Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: BartekBartek (Moderator)
Data: 11 sie 2011 - 12:40:23

Dotychczasowa dyskusja dostępna pod tym adresem: [www.konstancin.com]



Wszystkie wypowiedzi na licencji CC-BY-ND.

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: MixiorekMixiorek (80.50.126.---)
Data: 12 sie 2011 - 08:57:50

Jak wyglądają rowy melioracyjne w Wilanowie, konkretnie Powsin, między ul. Potułkały a ul. Opieńki:









Wilanów ogłasza przetarg na kolejne prace przy rowach:

"Remont budowli melioracyjnych w zlewniach rowów V i VIII w Powsinie, położonych pomiędzy Skarpą Warszawską a Jeziorem Lisowskim w Warszawie:

Część I - remont budowli melioracyjnych w zlewni rowu V w Powsinie pomiędzy ul. Ł. Drewny a Skarpą Warszawską.

Część II - remont budowli melioracyjnych w zlewni rowu VIII w Powsinie pomiędzy ul. Ł. Drewny a Jeziorem Lisowskim."

[www.wilanow.pl]

Ja się pytam - gdzie są przetargi na prace przy rowach na terenie Gminy Konstancin?!?!



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-08-12 09:32 przez Mixiorek.

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: Artek_BartekArtek_Bartek (---.home.otenet.gr)
Data: 12 sie 2011 - 09:11:15

no proszę....nie jest to zadanie gminy a Gmina Wilanów ogłasza przetargi?!
Może nasz Skarbnik zapyta ichniejszego (tego z Góry Kalwarii z resztą też!) jak to należy zrobić?!

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: MarioMario (---.knc.pl)
Data: 12 sie 2011 - 09:54:31

No właśnie, może by w końcu się Pan Skarbnik zechciał skonsultować ze swoimi kolegami z ościennych gmin?Jakoś tam się da. Może naginają przepisy, ale jeśli tak, to naginają wszyscy.... Ludzi zalewa, mieszkańcy pomstują, a Gmina się upiera, że nie jest to ich zadanie własne.

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: olaola (---.adsl.inetia.pl)
Data: 12 sie 2011 - 15:20:49


Mario
(...) Ludzi zalewa, mieszkańcy pomstują, a Gmina się upiera, że nie jest to ich zadanie własne.

i tak jest nie tylko w sprawie p/powodz, ale też w/s dróg: wczoraj w "Fatach" usłyszałam niesamowity njus o jakiejś dolnosląskiej gminie, która ogłosiła przetarg na remont i utrzymanie dróg na swoim terenie - nie bacząc na zawiłości własnościowo-kompetencyjne. Ogłosiła i już ma wstępne ustalenia ! I to jest samorządność. I po to są wybory. Bo gdyby rządzenie miało polegać na wygodnym trzymaniu się litery różnych ustaw, uchwał i zarządzeń, to mogłaby "rządzić" odpowiednio zaprogramowana maszyna smiling bouncing smiley Po co wymieniac jednych na drugich, skoro każdy niewiele może ?

jak sie robi taki spersonalizowany znaczek przy nicku ?

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: Tomasz ZymerTomasz Zymer (---.knc.pl)
Data: 12 sie 2011 - 16:01:47

