Re: Nowa dostawa dzikow z Warszawy
Wysłane przez: maniamania (Moderator)
Data: 14 gru 2013 - 23:15:05


czaknoris
[tvnwarszawa.tvn24.pl]

"Po uśpieniu, zwierzęta będą wywożone poza miasto."

Poza miastem jest np. powiat piaseczyński, a w nim gmina Konstancin-Jeziorna...

Może nie, bo by dziki szybciutko wróciły.

niżej wypowiedź dyr. Lasów Miejskich z 2010 r. Myślę że w 2013/ 14 będzie podobnie

? Na terenie Warszawy jest obecnie 21 odłowni: na Białołęce, Bielanach, Bemowie i w Wawrze. Od września ubiegłego roku udało nam się odłowić 270 dzików ? wyjaśnia Podgórski.

Odłowni nie ma jednak w dzielnicach, gdzie ostatnio widywane są dziki, np. na Ursynowie. I na razie nie będzie. ? To drogie urządzenia. Postawienie 21 odłowni kosztowało miasto 200 tys. zł ? podkreśla dyrektor Lasów Miejskich.

Złapane dziki wywożone są z Warszawy aż na Pomorze. Leśnicy mają nadzieję, że zwierzęta nie wrócą do stolicy, bo do pokonania mają kilkaset kilometrów.

źródło: [www.mmwarszawa.pl]

Czytałam na jakimś portalu, że jest mało odłowni, bo "sąsiadom" przydają się deski, elementy metalowe, poza tym to zaciszne miejsca gdzie można zrobić imprezkę i po opał na ognisko nie trzeba ganiać... Trudno przy każdej postawić Strasznika.

Re: Ambona w rezerwacie
Wysłane przez: maniamania (Moderator)
Data: 11 sty 2014 - 23:37:45

Na szczęście naszym dzikom nic nie grozi, bo Niemcy maja u siebie też dużo.

Nigdy nie miałam dobrego zdania o myśliwych i takie wytłumaczenia, ze oni spełniają dobre uczynki, bo dokarmiają zwierzynę do mnie nie trafiają. Owszem wsypują karmę do paśników, ale potem te stworzenia zabijają. Psy i koty także...

Re: Nowa dostawa dzikow z Warszawy
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data: 11 sty 2014 - 23:38:42

liczy się KASA

Biedny głodny dzik został potrącony przez samochód
Wysłane przez: maniamania (Moderator)
Data: 15 lut 2014 - 11:35:48

... w okolicy Pl.Sportowego.

Przedwczoraj spotkałam dzika czy może dziczycę (bo nie duży)jak szukał czegoś na ul.Słomczyńskiej w wystawionych żółtych workach. Akurat jechałam rowerem i przestraszony (zawstydzony) zwierzak śmignął przede mną, widocznie się przestraszył i chciał się schować pod siatką na posesji po drugiej stronie ulicy.

Powtarzam: uciekał, bał się - nie był agresywny. Dobre rady w ulotce napisanej przez RiOŚ (zjechanej przez nasza lokalną tubę w tzw. "liście do redakcji") będą skutkowały - musimy zachować spokój. Nie mam już tej ulotki, ale była mowa by nie drażnić zwierzaka: krzyczeć, tupać, wymachiwać kijem, szczuć psem, bo dzik zagrożony zaatakuje. Trzeba mu po prostu zejść z drogi.

A myśliwy, czy sympatyk łowiectwa - wiadomo będzie wyolbrzymiał problem. Wszystko co się w lesie rusza zabić, zjeść, popić wódeczką. I może dla zabicia wyrzutów sumienia udawać, że się o zwierzynę leśna dba.

W końcu sami jesteśmy winni temu ze zwierzaki nadmiernie się rozmnożyły wyrzucając przez lata w krzaki jedzenie.

Teraz jest okazja by nie zmarnować naboju - dzik leży i czeka "na myśliwego".

