Re: Asfalciarnia - Fal-Bruk - starosta Dąbek
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (79.188.84.---)
Data: 23 pa 2014 - 09:34:03

A czy zdrowie nie droższe pieniędzy? Czy gmina nie powinna starać nie zlecać tej firmie prac na własnym terenie (choć nie wiem jak, żeby nie być posądzona o dyskryminację) jako jeden ze sposobów (wielu smiling smiley mam nadzieję) na zachęcenie falbruka do pójścia precz?

Re: Asfalciarnia - Fal-Bruk - starosta Dąbek
Wysłane przez: Artek_BartekArtek_Bartek (37.31.171.---)
Data: 23 pa 2014 - 09:48:58

Raczej w myśl przepisów byłaby to dyskryminacja...

Ja od dawna powtarzam - od udawania, że problemu nie ma lepiej by była otwarta dyskusja, negocjacje odnośnie wysokości odszkodowania za wyprowadzkę i zrealizowanie pomysłu sprzedaży obecnej bazy ZGK i przeniesienie jej w miejsce asfalciarni...to byłoby akceptowalne dla mieszkańców i...PRowo korzystne dla Burmistrza.... obietnice i brak jakichkolwiek działań je pokrywających powoduje, że wiarygodność Burmistrza mocno cierpi...jak bardzo mu to jednak zaszkodzić może jesli w całym mieście....pachną kwiatki? Pewnie niektórym ich zapach znosi smrody asfaltowe...

Re: Asfalciarnia - Fal-Bruk - starosta Dąbek
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (79.188.84.---)
Data: 23 pa 2014 - 10:01:21

A sprzedaz Wareckiej mogłaby niezłe dochody przynieść gminie - jakaś kasa na odszkodowanie

Re: Asfalciarnia - Fal-Bruk - starosta Dąbek
Wysłane przez: maniamania (Moderator)
Data: 23 pa 2014 - 12:40:04


babet

Mixiorek

babet
A czyja to jest inwestycja ,powiatu czy gminy ?

Bielawska to w 100% ulica gminna, którą zarządza od A do Z Burmistrz i jego podwładni.
Czy Falbruk jako firma która nie powinna działać na terenie Konstancina-Jeziorny -jedynego uzdrowiska na Mazowszu /podobno zatruwająca środowisko/ , dostaje zlecenie od władz Konstancina-Jeziorny confused smiley Czy Burmistrz jest gotów nam to przed wyborami wytłumaczyć ?angry smiley

Na taka drobną naprawę nie trzeba robic pzretargu. Pzretarg jeśli wartość robót jest większa niż 14 tys Euro.

Firma jest na miejscu i przez to roboty wykonuje taniej - jak można było zaobserwować gdy były robione przetargi - to moje zdanie, a że smierdzi to inna sprawa. Też uważam że powinna zniknąć.

Re: Asfalciarnia - Fal-Bruk - starosta Dąbek
Wysłane przez: maniamania (Moderator)
Data: 23 pa 2014 - 12:41:10


AK
A sprzedaz Wareckiej mogłaby niezłe dochody przynieść gminie - jakaś kasa na odszkodowanie

Dochody marne, bo tylko rozwalający się budyneczek, grunt należy do starostwa

Re: Asfalciarnia - Fal-Bruk - starosta Dąbek
Wysłane przez: MixiorekMixiorek (37.128.88.---)
Data: 23 pa 2014 - 13:05:51

Przez ostatnie 4 lata Burmistrz jako gospodarz gminy, na której znajduje się asfalciarnia nie znalazł czasu by zająć się tą sprawą. Nie zorganizował np: "okrągłego stołu" ze starostwem, właścicielem działki by dojść do kompromisu i sprawić by smród, opary uciążliwe samochodwy ciężarowe zniknęły z Uzdrowiska.
Dla mnie niepojęte. A teraz ten temat został wyparty z głowy rządzących.

Będzie badanie oddziaływania wytwórni na zdrowie ludzi - Burmistrz zapisał środki w budżecie
Wysłane przez: Tomasz ZymerTomasz Zymer (37.7.22.---)
Data: 23 pa 2014 - 14:00:12

Na wczorajszej sesji Rady Miejskiej pan Burmistrz w odpowiedzi na moje pytanie oświadczył, że przyjął i wpisał do projektu mój pisemny wniosek do budżetu na rok 2015:

1) Zlecenie przez gminę instytucji specjalistycznej przeprowadzenia niezależnych badań oddziaływania wytwórni mas bitumicznych w Mirkowie na zdrowie osób mieszkających lub przebywających regularnie w jej pobliżu, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci ze szkół gminnych (ZS3 ul. Bielawska), powiatowych oraz prywatnych (ul. Mirkowska), a także dzieci i młodzieży użytkującej Plac Sportowy przy ul. Bielawskiej, Skatepark i boiska Orlika. Środki: 80 tys. zł

