Pyrdzio
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data: 02 gru 2011 - 14:11:28

Proszę Państwa - kto przygarnie?

Psinka ma na imię Pyrdzio. Ok. 12 lat, ale bardzo wesoły piesek. Mieszkał całe życie na podwórku. Potrzebuje ludzi o naprawdę wielkim sercu.

Gotów jestem własnym sumptem wykąpać, odrobaczyć, zaszczepić i może nawet budę uda się zorganizować.

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data: 02 gru 2011 - 14:16:37

Może uda się wrzucić fotki

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.centertel.pl)
Data: 02 gru 2011 - 16:08:30


AK
ma na imię Pyrdzio. Ok. 12 lat

Psina ma więc około 64 lata, za rok emerytura. smiling smiley
Oby w cichym spokojnym miejscu.

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data: 02 gru 2011 - 22:57:30

Oby.
Niebawem powinny pojawić się zdjęcia.

Pyrdzio i jego dzieje
Wysłane przez: maniamania (Moderator)
Data: 02 gru 2011 - 22:58:07



Pies ma ok. 12 lat. Znajda - i tyle też lat u pp Kogutów na podwórku. Na początku z innym psem. Obecnie sam. Właściciel umarł. Właścicielka, kobieta sporo po 70, o kuli. Twierdzi, że ma niedowład jednej strony. Przeniesiona do nowego bloku nie zabrała ze sobą Pyrdzia. Mówi, że ciężko jej byłoby się nm opiekować - spacery itp. Tym bardziej, że on podobno nie lubi być w pomieszczeniu (moim zdaniem u kochających ludzi spokojnie i w pomieszczeniu da sobie radę).
Pani Kogutowa codziennie przychodzi do niego z jedzeniem ok 14. Dodatkowo ja bądź żona codziennie dwa razy dziennie zabieramy go razem z naszym psem na spacery. Zawsze czeka niecierpliwie na nas przy siatce lub w pobliżu swojej posesji jak mu się uda znaleźć sposób na wyjście ze swojego terenu. Dostaje smakołyki. Upomina się o nie podskubując delikatnie nogawki spodni.
Pyrduś mimo swoich lat jest żywym i wesołym pieskiem. Na problem z oddychaniem - jak biegnie wydaje odgłosy jak świnka - wada genetyczna z przegrodą nosą - jednak nie sprawia to większego problemu ani psu ani przyszłym właścicielom (odgłosy tylko przy biegu - masaż pyszczka bardzo pomaga). Psiak ma pyszczek oraz łapki szpakowate, reszta futerka brązowa. Jest nieduży może dwukrotna wysokość od ziemi do kostki u nogi.

Nazwa Pyrduś wzięła się z tego, że pyrda (kopie) tylnimi łapkami jak się cieszy, albo załatwi (a to już jak większość psów).

Pozdrawiam AK

PS. szukamy mu człowieka o naprawdę wielkim sercu - zmiana pana i miejsca dla starszego psa tak jak dla człowieka jest dużym stresem.

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.adsl.inetia.pl)
Data: 02 gru 2011 - 23:27:05

nie to ,ze oceniam kogos , ale tak to jest jesili zwierzeta traktuje sie przedmiotowo , a ta pani tak sie zachowala ,niestety.

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data: 02 gru 2011 - 23:42:46

Ta Pani ma prolemy z poruszaniem się - to tak próbując Ją bronić.

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data: 02 gru 2011 - 23:46:54

Do ZGK

jeżeli koniecznie będziecie chcieli pozbyć się psa - proszę na prv z informacją lub za pośrednictwem kartki na parkanie u psa. Proszę go nie wywozić, a tym bardziej robić mu krzywdy. Obecnie nikomu nie przeszkadza. Budynkowi również nie zagraża.

Wiem, że decydenci czytają niniejsze forum.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-12-02 23:47 przez AK.

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.adsl.inetia.pl)
Data: 02 gru 2011 - 23:59:28


AK
Ta Pani ma prolemy z poruszaniem się - to tak próbując Ją bronić.
nigdy tego nie zrozumie i nie zaakcepyuje - takiej bezdusznosci



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-12-02 23:59 przez babet.

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: trenertrener (Moderator)
Data: 03 gru 2011 - 00:30:07


babet

AK
Ta Pani ma prolemy z poruszaniem się - to tak próbując Ją bronić.
nigdy tego nie zrozumie i nie zaakcepyuje - takiej bezdusznosci

To może zaopiekujesz się pieskiem?



Fundacja Budzenie Pasji



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-12-03 00:30 przez trener.

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.adsl.inetia.pl)
Data: 03 gru 2011 - 09:05:05

juz zaakceptowalam sie z pieskiem adoptowanym tudziez z kotkiem

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: Tomasz ZymerTomasz Zymer (---.knc.pl)
Data: 03 gru 2011 - 09:13:10

AK, przepraszam, że nie mogę przyjąć Twojej propozycji, ale u nas pies od 8.00 do 19.00 byłby codziennie sam, na dodatek zamknięty w nieznanym miejscu - chyba zasługuje na coś więcej. Nawet roślinki się ostatnio niestety pomarnowały, bo nie mam czasu ich pielęgnować - więc na opiekuna zwierząt się chwilowo nie nadaję, póki mam taki tryb życia, ze i rodzinę rzadko widuję.