Możemy oczywiście wyremontować wszystkie rowy melioracyjne za mieszkańców i spółki wodne, kanały za WZMiUW, oczyścić rzeki za RZGW, przebudować drogi powiatowe i wojewódzkie, wyremontować zabytki za ich właścicieli, a następnego lata ogłosić bankructwo gminy i dostać się pod zarząd komisaryczny z powodu złamania wszelkich zasad dyscypliny budżetowej.
Nie wiem, jakie dochody z podatków ma Wilanów. U nas większa część najbogatszych mieszkańców podatków na miejscu nie płaci i na razie nie ma środków prawnych, żeby ich przymusić do płacenia w gminie (choć można próbować zachęcać). Dziura w budżecie jest nadal ogromna, nieruchomości niesprzedane, z miesiąca na miesiąc pojawiają się nowe należności do spłacenia, a widmo niezapłaconych 20 milionów za grunty zabrane pod drogi powinno mitygować wszystkich autorów superpomysłów na wydawanie gminnego grosza.
Gdyby nawet tak łatwo było sięgnąć do kieszeni, wykorzystalibyśmy te fundusze na komunikację publiczną, ciepło dla Mirkowa, drogi gminne i infrastrukturę, spłacenie długów wobec mieszkańców, ugodę z właścicielem "asfalciarni" w sprawie jej przeniesienia - a nie na wspieranie bogatej cioci z Warszawy. Sztuką dla dobrego burmistrza jest wywarcie skutecznej presji na odpowiedzialnych instytucjach i właścicielach, a nie - wykonywanie cudzych obowiązków za nieistniejące fundusze z budżetu gminy.
Nie będzie żadnego dłubania w cudzych rowach bez pisemnej umowy z województwem i jego instytucjami określającej zakres wspólnego działania i ściśle definiującej terminy oraz wkłady.

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: olaola (---.adsl.inetia.pl)
Data: 12 sie 2011 - 18:58:27

piernik ma z wiatrakiem więcej wspólnego niż "bogata ciocia z Wawy" z zalewaniem wyborców

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: Tomasz ZymerTomasz Zymer (---.knc.pl)
Data: 12 sie 2011 - 19:21:52

Pani Olu, z Pani własnych lipcowych relacji na starym forum wynika, że w okolicach Pani domu to akurat wyborcy zalewali się sami na własne życzenie budując stawiając bezprawnie w korycie kanału rozmaite betonowe przeszkody, które potem robotnicy na koszt Pani i innych sąsiadów rozbijali. Jeśli źle odebrałem Pani relacje, to proszę o sprostowanie.
A "bogata ciocia z Warszawy" to władze wojewódzkie, które stać na utrzymywanie dziesiątek i setek zbędnych stanowisk w kompletnie nieefektywnych i skądinąd pozbawionych odpowiednich środków na cele statutowe instytucjach typu WZMiUW i RZGW. Redukcja stanowisk w wojewódzkiej administracji mogłaby sporo tych "statutowych" środków wreszcie uwolnić, czego życzę wojewodzie po 9 października bez względu na to, z jakiej opcji będzie pochodził(a).

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: szturmowiecszturmowiec (---.adsl.inetia.pl)
Data: 12 sie 2011 - 21:10:21

Szanowny Panie Zymer,

1. Upraszcza Pan - rozumiem, punkt widzenia zmienia się wraz z punktem siedzenia. Olę zalało z powodu wieloletnich zaniedbań - sam Pan o tym pisał. Pisał Pan o niemożności, "imposybilizmie",ludzkiej głupocie i lenistwie. A Pan teraz niezbyt dowcipnie sugeruje,że "wyborcy zalewali się sami".

2. Śledząc ostatnio Pańskie uwagi na temat usunięcia przez mieszkańców samowoli budowlanych odniosłem wrażenie,że komentuje Pan ten fakt z pewnym rozbawieniem. Kiedy ludzie organizują się w odruchu obronnym, poza lub wbrew normom prawnym to mamy sytuację nadzwyczajną, Panie Zymer, a nie normę. W Londynie też ostatnio ludzie chronili swój dobytek wystawiając straże na ulicach i nie słyszałem żeby Cameron podchwycił ten pomysł jako receptę na spokój dla Albionu. Wydaje mi się też,że nic go w tym nie bawiło - ale może się mylę.

3.Mnie jest obojętne czy rowy melioracyjne zrobi Gmina czy Województwo. Ale to Gmina ma być skuteczna. I bez względu na kompetencje to władze Gminy rozliczymy.

