

Cały tydzień, już od rana,
Jestem strasznie zaganiana.
Czemu wierzyć w to nie chcecie?
Wy po prostu nic nie wiecie !

W poniedziałek rano wstałam,
Ciuszki lalkom swym wyprałam,
Pojeździłam na rowerze,
Potem byłam na spacerze.

Cały wtorek harowałam,
Babek z piasku nastawiałam,
Później piasek z piaskownicy
Przesiewałam do donicy.

W środę cały czas padało,
Z domu wyjść mi się nie chciało.
Bardzo się napracowałam -
Telewizję oglądałam.

Czwartek, chociaż nie wierzycie,
Też spędziłam pracowicie.
Obuwszy kalosze duże
Przemierzałam wzdłuż kałuże.

W piątek lekki katar miałam,
W domu zostać więc musiałam.
Choć dzień dla mnie był zbyt krótki,
Zrobiłam z kasztanów ludki.

I w sobotę, daję słowo,
Też robiłam to i owo.
Z czarno - białej plasteliny
Ulepiłam trzy pingwiny.

Lecz w niedzielę, w dzień świąteczny,
Piękny, ciepły i soneczny,
Z łóżka prawie nie wstawałam,
Wszystkie trudy odsypiałam !

do góry ...

UFOLUDKI

Dzień prześliczny, słonko świeci,
Bawią się w ogródku dzieci.
Tylko ja się strasznie nudzę,
Grzebię w błocie i się brudzę.

Nagle, rety ! Co się stało ?
Z nieba w grządki coś zleciało,
Więc szybciutko biegnę tam,
Sprawdzić wszystko muszę sam.

Wiary pewnie mi nie dacie,
Że to Ufo tkwi w sałacie.
Czemu właśnie tu zaryło?
Tyle szkody narobiło !

Ufo nagle zagwizdało,
Światełkami zamigało
I ze środka powolutku
Wyszło ośmiu ufoludków.

O ! Jak śmiesznie wyglądają
Z głów im czułki wyrastają,
A ich skóra, daję słowo,
Barwę ma seledynową.

Ale co to ? Co się dzieje ?
Ufoludki to złodzieje !
Na poziomki się rzucają
I ze smakiem je zjadają.

Później gwiezdne rozrabiaki
Depczą bratki, fiołki, maki,
Marchew z ziemi wyrywają
I ze śmiechu się tarzają.

Myślę sobie; dosyć tego!
Dam nauczkę tym kolegom.
Zatem groźnie nogą tupię,
Robię do nich miny głupie.

Ale one się nie boją,
W równym rzędzie sobie stoją
I wznosząc dziwne okrzyki,
Pokazują mi języki.

Bardzo się zdenerwowałem,
Wielkim kijem je przegnałem.
Nagle - cały zlany potem -
Obudziłem się pod płotem.

do góry ...

 

W OGRODZIE

Pewien brokuł zrospaczony
Pilnie szukał sobie żony,
Bo w ogrodzie prócz selera
Próżno szukać kawalera.

Czy samotne ma wieść życie,
Kiedy wiosna jest w rozkwicie?

Najpierw ruszył do lawendy,
By zabiegać o jej względy.
Lecz lawenda tuż nad ranem
Zaręczyła się z łopianem.

Wywnioskował stąd brokułek,
Że nie warto kochać ziółek.
I pośpieszył na rabatki,
Gdzie pachnące rosły kwiatki.

Ale kwiatki kolorowe
Tylko odwracały głowy.
Brokuł smutny niesłychanie
Sam sobie zadał pytanie:

- Czyż tu szczęście znaleźć może
Ktoś, kto w jednym jest kolorze?
Wszak facet całkiem zielony
Kolorowej nie chce żony!

I olśniony gnał w te pędy
Prosto w kapuściane grzędy.
Przed kapustą schylił czoło
I zagadnął ją wesoło:

-Szczęście moje ty zielone,
Ciebie pragnę mieć za żonę!

A kapusta rzekła na to:
-Nawet gdy przeminie lato,
Starą panną zostać wolę

Przez kapustę odrzucony
Dalej pobiegł szukać żony.
I zranione swoje serce
Ofiarować chciał brukselce.

Lecz brukselka go nie chciała,
Bowiem już mężusia miała.
A wybrankiem jej był chrzan,
Nonszalancki starszy pan.

Długo myślał nad tym brokuł,
W czym tkwi jego nieszczęść szkopuł?
Bo choć mądry jest i młody,
Niebanalnej dość urody,
To samotny niesłychanie
Kawalerem pozostanie.

W końcu wysnuł wniosek taki,
Z czym się zgodzi każdy z was;
Żeńcie wtedy się chłopaki,
Gdy po temu dobry czas!

do góry ...

 
WIOSNA

Czy widzicie co się dzieje ?
Chyba słonko mocniej grzeje !
Z głów ściągamy grube czapki
I nie marzną nam już łapki.

Ciepłe palta i szaliczki,
Nauszniki, rękawiczki
Prędko w szafach się chowają,
W sen wiosenny zapadają.

Wkoło wszystko zielenieje,
Cały świat się do nas śmieje,
Nawet deszczyk, kiedy pada,
Do uśmiechu buzię składa.

Zatem śmiejmy się i my !
Niech nam minie humor zły !
I jak ważki, pszczółki, bączki,
Odwiedzajmy kwietne łączki.

Wybrykajmy się do woli,
Skaczmy, tańczmy, co kto woli.
No bo przecież, w czasie wiosny,
Każdy dzień ma być radosny.

A gdy już się nacieszymy,
Nawąchamy, nabawimy,
Wtedy do snu nam zaśpiewa
Zdolny śpiewak z czubka drzewa.

do góry ...

ZABAWA

Gdy nadejdą dni jesienne,
Mokre, zimne, nieprzyjemne,
Zamiast mamie wciąż marudzić
Zrób coś, żeby się nie nudzić!

Weź kasztany i patyczki,
Papier, gwoździe i nożyczki.
Za stolikiem sobie siądź,
Do roboty czas się wziąć!

Niech się zjawi pułk rycerzy,
I ze smokiem niech się zmierzy,
Gdyż jak głosi gminna wieść
Smok królewnę pragnie zjeść!

A królewna kasztanowa
W wielkiej wieży niech się schowa.
I niech czeka tam na swego
Królewicza kolczastego.

Potem miłość niech ich złączy,
Niech uniesie ich koń rączy
Do pałacu przepięknego,
Też brązowo - kłującego.

Czyż nie świetna to zabawa?
Pełna przygód i ciekawa!
Przy niej, zgodzisz się kolego,
Wysiadają klocki "Lego".

do góry ...

 
Wszelkie prawa autorskie do wierszy są zastrzeżone i stanowią własność
Doroty Ronowskiej