Re: Biedny głodny dzik został potrącony przez samochód
Wysłane przez: maniamania (Moderator)
Data: 15 lut 2014 - 17:03:42


rondo

To, ze winę za taki stan rzeczy ponoszą ludzi...dorośli, to ci dorośli powinni ten problem umieć rozwiązać.

.

racja, ale jak przekonać dorosłych żeby mniej jedzenia wyrzucali, a chociażby nie dokarmiali kaczek czy łabędzi, bo te zamiast przebywać tam gdzie powinny - odlatywać do ciepłych krajów, gdy woda zamarznie staja się łatwym łupem dla drapieżników. Nie raz Strażacy wyrąbywali z lodu te wielkie ptaszyska.

Sprawa dziko żyjących zwierząt była wałkowana podczas konwentu wójtów i burmistrzów pow. piaseczyńskiego w 2012 i 2013. Starosta zwrócił się o opinie do różnych ekspertów m.in. Min Środowiska, który odpowiedział tak:
W przypadku odstrzału lub odłowu zwierzyny na terenach niewchodzących w skład obwodów łowieckich koszt tych działań powinien być finansowany ze
środków powiatu
,


mimo to wójtowie, burmistrzowie wykazali dobrą wole, by stojący na skraju bankructwa powiat wesprzeć. W protokole liczne wypowiedzi wójtów, burmistrzów oraz radnych powiatowych

sposób rozwiązania problemu przygotowało Nadleśnictwo Chojnów już w 2011 r

Nadleśniczy S. Mydłowski:
w 2011 roku z inicjatywy Nadleśnictwa Chojnów. Staraliśmy się stworzyć i stworzyliśmy procedury niezbędne do postępowania ze zwierzętami dzikimi na obszarach zurbanizowanych i przy drogach.
Dokument końcowy ma datę 14 kwietnia 2012 roku. Przewiduje właściwie wszystkie przypadki, które mogą mieć związek ze zwierzyną dziko żyjącą. Procedura więc jest i znajduje się również w posiadaniu Starostwa Powiatowego.


i wszystko o d... potłuc, z powodu braku chęci powiatu

cały dokument - protokół z konwentu można znaleźć tu: [www.piaseczno.pl]
Dużo do czytania, ale warto, chociażby po to żeby wiedzieć na kogo nie głosować.

Re: Biedny głodny dzik został potrącony przez samochód
Wysłane przez: Artek_BartekArtek_Bartek (87.205.193.---)
Data: 15 lut 2014 - 22:16:38

Kaczki i łabędzie nie odlatują bo je ludzie karmią? Czy ludzie karmią te, które nie odlatują?

Re: Biedny głodny dzik został potrącony przez samochód
Wysłane przez: BartekBartek (Moderator)
Data: 16 lut 2014 - 09:44:34

Arturze, wiele by odleciało, jak sądzę, gdyby nie dokarmianie. Oczywiście ludzie karmią tylko te, które zostały, ale robi się błędne koło.



Wszystkie wypowiedzi na licencji CC-BY-ND.

Re: Biedny głodny dzik został potrącony przez samochód
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (178.42.68.---)
Data: 16 lut 2014 - 10:26:02

Dzik nie zaatakuje człowieka sam z siebie, że tak powiem. Jedynie w dwóch przypadkach - wścieklizna i gdy zraniony i/lub bez drogi ucieczki walcząc o życie. Nawet w przypadku lochy z małymi, gdy zdarzy nam się wejść im w drogę (np przebiegają ścieżkę, po której idziemy) "odcinając" część małych, locha wykona szarżę oblliczoną na przestraszenie człowieka, a nie zabicie go.

I tak twierdzą przyrodnicy, specjaliści w tej dziedzinie.

Jakiś czas temu przeczytać było można w "Nad Wisłą" jak to się myśliwi skarżą, że są nazywani przez ludzi mordercami i że mają tyyyyyyyyyle procedur do wypełnienia, żeby sobie strzelić. Ja jednak znam opowieści samych myśliwych jak rzeczywistość może wyglądać.