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: MixiorekMixiorek (---.warszawa.mm.pl)
Data: 12 sie 2011 - 21:17:25


Tomasz Zymer
Nie będzie żadnego dłubania w cudzych rowach bez pisemnej umowy z województwem i jego instytucjami określającej zakres wspólnego działania i ściśle definiującej terminy oraz wkłady.

To może Gmina w końcu ruszy cztery litery i podpisze porozumienie?!?! A jak nie podpisze niech zrobi to co robi Wilanów i Ursynów. Widząc niemoc władz wojewódzkich chroni swoich mieszkańców z własnych środków.
Temat zalewania Gminy to temat nr 1 dla Radnych i Burmistrza. Nie będzie nauki, kultury, CO, parku etc. w gumiakach i wodzie po pas.

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: Tomasz ZymerTomasz Zymer (---.knc.pl)
Data: 12 sie 2011 - 21:58:45

Do Szturmowca:

Ad. 1. Rada ustala roczny przydział środków w budżecie na poszczególne cele, m.in. na remonty melioracji. Te środki zostały w tym roku zwiększone kilkukrotnie w porównaniu z 2010 mimo złej sytuacji budżetowej. Ja także głosowałem za przesunięciem środków z budowy zaplecza KDK w Mirkowie oraz utrzymania zieleni na melioracje.
Natomiast Rada Miejska nie decyduje o konkretnych sposobach bieżącego wydatkowania raz przyznanych środków. Te decyzje są w gestii burmistrza. Radny czy komisja, po zapoznaniu się z półrocznym sprawozdaniem burmistrza z wykonania budżetu, może wnioskować do burmistrza o przesunięcia środków na konkretne cele. Moja interpelacja pod względem prawnym ma dokładnie taką samą wagę, jak wniosek Pański czy jakiegokolwiek innego mieszkańca gminy. Pod względem skuteczności, bardzo pomocne bywa wsparcie mediów, o czym Pan znakomicie wie.
Rada Miejska jest ciałem uchwałodawczym, częściowo doradczym. Pod względem władzy wykonawczej moja pozycja w żaden istotny sposób nie zmieniła się w stosunku do ubiegłego roku, kiedy byłem zwykłym mieszkańcem i działałem w lokalnym stowarzyszeniu. Nadal, kiedy chcę coś uzyskać od władz np. wojewódzkich (spełnienie obietnicy zatrzymania tranzytu przez uzdrowisko) a te mnie ignorują, pozostają mi te same środki - wnioski do instytucji, wyjście na ulicę, blokada drogi. Coś takiego zapewne stanie się pod koniec września. Czy wtedy mieszkańcy okolic ul. Pułaskiego, gdzie ciężki tranzyt bez chodnika i pobocza jest prawdziwą zmorą, odmówią wsparcia tej akcji, bo ja to "władza" a "oni" to nie "my"?

Ad. 2. Zdaje sobie sprawę, że politykowi dystans i rozbawiony ton nie przystoi, ale cóż, ja na polityka się wyraźnie nie nadaję - to już Panu mówiłem przy naszym spotkaniu. Fakt, że ludzie bezmyślnie zabudowali zarówno główne kanały zrzutu deszczówki, jak i lokalne rowy, bo im się podobało oszczędzić kilka złotych na rurze zamontowanej pod podjazdem albo zamienić ważne dla systemu urządzenie w ogrodową zabawkę - nie jest zabawny, tylko żałosny i świadczy o totalnym braku wyobraźni i świadomości środowiska naturalnego. Nie dziwi mnie, że ludzie w sytuacji kryzysowej organizują się w samoobronie. Ale płakać nad ludzką głupotą nie zamierzam. Jasno to sobie trzeba powiedzieć, że jak ktoś chce złamać nogę, to ją sobie złamie. SM może chodzić i pouczać, starosta może nakazać rozbiórkę, ale na głupotę ludzką żadnego paragrafu nie ma.