Burmistrz poinformował także, że przeprowadził wstępne zapytanie ofertowe, przy założeniu, że badanie zostanie wykonane w kilku turach na przestrzeni 10 miesięcy (poza zimowymi) w kilku wybranych punktach pomiarowych. WIOŚ jest w stanie podjąć się tego zadania za ok. 100 tys, zł, zaś ośrodek badawczy Polskiej Akademii Nauki - za ok. 27 tys. zł. Będą jeszcze zapytania do innych podmiotów. Ośrodek PAN w odpowiedzi na zapytanie przesłał kilkustronową analizę wskazującą, jak badanie powinno wyglądać, sugerując jego prowadzenie w trzech etapach.

Pomysłodawcą przeprowadzenia takiego badania, które może dać uzasadnienie przeznaczenia środków przez gminę na rekompensatę dla właściciela za przeniesienie zakładu (a także pośrednio odpowiedzieć na pytanie, jaka jest skala emisji i kumulacji wybranych składników w organizmach żywych i glebie po 8 latach funkcjonowania zakładu) jest pan Jacek Rowiński ze Skolimowa, który przedstawił taką koncepcję na wrześniowej sesji Rady.

W związku z wpisaniem wniosku do projektu budżetu dziękuję panu Burmistrzowi za poważne potraktowanie tej propozycji. Teraz punkt ten musi zatwierdzić nowa Rada Miejska na grudniowej sesji budżetowej.

Re: Asfalciarnia - Fal-Bruk - starosta Dąbek
Wysłane przez: Anonimowy użytkownik (178.42.71.---)
Data: 23 pa 2014 - 21:56:48

Lepiej późno niż wcale smiling smiley

Re: Asfalciarnia - Fal-Bruk - starosta Dąbek
Wysłane przez: Artek_BartekArtek_Bartek (37.31.44.---)
Data: 24 lis 2014 - 21:52:05

Tak deczko analogicznie...
Może my nasz nieszkodliwy asfalt wyeksportujemy tez do jakiegoś Salwadoru? Tylko, że tam chyba wiedza co powinno być z dała od nich...

Re: Asfalciarnia - Fal-Bruk - starosta Dąbek
Wysłane przez: daramisdaramis (79.191.151.---)
Data: 25 lis 2014 - 17:40:52

Jeżeli to sprawa samego odszkodowania, to sprzedać ZGK na Wareckiej i przenieść do Mirkowa, lub sprzedać działkę pod ratusz, a na urząd zaadaptować biurowiec WZP.

Re: Asfalciarnia - Fal-Bruk - starosta Dąbek
Wysłane przez: maniamania (78.10.52.---)
Data: 25 lis 2014 - 18:24:20


rondo
Ale każdy budynek, który nie ma dobrego gospodarza....czeka taki los.

No właśnie - dyr. SPZZOZ dostał budynek we władanie (cos jak dzierżawa) i jest jak jest. Po r 2016 POZ/ NFZ nie będzie można prowadzić w obiektach nie spełniających warunków opisanych w dyrektywie UE

Materiały do dyskusji o przeniesieniu wytwórni mas bitumicznych
Wysłane przez: Tomasz ZymerTomasz Zymer (31.1.178.---)
Data: 25 lis 2014 - 20:59:37

Kwiecień 2009, okrągły stół w sprawie wytwórni mas bitumicznych w szkole Montessori przy Mirkowskiej (spisane z istniejącego nagrania wideo):