Zauważamy w okolicy utrzymywanie stanu zagrożenia, oblężenia przez te krwiożercze bestie - a ja zadam pytanie - ILE MIELIŚMY W GMINIE PRZYPADKÓW ZAATAKOWANIA LUDZI PRZEZ DZIKI Z USZKODZENIEM CIAŁA (ludzi)? Nie chodzi mi o "obrońców" przyrody nie mających siły uciec przed zranionym przez siebie zwierzęciem.

Oczywiście jeżeli już koniecznie zwierzę ma zginąć, to celny strzał z ambony jest najlepszym wyjściem, tylko że strzelców mamy różnych i czy zwierzę często ma "szczęście" zginąć od razu?
Druga sprawa, polowania w gruncie rzeczy osłabiają kondycję gatunków. Przyroda eliminuje najsłabsze osobniki, myśliwy strzela dorodne (trofea) bądź co mu akurat najdzie pod lufę. Niby powinien strzelać, gdy rozpozna cel smiling smiley - a przypadki wzajemnych postrzeleń? A "nierozpoznanie (celowe lub nie) żubra? Itp. itd.

Zróbmy test myśliwym o ich stanie wiedzy (ja wiem, że co najmniej jeden z myśliwych na naszym terenie już zabierał syna na polowania, gdy ten był świeżo w gimnazjum a może i wcześniej). Najlepszym jest rozpoznanie ptactwa,jednak w warunkach świtu lub zmierzchu - wiele gatunków jest chronionych. Jak Państwo myslicie, ile osób przejdzie pomyślnie taki test?

I ostatnie - myśliwi nie zabijają, żeby żyć, tylko dla przyjemności. Czy uważacie, że zadawanie bólu, śmierci innym czującym istotom
w celu osiągnięcia własnej przyjemności/satysfakcji jest moralne/etyczne/w porządku/uzasadniające samo zabijanie/ itp
(proszę sobie wybrać opcję)?

I rozpatrując tę sprawę choćby w relacji śmierć/przyjemność, mam żal do kościoła chrześcijańskiego za legitymizowanie tego procederu poprzez uroczystości Św. Huberta (który sam jest pewnie przerażony tym w jaki sposób został wykorzystany, znając jego życie).



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2014-02-16 11:16 przez AK.

Chyba przyroda sobie sama poradzi z dzikami, bo na działania starosty nie ma co liczyć
Wysłane przez: maniamania (Moderator)
Data: 19 lut 2014 - 23:34:25

MRiRW: pierwszy w Polsce przypadek choroby afrykańskiego pomoru świń u dzika
17 lut, 22:00

Główny Lekarz Weterynarii potwierdził, że u padłego dzika w gminie Szudziałowo (woj. podlaskie) znaleziono wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF) - podał w poniedziałek resort rolnictwa. Wirus ASF nie jest groźny dla człowieka, choroba nie przenosi się na ludzi.

[biznes.pl]



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2014-02-19 23:35 przez mania.

Re: Ambona w rezerwacie
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (83.28.177.---)
Data: 19 lut 2014 - 23:40:06

Maniu, Boże, nie pisz takich rzeczy, bo myślący wolno lub "interesanci" zaraz podniosą larum i do wystrzelania wszystkich dzików wezwą służby specjalne.

W USA znane są przypadki podrzucania trutki ptakom w parku po emisji "Ptaków" w reż. pana H.

Re: Ambona w rezerwacie
Wysłane przez: maniamania (Moderator)
Data: 20 lut 2014 - 00:12:29

A kto by sobie taki kłopot robił. Jest zarządzenie głównego lekarza weterynarii, żeby do każdego padłego (naturalnie lub po zastrzeleniu) wzywać weterynarza.