Ad. 3. "Mnie jest obojętne kto to zrobi, władza wszystko może i my rozliczymy naszą władzę" - rzeczywiście był u nas taki czas, kiedy władza była jedna i mogła niemal wszystko, tyle, że zwykle nie chciała, a społeczeństwo musiało biernie czekać, aż władzy się zechce. Ta mentalność ma swoje określenie w socjologii - nie przytoczę go, bo nie jest moją intencją jątrzyć czy obrażać.
Zwracam jednak delikatnie uwagę, że teraz jest zupełnie inaczej - władz jest wiele, jest podział władzy, a władza bez współpracy ze społecznością, która ją wybrała, okazuje się zwykle nieskuteczna. Podałem jasno na forum, jak powinno wyglądać zgodne ze stanem prawnym załatwienie sprawy podtopień we współpracy radnych, mieszkańców, samorządu i instytucji skarbu państwa: radni zbierają od mieszkańców dane o "punktach krytycznych" i ich przyczynach (zaproponowałem, że się tym zajmę), przekazują je za pośrednictwem UMiG lub bezpośrednio staroście i instytucjom wojewódzkim; starosta wydaje niezwłocznie nakazy rozbiórki samowolnie wykonanych konstrukcji (tylko on jest władny je wydać); straż miejska we współpracy z radnymi sprawdza wykonanie tych decyzji (ewentualne ponaglenia w przypadku zlekceważenia decyzji), a burmistrz z SM sprawdzają, czy zarządca kanału usunął zwalone pnie i inne naturalne przeszkody.
Reakcja pani Oli na tę moją propozycję, przedstawioną w lipcu, była taka, że vice-burmistrz sam z siebie powinien znać te wszystkie "punkty krytyczne" bo jest szefem pewnego stowarzyszenia, a mieszkańcy nie muszą brać udziału w tym procesie, bo od tego mają wybrane władze. Dla mnie jest to reakcja irracjonalna. Skąd niby burmistrz albo starosta mają wiedzieć, jak wygląda sytuacja na prywatnych działkach? Z satelity?
Bez współpracy wszystkich stron nic się w tej kwestii istotnie nie zmieni i ta współpraca nie może polegać na wymianie pretensji na forum. Ja swój punkt widzenia już przedstawiłem. Nie planuję kariery w samorządzie i nie dbam o to, jakie mi kto laurki za trzy lata wystawi. Interesuje mnie załatwianie konkretnych spraw, a bez wsparcia mieszkańców nie załatwię zapewne zbyt wiele.

Pokornie zatem proszę o współpracę i zakończenie tych jałowych dyskusji.

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: SzymekSzymek (---.adsl.inetia.pl)
Data: 12 sie 2011 - 22:02:04

Mixiorek ma rację panie Zymer. Najłatwiej jest powiedzieć, że to nie zdanie gminy. Tyle tylko , że my jesteśmy mieszkańcami (niestety) tej gminy. To my mieszkańcy jesteśmy pracodawcami dla pana dla burmistrza i wszystkich urzędników. Wszystkie sprawy można rozwiązać tylko trzeba chcieć. I tu jest pies pogrzebany, bo naszej gminie się nie chce. Pewnie niech lepiej zaleje tych mieszkańców, niech im grzyb rośnie w zalanych piwnicach, a wszystkie drzewa i krzewy na zalanych bez przerwy działkach niech gnije i zamiera. Jako jedyne uzdrowisko na Mazowszu będzie się to pięknie prezentowało. Świat nie kończy się panie Zymer na tabliczce z napisem Konstancin-Jeziorna. Poza tą tabliczką też żyją ludzie, których problemami gmina czasm też powinna się zainteresować.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-08-12 22:09 przez Szymek.

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: Tomasz ZymerTomasz Zymer (---.knc.pl)
Data: 12 sie 2011 - 22:23:23


Szymek
Świat nie kończy się panie Zymer na tabliczce z napisem Konstancin-Jeziorna. Poza tą tabliczką też żyją ludzie, których problemami gmina czasm też powinna się zainteresować.