Starosta Dąbek: „Spotkaliśmy się w powiecie we wrześniu czy październiku 2008 roku [Burmistrz Skowroński dopowiada– w maju], był pan burmistrz i właściciel firmy i tam żeśmy ustalili, że chcemy uratować Konstancin-Jeziornę jako uzdrowisko. Postaramy się zrobić to, żeby w sposób jak najbardziej delikatny i prawny tę wytwórnię mas bitumicznych przenieść. 3 listopada napisałem pismo do pana burmistrza, do pana Falenty, z prośbą o informację na jakim etapie są te sprawy. Uzgodnienie jest takie, że ja jako starosta zajmę się szukaniem nowej lokalizacji pod wytwórnię mas bitumicznych. Pan burmistrz powiedział, że postara się przekonać Radę i zmienić plan [miejscowy] w celu opłacenia kosztów przeniesienia tej wytwórni. Natomiast pan Falenta zgodził się, że jeżeli te wszystkie warunki zostaną spełnione, to on przeprowadzi się w inne miejsce. [...] Do tych uzgodnień doszły następne. Pan burmistrz w którejś z rozmów stwierdził, że jest zgoda wstępna Komisji Uzdrowiskowej i Rady Miejskiej na zmianę planu. W lutym 2009 poprosiłem pana burmistrza i firmę o potwierdzenie, co się z tym dzieje dalej. Falenta przesłał na moje ręce kosztorys wydatków, które poniósł na wybudowanie tej wytwórni mas bitumicznych. Ja ten kosztorys [...] przesłałem do pana burmistrza. [...] Rozmawiałem z panem wojewodą Kozłowskim, spotykaliśmy się trzykrotnie, nawet wczoraj [...] żeśmy rozmawiali. Pan wojewoda potwierdził, że gotów jest przekazać teren Skarbu Państwa w powiecie piaseczyńskim w momencie, kiedy my do takiego porozumienia jako samorządy dojdziemy i po podjęciu uchwały [o zmianie planu] będzie możliwość negocjowania z samorządem tutaj w powiecie. [...] Państwa protesty spowodowały bardzo duży opór pozostałych samorządów gminnych. Nagłośnienie medialne spowodowało, że gdziekolwiek prowadziłem rozmowy, zawsze wychodziło, ‘nie, bo się boimy.’ Była nawet uchwała przygotowywana o zmianie mpzp gminie Góra Kalwaria przy wysypisku śmieci [...] Niestety przyszli mieszkańcy i wymusili na pani burmistrz taki zapis, że [może być] wszystko oprócz wytwórni mas bitumicznych. [...] Są jeszcze miejsca na terenie powiatu piaseczyńskiego w które mam nadzieję, że do tego doprowadzę – zostanie ona przeniesiona. [...] Dla mnie punktem podstawowym jest to, że walczymy o Konstancin jako uzdrowisko [...] Wytwórnia mas bitumicznych jest tylko jednym z punktów zaczepnych. Mirków jest terenem przemysłowym. Ja nie zagwarantuję nikomu, ze jeżeli ktoś mi przyniesie wszystkie dokumenty zgodnie z prawem, wystąpi o pozwolenie na budowę – ja będę musiał takie pozwolenie wydać. Pan burmistrz, Rada muszą się zastanowić, jakie koszty muszą ponieść, żeby uporządkować to na wiele lat. Ale ja bym namawiał pana burmistrza i Radę, by cały ten teren zmienić i wykluczyć stąd przemysł. Jesli tego się nie zrobi za jednym zamachem, to co kilka lat będzie taki problem występował, bo właściciele gruntów mają prawa do dysponowania swoją nieruchomością zgodnie z przepisami, a plan miejscowy pozwala na przemysł na tym terenie.”
Ryszard Machałek (radny, prowadził spotkanie): „Czy jest jakaś perspektywa czasowa, w której możemy przewidywać, że etap poszukiwania nowej lokalizacji zostanie już ostatecznie zamknięty?”
Starosta: „Ja jestem osobą zdecydowaną, zdeterminowaną. Natomiast nie mogę rozmawiać w ten sposób, że przenosimy wytwórnię, bo ja [tak] chcę. Tylko, jak Rada gminy podejmie uchwałę. Ja mogę Państwu obiecać, że w momencie, jak będzie podjęta uchwała Rady o zmianie planu, mamy dwa-trzy miesiące na to, by znaleźć nową lokalizację. [...] W nowym miejscu także potrzebne są uzgodnienia środowiskowe do pozwolenia na budowę, potem trzeba przebudować plac i dopiero w momencie, kiey to wszystko jest przygotowane, można to przenieść. Podjęcie uchwały jest zatem punktem rozpoczynającym jakieś terminy, które możemy sobie tutaj założyć.”
Matka jednego z dzieci ze szkoły: „Panowie stanowicie radę naszego miasta. Kiedy podejmiecie Państwo uchwałę, że Konstancin jest uzdrowiskiem, a nie – terenem przemysłowym.