Re: Ambona w rezerwacie
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (83.31.10.---)
Data: 07 mar 2014 - 23:25:37

Polują na biednych ludzi, krwiożercze bestie. grinning smiley

Re: Ambona w rezerwacie
Wysłane przez: BartekBartek (Moderator)
Data: 08 mar 2014 - 12:59:09

Ostatnio spotkałem trzy na pustym placu przy Potulickich, jeden dorosły dwa prosiaki chyba zeszłoroczne, bo dużo mniejsze. Szykowałem się już na śmierć, ale uciekły przerażone. Być może wystraszył je aparat, który ze sobą miałem. A może po prostu miały mnie gdzieś i się spłoszyły.



Wszystkie wypowiedzi na licencji CC-BY-ND.

Re: Ambona w rezerwacie
Wysłane przez: Tomasz ZymerTomasz Zymer (185.15.0.---)
Data: 08 mar 2014 - 13:16:15

Dzik a sprawa konstancińska. Jeżeli las jest uporządkowany, przetrzebiony i pełen ludzi, a miasto - dzikie i pełne ruin i haszczy, to dzik wybierze miasto. Ostatnio wiele z tych haszczy wycięła firma - jak się okazuje, podobno za pełną zgodą i wiedzą konserwatora zabytków. Więc jest szansa, że dziki przeniosą się na teren... Stoceru, gdzie wśród malowniczych zameczkowatych ruin nieprzebyte haszcze pozostały.

W kołach dobrze poinformowanych mówi się, że ten konstanciński dzik to jest taki czerwony śledź, który ma odwracać uwagę od działań rozmaitych chronionych w powiecie ptaków błotnych żywiących się lebiodą czy jaka tam była oficjalna nazwa tej rośliny na k.

Re: Ambona w rezerwacie
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (178.42.97.---)
Data: 22 mar 2014 - 01:14:42

"Mięso pozyskiwane z dzikich ptaków nie ma żadnego znaczenia ekonomicznego.

Na ptaki nie poluje się dla mięsa. Nierzadkie są przypadki zabijania nawet kilkuset gęsi jednorazowo, a następnie porzucania ich ciał w zaroślach lub zakopywania w polu.

Wokół Ujścia Warty, jednej z najważniejszych ostoi ptaków w Europie, orgnizowane są polowania, podczas których 6-8 myśliwych zabija w czasie jednego polowania nawet do 400 dzikich gęsi. Każdy z myśliwych dysponuje podczas takiego polowania 2-3 sztukami półautomatycznej broni, która jest przeładowywana przez pomocników, podczas, gdy strzelający myśliwy może kontynuować strzelanie praktycznie bez przerwy. Trudno jest argumentować, że ptaki zabijane są dla zaspokojenia głodu."

Parę faktów i mitów - polowania na ptaki. Warto poczytać!!!


[niechzyja.pl]

Re: Ambona w rezerwacie
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (178.42.97.---)
Data: 22 mar 2014 - 01:17:59

"W konsekwencji polowań na ptaki następuje wprowadzenie do środowiska olbrzymich ilości ołowiu, które kumulują się przez lata, stanowiąc zagrożenie ołowicą zarówno dla człowieka, jak i dzikich zwierząt, w tym gatunków chronionych.

Szacunki wskazują, iż co roku w Polsce wystrzeliwuje się ok. 300,000 kg ołowiu. Większość tego niezwykle toksycznego zatruwa nasze wody i gleby.

Wg raportów Komisji Europejskiej, w miejscach polowań występuje olbrzymie stężenie ołowiu. Stwierdzano występowanie do 2 mln śrucin ołowianych na hektar oraz do 400 śrucin ołowianych na 1 metr kwadratowy.