Zrobię natomiast w tym tygodniu akcję u nas w szkole Montessori z tym sympatycznym zdjęciem i opisem pieska, plus ogłoszeniami przez mikrofon w czasie obiadów. Te dzieci mają duże domy, duże ogrody i dużo zwierząt. Wiele zwierząt już przez takie akcje u nas trafiło do adopcji.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-12-03 09:15 przez Tomasz Zymer.

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data: 03 gru 2011 - 10:07:43

Panie Tomaszu, serdecznie dziękuję, tylko bardzo proszę o sprawdzoną rodzinę jeżeli już chętni by się trafili.

Pozdrawiam

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: gosia1gosia1 (---.adsl.inetia.pl)
Data: 03 gru 2011 - 10:28:23

Babet -przyznaję, że trochę mnie ścięła z nóg Twoja jedynie słuszna perspektywa. Starsza, schorowana kobieta straciła dotychczasowe życie - męża, dotychczasowy dom, jest chora. Jak przypuszczam, - samotnie mieszka w bloku. Starych drzew się nie przesadza bez żadnej dla nich konsekwencji, straty. Myślę, że jest jej b. trudno. Czasami podejmujemy trudne decyzje, bo nie udźwigniemy jakiegoś zobowiązania. Na przykład wychodzenia z psem 2- 3 razy dziennie. Nie mogę zabrać do siebie tego pieska - sama mam już dwa i to duże psy - zjadłyby go na dzień dobry. Jednak roześlę do swoich znajomych informację o poszukiwaniach domu dla tego psiaka.

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data: 03 gru 2011 - 11:04:34

Dziękuję

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.adsl.inetia.pl)
Data: 03 gru 2011 - 13:13:44

ola 1- ja też mogę zrozumić tą panią i sytuację w jakej się znalazla ,tylko czy pies zrozumiał co się dzieje



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-12-03 13:52 przez babet.

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: gosia1gosia1 (---.adsl.inetia.pl)
Data: 03 gru 2011 - 14:34:52


babet
ola 1- ja też mogę zrozumić tą panią i sytuację w jakej się znalazla ,tylko czy pies zrozumiał co się dzieje


Nie, pies nie zrozumie :-) To pies. I mówię to z całą miłością do psów, które miałam zawsze, przez całe moje, całkiem już długie , życie. My, dwunożni :-), możemy jednak to, co się stało, spróbować zrozumieć :-)

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.adsl.inetia.pl)
Data: 03 gru 2011 - 15:13:43

i całe szczęscie ,że jest np: taki AK

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data: 03 gru 2011 - 20:20:55

Dziękuje Babet.
Aczkolwiek czasmi sądzę, że lepiej/spokojniej byłoby mi żyć, gdybym nie przejmował się tak losem naszych mniejszych braci.

Myśli miałbym spokojniejsze, sny gładsze, meble mniej zniszczone a i czasami więcej grosza by dzwoniło w kieszeni.


Jednak jak widzę, jak taki na ten przykład Pyrdzio wyczekuje nas przy siatce, jak skacze na nasz widok wokół nóg, jak podgryza delikatnie nogawki domagając się smakołyka, pieszczoty, bądź tylko radość swą wyraża, i jak widzę jego wzrok wdzięczny - wątpliwości już nie mam, a na sercu mi lepiej. Często zwierzę wierniejsze i uczciwsze jest od człowieka.



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-12-03 20:38 przez AK.

Re: Pyrdzio
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data: 03 gru 2011 - 20:37:56

Kiedyś, nigdy nie zapomnę, mając może z sześć lat, rodzicielka przyłapała mnie jak dla zabawy wyrwałem nogę pająkowi (tzw zegarkowi). Nie rozumiałem że mogę ból powodować stworzeniu, dla mnie jego noga to tak jak mój włos.
I wtedy mama powiedziała mi nie tylko o jego bólu, ale o tym, że może tam gdzieś jego dzieci czekają na niego, jego mamusia za nim płacze itp. Dla małego dziecka to był szok. Nigdy tego nie zapomnę. Od tamtego czasu na wszystkie organizmy tak patrzę - cierpią, cieszą się, odczuwają strach, mają myśli, marzenia, radości i smutki, mają kochających ich przyjaciół rodziny. I chodź teraz wiem, że niektóre okazy to z natury samotnicy bez rodzin, dla mnie zwierząta pozostaną istotami czującymi, nie rzeczami. Wczuwam się w nich. Personifikuję z ułomności naszego postrzegania ich świata.


Całe życie wychowywałem się na codzień ze zwierzętami i wiem, że Kościół źle zrobił odbierając im prawo do duszy.

Akcja: ForaWątkiSzukajZaloguj
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.