Kazimierz Jańczuk (przewodniczący Rady Miejskiej, dyrektor liceum przy Mirkowskiej): „Proszę Pani, żeby było jasne – cel całej Rady Miejskiej stanowi uzdrowisko.”
Machałek: „Rada tej uchwały [o zmianie mpzp Mirkowa] nie podjęła dlatego, że ta uchwała dotyczyła tylko jednej działki i w żaden sposób nie rozwiązywała całego problemu. [...] Radni nie są przeciwni zmianie planu miejscowego dla całego Mirkowa. Są przeciwni wprowadzeniu rozwiązań cząstkowych, bo one tak naprawdę do niczego nie doprowadzą. My w tej sprawie czekamy m.in. na takie rozmowy, jak dzisiaj, ponieważ nie mamy pełnego obrazu sytuacji... Są jeszcze inne aspekty tej sprawy, m.in. finansowe, które do tej pory nie zostały w żaden sposób precyzyjnie określone.”
Matka: „Czego panom brakuje, by móc podjąć tę decyzję?”
Machałek:
„Musimy wiedzieć, czy etap poszukiwań działki jest już zamknięty, czy nie. [...] To determinuje tempo prac nad tymi sprawami. [...]
Zymer: „Zmiana planu powoduje ustawową konieczność wypłaty odszkodowania, ale nie gwarantuje, że istniejąca wytwórnia zostanie przeniesiona. Zmiana planu nie nakazuje właścicielowi natychmiastowego zaprzestania produkcji, bo prawo nie działa wstecz. Musimy mieć na piśmie od Pana Bogdana Falenty taką deklarację, że w momencie, kiedy Pan otrzymał to odszkodowanie [z tytułu zmiany mpzp] i jest zgoda Fal-bruku na konkretną lokalizację, to Pan się przeniesie.”
Starosta: „Wypłata odszkodowania następuje, kiedy właściciel czuje się pokrzywdzony zmianą planu. Jeśi nie dostanie nowej lokalizacji, a nikt go na siłę nie wyrzuci, to nie ma odszkodowania. Starosta nie ma podstaw do wzruszenia swojej prawomocnej decyzji. Natomiast znając problem staram się pomóc. [...] Jest jeszcze kilka lokalizacji. Jeśli to są [działki] samorządu lub Skarbu Państwa, to nie ma problemu, ale, jeśli okaże się, że żadna z tych lokalizacji nie jest do przyjęcia, to trzeba będzie rozmawiać z osobami fizycznymi – czy właściciel się zgodzi odsprzedać i kto poniesie koszty. Ryzyko zawsze jest takie. Jest możliwość zmiany planu z zapisem o wygaszaniu funkcji [...] i wtedy nie ma odszkodowania.
Stanisław Szen (radny): „To, co powiedział pan Zymer, jest stuprocentową prawdą. Jeśli radny podejmuje jakąś uchwałę, to chce znać jej konsekwencje. [...] W tej chwili mówimy o kilku milionach złotych, pierwsza kwota była 6 mln, to są niebagatelne kwoty [...] brakuje trójstronnego porozumienia między panem Falentą, starostwem i gminą. [...] Zmieniła się ustawa odnośnie studium zagospodarowania przestrzennego, które stało się prawem. [...] Nie mogę podnieść ręki nie wiedząc, ile wyniesie odszkodowanie i [...] czy ewentualnie w okresie przeprowadzki za okres nieprodukowania pan Falenta nie wystawi gminie rachunku wynoszącego 30-40 mln złotych za straty [...] Powiatowe i gminne władze wykonawcze oraz pan Falenta muszą podpisać umowę, porozumienie, które da nam podstawy do działania.”
Burmistrz Skowroński: mamy sprawę w sądzie i ją wygramy. Postępowanie trwa. „Najpierw na spotkaniu u pana Starosty pan Falenta oświadczył, że te koszty wyniosą 6 mln zł, przy czym nie było to uzasadnione żadnymi konkretnymi wyliczeniami, a później w piśmie, które wpłynęło do nas, wycenił te koszty na 9 mln 200 tys. zł. [...] W ramach obowiązującego studium najkrótszy termin na zmianę mpzp to rok czasu.”
Bogdan Falenta (włąściciel wytwórni): „Ta wytwórnia to nie jest jedyny problem. Zmienicie plan na moim terenie – i co dalej? Dalej jest produkcja betonu, styropianu, całe zakłady papiernicze. [...] Budynki szkoły nie świecą przykładem nowoczesnej zabudowy [...] Teren wokół nie daje komfortu korzystania z placów zabaw itp. Dlaczego nie biorą Państwo pod uwagę możliwości znalezienia innej lokalizacji w Konstancinie dla szkoły.”
Matka: „Pana działalność jest w tej chwili dla nas najbardziej uciążliwa, ponieważ oddychanie tym śmierdzącym asfaltem powietrzem jest po prostu niemożliwe.”