Ja mieszkam zdecydowanie za tą tabliczką po stronie wiejskiej i po to prosiłem o miejsce w Komisji RIOŚ, żeby zajmować się sprawami wsi, więc nie bardzo rozumiem, po co ta uszczypliwość.
Gmina powinna i musi walczyć możliwie skutecznie o przywrócenie sieci melioracyjnej do właściwego stanu, ale gmina nie może się już dalej zapożyczać, a zatem założenie, że wykonamy wszystkie prace własnymi środkami jest nierealne. Część najpilniejszych prac - niewątpliwie tak i o tym właśnie będziemy teraz rozmawiać z burmistrzem, bo środki były już poprzydzielane na konkretne cele i trzeba je teraz rozliczyć.

Mixiorek

Tomasz Zymer
Nie będzie żadnego dłubania w cudzych rowach bez pisemnej umowy z województwem i jego instytucjami określającej zakres wspólnego działania i ściśle definiującej terminy oraz wkłady.

To może Gmina w końcu ruszy cztery litery i podpisze porozumienie?!?!

Również dla mnie nie jest zrozumiałe, dlaczego nadal brak pisemnej ugody w sprawie podziału zadań przy udrażnianiu i modernizacji sieci melioracyjnej i dróg wodnych. Taka ugoda z rozpisaniem zadań i środków zabezpieczałaby nas przynajmniej częściowo przed sytuacją, kiedy ewidentnie terminy nie są dotrzymywane, jak to było w przypadku koszenia wałów i czyszczenia międzywali. Uważam, że burmistrz i Rada powinni skonsolidować siły dla wywierania presji w celu podpisania takiego porozumienia jeszcze w tym roku.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-08-12 22:29 przez Tomasz Zymer.

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: szturmowiecszturmowiec (---.adsl.inetia.pl)
Data: 12 sie 2011 - 22:28:49

Krótko i na temat

1. Nie o tym napisałem.
2. Rozbawiony ton nie przystoi w tej sytuacji komukolwiek,kto nosi w sobie odrobinę współczucia.
3. Wkłada mi Pan w usta wypowiedź,która nie padła.Jestem zatem dozgonnie wdzięczny,że przemilczał Pan nazwę tej mentalności.To naprawdę wspaniałomyślne.Jeszcze raz powtarzam - bez względu na kompetencje rozliczać musimy Gminę. To ona ma sprawić,aby Powiat czy Województwo wydały kasę i zrealizowały nasze potrzeby. To jest w sumie proste i logiczne. I wcale nie wyklucza współdziałania ze społecznością.

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: Tomasz ZymerTomasz Zymer (---.knc.pl)
Data: 12 sie 2011 - 22:39:10


szturmowiec
bez względu na kompetencje rozliczać musimy Gminę. [...] I wcale nie wyklucza współdziałania ze społecznością.

To Pan i pani Ola jesteście między innymi tą społecznością i to do Was się zwracałem o współpracę. Szkoda, że emocje biorą górę, bo miałbym konkretne propozycje. Napiszę potem na priva.

Nie tak wygląda współpraca społeczności i NGO z władzą lokalną w krajach Zachodu. Pan miał pewnie jeszcze więcej możliwości, żeby się naocznie o tym przekonać, niż ja. Krew mnie zalewa, kiedy wszyscy piszą o "zdecydowanych działaniach", a faktycznego frontu działań na skalę większą, niż własne podwórko nadal brak. Stąd moja może nieprzyjemna uwaga o mentalności rodem z minionej epoki. Coraz częściej mam wrażenie, że gdybym nie został radnym, miałbym znacznie więcej rąk i głów do pomocy w konkretnych sprawach.