Skażenie ołowiem powoduje śmierć, problemy neurologiczne i immunologiczne.
Ołowica groźna jest nie tylko dla człowieka, zwłaszcza po spożyciu ryb ze stawów hodowlanych (a myśliwi często polują na ptaki wodne nad stawami).
Ołowica stanowi również wielkie zagrożenie dla objętych ochroną ścisłą ptaków drapieżnych ? tzw. szponiastych, ponieważ to one często zjadają zestrzelone lub ranione, lecz nie odnalezione przez myśliwych ptaki, w których ciałach znajdują się ołowiane śruciny. W ten sposób giną orły, orliki i inne ptaki szponiaste.
Ołów, który został wystrzelony nad wodą i opadł na dnie jest także często połykany przez ptaki nurkujące, np. kaczki grążyce. Ptaki te mają w zwyczaju połykać drobne kamyczki, które niezbędne są w ich żołądkach jako pomoc w trawieniu pokarmu. W ten sposób połykane są również drobiny śrutu. Śmierć spowodowana ołowicą jest długa i bolesna."

Źródło, jak wyżej.

Re: Ambona w rezerwacie
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (178.42.61.---)
Data: 09 kwi 2014 - 22:49:24

Dziś natknąłem się na ślady bytności "milosników" przyrody - myśliwi/kłusownicy jeden diabeł - głowa dzika wraz ze skórą, obok w czarnym worku trochę kości wyglądających na żebra. Wszytko to porzucone na łąkach przy grobli między figurką a pałacem (tak w połowie drogi przy kanale prostopdle dochodzącym do grobli. Huuuuuuuuura "terorysta" okolicznych wsi pozostał w postaci truchła na łąkach, a wszystko to dzięki "wspaniałym" rycerzom o "oryginalnych" gustach rekreacyjnych.

Dzik nie był duży.

Re: Ambona w rezerwacie
Wysłane przez: maniamania (Moderator)
Data: 09 kwi 2014 - 23:55:37

To może ten sam terrorysta, który wrzucił truchło dzika do strumienia niedaleko granicy z Białorusią. Po zbadaniu okazało się, że dzik był chory na afrykański pomór. Ponieważ to teren gdzie rolnicy hodują świnie kazano wszystkie zlikwidować. Mięso po ugotowaniu można jeść. Niedawno czytałam artykuł w Dużym Formacie. Stąd się wziął zakaz importu naszego mięsa do cesarstwa Władimira.

Re: Ambona w rezerwacie
Wysłane przez: jacekkkjacekkk (37.190.156.---)
Data: 10 maj 2014 - 00:09:24

Czy wiesz ile w Gminie Konstancin – Jeziorna jest gniazd, w których zamieszkały bociany? My przedstawiamy tylko trzy w Bielawie, Opaczy i w Mirkowie.
[kjvideostudio.blog.pl]

Co roku przez mysliwych ginie kilka osób
Wysłane przez: maniamania (Moderator)
Data: 20 sie 2014 - 00:20:33

Co roku przez myśliwych ginie kilka osób

2014-08-19 07:38
"W Polsce jest 116 tys. myśliwych. Nie muszą przechodzić badań lekarskich. Mogą mieć nawet słaby wzrok. Rocznie zabijają przez przypadek kilka osób" - pisze "Gazeta Wyborcza".
Ostatnio głośna była sprawa śmierci 21-letniego chłopaka, który został przypadkowo postrzelony z broni myśliwskiej, gdy siedział w aucie. Łukasz N. zmarł po kilku minutach. Myśliwy tłumaczył, że broń wystrzeliła sama. Postawiono mu zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci.

Co roku dochodzi do kilku takich tragedii. W 2008 r. pod Krotoszynem w Wielkopolsce 61-latek, polując na dzika, zastrzelił swojego syna. W 2011 r. koło Dzierżoniowa myśliwy ostrzelał grupę osób, bo myślał, że to wataha dzików, i zabił własną żonę.

Polujący nie mają obowiązku wykonywania badań lekarskich. Mogą mieć słaby wzrok. - Każdy myśliwy powinien sam sprawdzać stan swojego zdrowia i sprawności fizycznej - zaznacza rzecznik PZŁ, Marek Matysek
.
źródło: [www.wprost.pl]

Może się nawzajem powystrzelają? To wcale nie byłoby głupie >grinning smiley<

Akcja: ForaWątkiSzukajZaloguj
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.