Re: Materiały do dyskusji o przeniesieniu wytwórni mas bitumicznych
Wysłane przez: MixiorekMixiorek (46.186.37.---)
Data: 25 lis 2014 - 21:20:37


Tomasz Zymer
Kwiecień 2009, okrągły stół w sprawie wytwórni mas bitumicznych

Ponad 5,5 roku temu!!! To jest porażka wszystkich organizacji społecznych i społeczeństwa obywatelskiego na terenie naszej gminy. Rozumiem dać władzy pół roku, rok a tu dalej jest cisza. Co więcej. Uczestnik tego spotkania, ówczesny przewodniczący RM jest obecnie Burmistrzem, z dużymi szansami na kolejną kadencję.

Re: Materiały do dyskusji o przeniesieniu wytwórni mas bitumicznych
Wysłane przez: Tomasz ZymerTomasz Zymer (31.1.178.---)
Data: 25 lis 2014 - 21:24:07

31 marca 2006 znak WRR.I/T-7144/Ps/56/D-493/05 Wojewoda Mazowiecki wydał decyzję administracyjną stwierdzająca nieważność pozwolenia na budowę Wytwórni Fal-Bruk w związku z licznymi wadami prawnymi tego dokumentu (patrz niżej).

Firma będąc w pełni świadoma nasilającego się protestu mimo to uporczywie dążyła najpierw do przywrócenia pozwolenia na budowę, a następnie do szybkiego uruchomienia zakładu, co nastąpiło zimą i wiosną 2008 roku. Negatywne opinie dotyczące inwestycji firmy Fal-Bruk wygłaszane w mass mediach i internecie są logiczną, dającą się przewidzieć konsekwencją uporu, z jakim firma ta zignorowała społeczny protest i wszystkie przedstawiane jej zarzuty dotyczące nieprawności i niewłaściwości takiej lokalizacji Wytwórni. Znane są wcześniejsze przykłady dużych firm, które w obliczu społecznego protestu wycofywały się z lokalizacji wytwórni mas bitumicznych w miejscach budzących istotne kontrowersje społeczne (m.in. Strabag wycofał się z Tenczynka, prywatny inwestor – z Bachowic).

Szkoła Montessori (Akademia Aktywnej Edukacji, obecnie No Bell) powstała w roku 1990 na terenie zajmowanym przez szkołę powiatową bez przerwy od 1946 roku, w starym budynku internatu szkolnego.

Wytwórnia powstała na terenie przeznaczonym do 2002 na usługi szkolne, którego przeznaczenie radni gminni zmienili na wniosek tego samego p. Bogdana Falenty w nowym planie miejscowym Mirkowa już po terminie konsultacji społecznych na nieuciążliwą produkcję i usługi. Powyższe działania spowodowały liczny protest społeczny kilkuset mieszkańców Konstancina-Jeziornej, do którego sam dołączyłem dopiero jesienią 2007 r.

Decyzja o pozwoleniu na budowę Wytwórni wydana dnia 15 września 2005 przez Starostwo Piaseczyńskie, została uchylona przez Wojewodę Mazowieckiego, który w odpowiedzi na wnioski mieszkańców oraz burmistrza gminy Konstancin-Jeziorna (który wskazywał m.in. na liczne niezgodności pozwolenia na budowę ze statutem uzdrowiska oraz miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego Mirkowa z roku 2002), decyzją z dnia 31.03.2006, (zał. 8) stwierdził nieważność w/w decyzji Starosty Piaseczyńskiego. Jednak Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego (GINB ) dnia 31.07.2007 r. uchylił zaskarżoną przez inwestora decyzję Wojewody Mazowieckiego i odmówił stwierdzenia nieważności decyzji Starosty Piaseczyńskiego, przywracając de facto pozwolenie na budowę określone decyzją Starosty Piaseczyńskiego.

Decyzja Starosty Piaseczyńskiego jako, że obarczona jest szeregiem wad prawnych, spotkała się z protestem licznych instytucji państwowych. Na wady te wskazało m.in. Ministerstwo Zdrowia RP w licznych pisemnych opiniach stanowiących zbiorczo załączony przeze mnie Dowód nr 1. W opiniach tych Ministerstwo pisze:
„Minister Zdrowia nie uczestniczył w postępowaniu administracyjnym przy wydawaniu przez starostę pozwolenia na budowę w/w przedsiębiorstwa. Zgodnie z par.4 ust. 1 Statutu Uzdrowiska Konstancin-Jeziorna (…) należy domniemać, że powyższa decyzja została wydana z rażącym naruszeniem prawa” (pismo Departamentu Ochrony Zdrowia Ministerstwa z 22.02.2006).
„Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi wszystkie inwestycje przemysłowe i szkodliwe dla środowiska w strefach ochrony uzdrowiskowej powinny zostać zaopiniowane przez Ministra Zdrowia.” (pismo DOZ Ministerstwa z 01.02.2006).
W piśmie z 07.03.2006 Minister Zdrowia do Wojewody Mazowieckiego powtarza obie w/w opinie, wnioskując o zbadanie zgodności decyzji Starosty Piaseczyńskiego o pozwoleniu na budowę Wytwórni z prawem, co skutkuje jej uchyleniem.
W dniu 11.09.2007, już po decyzji GINB przywracającej pozwolenie na budowę Wytwórni, Ministerstwo Zdrowia tak komentuje decyzję GINB: „wydanie decyzji (...) wymagało uzgodnienia z Ministrem Zdrowia (...) w związku z powyższym należy uznać, że podane w uzasadnieniu decyzji (...) wyjaśnienia Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego stwierdzające, że w dniu wydania przez Starostę Piaseczyńskiego decyzji nr 989/05 obowiązywały przepisy ustawy z dn. 28 lipca 2005 o lecznictwie uzdrowiskowym... a planowana inwestycja jest zlokalizowana poza terenem uzdrowiska, są niezgodne z prawdą.”
W dniu 15.01.2008, już po wydaniu przez PINB pozwolenia na użytkowanie Wytwórni, Ministerstwo Zdrowia w piśmie do Ministra Infrastruktury ponownie stwierdza: „W związku z powyższym należy domniemać, że zarówno decyzja Starosty Piaseczyńskiego nr 989/05 z dn. 15.09.2005, jak i decyzja Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego znak: DOA/ORZ/711/1233/06/07 z dnia 31.07.2007 zostały wydane z naruszeniem prawa.”