W zeszłym roku byłem w Nadrenii w kilku szkołach i jedna rzecz mnie mocno zaskoczyła: klasa 8-latków dyskutuje na "radzie klasowej" (Montessori) i nie ma "mój kolega", "a jego nie lubię", nie ma ostracyzmu i dziecięcych frakcji - jest "nasza klasa" i musimy wspólnie coś efektywnie zdziałać. Nie ma też przeciwstawienia uczeń vs. nauczyciel. Jest "nasza wspólna sprawa i wspólna korzyść". Spróbowałem tego później z dzieciakami tu w Mirkowie i na początku szło jak po grudzie, potem jednak coraz lepiej. Nigdy nie jest za późno na zmianę perspektywy. Nie ma żadnego "my" i "gmina". Radny to nie jest pracownik zatrudniony, żeby wykonać pracę za resztę. Radny to jest przedstawiciel społeczności działający z nią i wobec niej. Postawa "ja wybrałem i ja na koniec rozliczę" bez aktywnego udziału w kluczowych działaniach to nie jest dojrzała postawa obywatelska. Tylko nie napisz Pan, że ją Panu przypisuję - wręcz przeciwnie, spodziewam się nie mniej, niż od tych dzieciaków z Kolonii i z Mirkowa.

Co do rzekomo rozbawionego tonu, już napisałem. Wygląda na to, że najlepiej wypadną ci radni, którzy się z mieszkańcami w dyskusje nie wdają. To także jest mało zabawne.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-08-12 23:19 przez Tomasz Zymer.

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: Artek_BartekArtek_Bartek (---.home.otenet.gr)
Data: 12 sie 2011 - 22:43:23



Możemy oczywiście wyremontować wszystkie rowy melioracyjne za mieszkańców i spółki wodne, kanały za WZMiUW, oczyścić rzeki za RZGW,(...) i dostać się pod zarząd komisaryczny z powodu złamania wszelkich zasad dyscypliny budżetowej
Tomku...również uważam, że to uproszczenie i to spore...
lata zaniedbań, o których tu wszyscy piszą wymagają działań zdecydowanych...
zalane domostwa, zatopione uprawy świadczą, że one po prostu nie następują i chyba tyle w temacie bo...czy ktoś się w ogóle przejmuje tą pisaniną?
Działanie pt. 'dajmy kasy ale nie róbmy bo to nie nasze zadanie i czekajmy aż ktoś je wykona' może nieco odzwierciedla obawy o stan gminnej kasy (wszyscy się pewnie o niego martwimy!) ale nijak się ma do dbania o los mieszkańców...nawet jeśli tych podtopionych i pozbawionych źródeł dochodów jest tylko kilkoro w skali całej gminy...



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-08-12 22:44 przez Artek_Bartek.

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: MarioMario (---.knc.pl)
Data: 12 sie 2011 - 23:13:41