Na wady prawne zarówno decyzji o pozwoleniu na budowę Wytwórni, jak i późniejszej decyzji GINB z 31.07.2007 to pozwolenie przywracającej, wielokrotnie wskazywała poseł Julia Pitera, pełnomocnik rządu do walki z korupcją, która na wniosek mieszkańców i stowarzyszeń od grudnia 2007 zajmuje się sprawą nieprawidłowości przy lokalizacji Wytwórni. Wśród licznych wypowiedzi pani pełnomocnik rządu w tej kwestii zacytuję niektóre z tych, których udzieliła w wywiadzie dla Radia Tok FM w dniu 8 kwietnia 2008 na temat Wytwórni: "To jest podręcznikowe naruszenie prawa przez urzędników." "Na plany zagospodarowania przestrzennego przymyka się oko lub wręcz je fałszuje." "Wydano pozwolenie na budowę niezgodnie z planami zagospodarowania." "Urzędniczka GINB wydała decyzję w oparciu o ustawę, która jeszcze nie obowiązywała." "Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Piasecznie mówił, że tam żadne prace inwestycyjne nie są prowadzone, mimo, że były." "Tak w Polsce działa prawo budowlane, tak działają organy nadzoru... Jest to jedna z najbardziej podatnych na korupcję instytucji." "Nie wiem, czy była korupcja... Ale na tym polega łańcuch korupcyjny - jedni biorą, a inni robią grzeczność - przysługa za przysługę - solidarność korporacyjna. Ona niszczy Polskę." "GINB przywrócił decyzję o pozwoleniu na budowę z bezprawnymi, skandalicznymi argumentami. To będzie postępowanie dyscyplinarne." "Mam nadzieję, że nowy Główny Inspektor wyciągnie konsekwencje w stosunku do urzędniczki."

Decyzje Starostwa i GINB dotyczące pozwolenia na budowę Wytwórni były skarżone na drodze sądowej przez Gminę Konstancin-Jeziorna reprezentowaną przez Burmistrza Miasta i Gminy, p. Marka Skowrońskiego, który najpierw odwołał się od decyzji Starosty z dn. 15.09.2005 do Wojewody, zaś następnie – zaskarżył decyzję GINB z dn. 31.07.2007 do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w dn. 11.09.2007, wnosząc o stwierdzenie jej nieważności .WSA w Warszawie wyrokiem VII SA/Wa 1748/07 oddalił wniosek, stwierdzając, że w rozumieniu przepisów Prawa Budowlanego gmina nie była stroną w postępowaniu w sprawie pozwolenia na budowę. NSA podtrzymał tę decyzję. Należy podkreślić jednak, że stwierdzenie oskarżyciela prywatnego zawarte w uzasadnieniu aktu oskarżenia, jakoby „Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie nie doszukał się żadnych nieprawidłowości” w decyzji GINB z 31.07.2007 – jest błędne. WSA nie rozpatrywał w ogóle zasadności skargi Burmistrza, ponieważ nie uznał go za stronę w postępowaniu w rozumieniu prawa budowlanego. W uzasadnieniu wyroku WSA stwierdza: „niewykazanie interesu prawnego w sprawie skutkuje brakiem legitymacji do wniesienia przez Gminę skargi, co powoduje jej oddalenie bez merytorycznego badania zarzutów skargi”. WSA nie wypowiedział się tym samym merytorycznie w kwestii zgodności decyzji GINB z prawem i przepisami.

Decyzja Starostwa o pozwoleniu na budowę wytwórni była też skarżona do Prokuratury Rejonowej w Piasecznie przez p. Cecylię Bartczak jako Prezesa Polskiego Związku Działkowców POD Mirków w roku 2006 , do Wojewody Mazowieckiego , następnie ta decyzja Wojewody o umorzeniu sprawy - do WSA w dn. 24.01.2006 ,zaś decyzja GINB z 31.07.2007 przywracająca pozwolenie na budowę Wytwórni - przez Towarzystwo Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina-Jeziorny – do WSA, następnie z odwołaniem do NSA, który jednak odmówił dopuszczenia Towarzystwa do udziału w postępowaniu w charakterze uczestnika ze względu na nieuznanie organizacji społecznej za stronę w postępowaniu .

Sprawy te zostały oddalone lub umorzone, ponieważ skarżący nie zostali uznani przez za stronę, bez merytorycznego rozstrzygania zasadności skargi przez Sąd.

Należy podnieść, iż zarzuty Burmistrza Gminy, stowarzyszeń społecznych i mieszkańców odnośnie pozwolenia na budowę Wytwórni dotyczą:
• oparcia przedmiotowych decyzji Starosty oraz GINB o normy prawne, które w dniu jej wydania jeszcze nie obowiązywały tj. o ustawę z dnia 28 lipca 2005 r. o lecznictwie uzdrowiskowym, uzdrowiskach i obszarach ochrony uzdrowiskowej oraz o gminach uzdrowiskowych, która weszła w życie dopiero z dniem 25 października 2005 r. Do daty wejścia w życie nowej ustawy obowiązywała ustawa z dnia 17 czerwca 1966 r. o uzdrowiskach i lecznictwie uzdrowiskowym oraz uchwała Nr XIX/89/72 Wojewódzkiej Rady Narodowej w Warszawie z dnia 30 października 1972 r. o ustanowieniu statutu uzdrowiska Konstancin-Jeziorna. Wg tych przepisów, tj. postanowień § 3 i § 4 ww. Statutu, obowiązującego w dniu 15 września 2005 r., a więc w dniu wydania ww. decyzji Starosty Piaseczyńskiego zatwierdzającej projekt budowlany i udzielającej pozwolenia na budowę na rzecz „FAL-BRUK” lokalizacja obiektów przemysłowych wymagała uzgodnienia zarówno z Lekarzem Uzdrowiska, jak i z Ministrem Zdrowia;
• naruszenia postanowień miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego UCHWAŁA Nr 413/III/51/2002 RADY MIEJSKIEJ KONSTANCIN-JEZIORNA z dnia 24 września 2002 r., albowiem zgodnie z tymże planem dla gruntów Osiedla Mirków i terenów przyległych wymagane było sporządzenie projektu obsługi komunikacyjnej tegoż obszaru, uzgodnionego z właścicielem dróg tj. w tym przypadku ze Starostą Piaseczyńskim dla drogi powiatowej o symbolu AKUZ (ul. Mirkowska), oraz z Burmistrzem Gminy Konstancin-Jeziorna dla drogi gminnej o symbolu KULp, natomiast tego typu uzgodnienia nie zostały nigdy poczynione,
• a nadto: naruszenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego polegającego na tym, iż wszystkie nowo projektowane inwestycje na obszarze objętym tymże planem winny zostać podłączone do kanalizacji rozdzielczej z odprowadzeniem ścieków do oczyszczalni ścieków WZP Mirków, jednak podłączenie takie nie zostało wykonane, a w zamian, wbrew planowi, udzielono zezwolenia na budowę szamba;
• naruszenia miejscowego planu zagospodarowania poprzez to, iż wysokość głównej budowli Wytwórni wynosząca 25,5 m przekracza w sposób rażąco istotny dopuszczalną, maksymalną wysokość zabudowy dla tego terenu, która została ustalona na 12 m;
• Wymagane było także uzgodnienie z Mazowieckim Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, ze względu na sąsiedztwo wpisanego do rejestru dworu i parku w Bielawie oraz zespołu zabytkowego budownictwa na osiedlu Mirków; Stosownie do Rozporządzenia Rady Ministrów z dn. 9.11.2004 w sprawie określenia rodzajów przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko (Dz. U. nr 257, poz. 2573 z późn. zm.) inwestycja polegająca na realizacji instalacji do produkcji mas bitumicznych zaliczona jest do inwestycji mogących znacząco oddziaływać na środowisko, jest zatem sprzeczna z par. 33 planu miejscowego Mirkowa z roku 2002, który dopuszcza lokalizację obiektów produkcyjnych jako przedsięwzięć nie oddziałujących znacząco na środowisko.
Ponadto w trakcie samej procedury uzyskiwania pozwolenia na budowę Wytwórni oraz pozwoleń cząstkowych wystąpiło szereg błędów i nieprawidłowości, które te decyzje mogą dyskwalifikować jako podjęte lub przygotowane w sprzeczności z obowiązującymi przepisami. Błędy te stały się podstawą wniosków osób prywatnych i stowarzyszeń społecznych do Starosty o wznowienie postępowania w sprawie pozwolenia na budowę . Starosta od niemal dwóch lat odmawia rozpatrzenia tych wniosków, motywując to faktem przekazania akt sprawy do Wojewody w roku 2005, skąd trafiły do WSA, a następnie – do NSA. Na bezczynność Starosty wpłynęło zażalenie Wojciecha Polaczka do Wojewody Mazowieckiego, który wyznaczył Staroście postanowieniem nr 266/09 z 08.07.2009 60-dniowy termin na rozpatrzenie sprawy, stwierdzając: „Brak akt administracyjnych oraz dokumentacji projektowej w przedmiotowej sprawie nie stanowi usprawiedliwienia w przedmiocie niezałatwienia sprawy zgodnie z przepisami KPA. Postępowanie zainicjowane wnioskiem o wznowienie postępowania powinno zakończyć się wydaniem rozstrzygnięcia w sprawie, nie zaś pismem.” Starosta jednakże zignorował postanowienie Wojewody, odpowiadając na nie… kolejnym pismem o braku dokumentacji.