Emocje biorą górę, bo ludzi już nie tylko woda zalewa, ale także i krew....moi rodzice po każdych opadach mają wodę w piwnicy, a dlaczego? Kiedyś jej nie było, gdyż melioracja pól działała, teraz pozapychana. Kiedyś system melioracji był gminny, potem przeszedł we władanie spółek wodnych i prywatnych rąk i od tej pory zaczęły się schody... Zaczęły się zaniedbania, gdyż ze składek członkowskich zbieranych przez spółkę ( coś koło 5,6 tyś rocznie w tym momencie) wystarcza pieniędzy na usunięcie jednej awarii w roku, bądź też nie wystarcza na jedną.... a awarii na tym terenie sołectw Słomczyn, Turowice, Kawęczyn, Gassy, jest kilkanaście. Spółkę wodną tworzą mieszkańcy, którzy płacą składki członkowskie. Jednakże jest wielu, którzy nie płacą, bo twierdzą, że spółka nic nie robi u nich i im pola zalewa. Ale jak ma zrobić jak dysponuje kwotą 5 tyś do rocznego wykorzystania? Mało tego do tego na utrzymanie roczne biura idzie 20% wartości składek, więc ta kwota jest de facto mniejsza i co sobie mieszkańcy mają zrobić? Były na ostatnim zebraniu głosy, by podnieść składki, to wówczas wam coś zrobimy, na to kontrargument poszedł taki, że jak zobaczę u siebie na polu, że mi coś robicie to wówczas Wam zapłacę.... Inna jeszcze kwestia, to kwestia taka, że przez moją miejscowość przechodzą dwa długie rowy melioracyjne. Gmina twierdzi, że te rowy są rowami prywatnymi i każdy kto ma przy nich działkę powinien zajmować się czyszczeniem ich i utrzymaniem bieżącym na własną rękę. Jednakże jeden z tych rowów przechodzi w zasadzie przez cały teren Kawęczyna, od Brześc, przez wieś, pod dwiema drogami wojewódzkimi i schodzi na dół aż do Dębówki. Rów ten nie jest czyszczony, nie jest pogłębiany od kilku, lat. Zalewa pola uprawne i sady, a mimo to nie można nic z nim zrobić, bo każdy kto ma przy nim działkę, to ma fragment rowu na własność i sam powinien go oczyścić, bo i Gmina i Związek Spółek Wodnych twierdzi, że to nie ich "broszka" Jako mieszkańcy próbowaliśmy nawet zapytać, czy na oczyszczenie go możemy przeznaczyć fundusz sołecki. Niestety, odpowiedź negatywna od razu się pojawiła, ze względu na to, że to nie jest zadanie własne Gminy i nie leży na działce Gminnej. Koniec końców pola cały czas są zalewane, uprawy gniją i rolnicy nie zbierają plonów notując straty. Najszczęśliwsze są dziki, bo mają gdzie taplać się w błocku;) I co my jako mieszkańcy możemy zrobić w takiej sytuacji? Może ktoś mądry mi podpowie?

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: Tomasz ZymerTomasz Zymer (---.knc.pl)
Data: 12 sie 2011 - 23:25:36


Mario
I co my jako mieszkańcy możemy zrobić w takiej sytuacji? Może ktoś mądry mi podpowie?

Skoro gmina nie chce płacić, może mogłaby przynajmniej pomóc koordynować działania spółki (=mieszkańców) i pomóc przygotować wnioski o środki zewnętrzne? Bo chyba spółka może o takie środki wystąpić?

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: MarioMario (---.knc.pl)
Data: 12 sie 2011 - 23:50:14

Mogą wystąpić o dotacje z budżetu państwa, bądź o dotację z samorządu terytorialnego;) Ponadto o taką dotację możemy wystąpić tylko na tę część, która stanowi zwarty kompleks melioracyjny, zaś przytoczony przeze mnie rów nie jest we władaniu spółki wodnej. Dowiadywałem się o możliwość dotacji z województwa i z tego co wiem, to byłyby to jakieś niewielkie pieniądze, gdyż oni mają jakąś pulę na spółki wodne, a spółek wodnych w województwie jest od metra;P

Ponadto znalazłem stanowisko Ministra Finansów z 2007 roku w sprawie udzielania przez samorządy dotacji celowej, z którego wynika, że samorządy mogą udzielić spółce wodnej dotacji celowej

[www.rzeszow.rio.gov.pl]



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-08-13 00:05 przez Mario.

Re: Zagrożenie powodziowe
Wysłane przez: Tomasz ZymerTomasz Zymer (---.knc.pl)
Data: 13 sie 2011 - 00:10:46

Mimo wszystko "wyszarpnięcie" nawet tych małych funduszy z województwa to też by było coś i tu gmina ma specjalistów od przygotowywania dokumentów. Można by też spróbować takiej opcji: nieformalna / niepisana umowa gminy z mieszkańcami - gmina dodaje np. 40% do każdej inwestycji i księguje to po stronie "zadań gminnych" w jakimś zgrabnym punkcie, żeby RIO nie mogła się przyczepić (np. ta dotacja celowa dla spółki bez zaznaczenia, że chodzi o inny rów), a mieszkańców mobilizuje to, żeby wyłożyć resztę. Porozmawiam o tej opcji z burmistrzami.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-08-13 00:11 przez Tomasz Zymer.

Akcja: ForaWątkiSzukajZaloguj
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.