Ponieważ Starosta odmawia rozpatrzenia sprawy mimo postanowienia Wojewody, nie sposób ustalić, czy wniosek jest zasadny i postępowanie należałoby wznowić z powodu rażących uchybień przy wydawaniu pozwolenia na budowę Wytwórni, czy też nie. Stan taki wynika z łamania przepisów KPA zacytowanych w postanowieniu Wojewody przez Starostę, nie zaś – z obiektywnej oceny wniosku o wznowienie postępowania.
Ponadto, wiele osób będących świadkami zdarzeń może potwierdzić, że przedmiotowa inwestycja powstawała na długo przed wydaniem decyzji zezwalającej na jej budowę w okresie vacatio legis ww. ustawy z 28 lipca 2005 r., tj. między datą jej opublikowania, a wejściem w życie, świadomie, poprzez fakty dokonane, dążąc do usankcjonowania nieprawidłowego stanu rzeczy, a nadto, iż budowa była nadal kontynuowana przed wydaniem wspomnianej decyzji GINB z dnia 31.07.2007 r. (w artykule w tygodniku „Kurier Południowy” z dnia 27 września 2005 r. zamieszczono zdjęcie inwestycji, która na zdjęciu już stoi zmontowana w czasie, gdy ww. decyzja Starosty Piaseczyńskiego była jeszcze nieprawomocna).

Ponadto, Wytwórnia została wybudowana na terenie obejmującym m.in. ujęcia wody pitnej dla miasta i terenów wiejskich eksploatowanej przez Metsa-Tissue i sprzedawanej miastu Konstancin-Jeziorna. Jedno z takich ujęć znajdowało się na terenie placu wykorzystywanego jako plac manewrowy, przeładunkowy i postojowy przy istniejącej budowli otoczarki Wytwórni. Zdjęcie z października 2007 (Dowód nr 5a) wskazuje, że strefa ochrony bezpośredniej ujęcia była dewastowana przez ciężkie pojazdy. W przypadku ochrony ujęć wody kluczowe jest zabezpieczenie terenu przed zanieczyszczeniem substancjami ropopochodnymi oraz substancjami typu benzen czy benzopiren. W dn. 8 stycznia 2008 kontrolę Wytwórni przeprowadził na wniosek posłanki na Sejm RP, p. Julii Pitery, Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska, który stwierdził istotną niezgodność wybudowanej instalacji z projektem budowlanym - system odpowietrzania zbiorników bitumu był niezgodny z pozwoleniem na budowę, tj. emisja węglowodorów i innych substancji następowała bezpośrednio do atmosfery zamiast doprowadzenia do bębna suszarki gazów w celu dopalenia. W tej sytuacji WIOŚ wszczął w dn. 10 stycznia 2008 postępowanie w sprawie wstrzymania oddania do użytkowania ww. instalacji. Inwestor jednak przed kolejną kontrolą WIOŚ w dniu 23 stycznia 2009 zamontował kolektor.

W kwietniu 2009 p. Bogdan Falenta, właściciel firmy Fal-Bruk, wystosował do dyrekcji szkoły Montessori list, w którym domagał się, by dyrekcja zabroniła mi wystąpień przeciw działaniu Wytwórni w sąsiedztwie szkoły, grożąc oskarżeniem dyrekcji o współudział w przestępstwie oraz wysłaniem do szkoły przedstawicieli Sanepidu i kuratorium oświaty w celu udowodnienia rzekomej obecności grzybów pleśniowych na terenie szkoły, które jakoby miały być przyczyną dolegliwości dzieci. List ten, przedstawiony publicznie na zebraniu rodziców z klas IV i V, wywołał wśród rodziców oburzenie. Sanepid przeprowadził później (w czerwcu 2009) w szkole szczegółową kontrolę pomieszczeń i żadne ogniska grzyba nie zostały wykryte.

W programie TVN Uwaga emitowanym 1 czerwca 2009 dyrektor powiatowego Zespołu Szkół im. Reymonta przy ul. Mirkowskiej p.Kazimierz Jańczuk mówił: „Przez kilka ostatnich dni to był prawdziwy smród - jeżeli można tak powiedzieć - asfaltowy […] Zapach asfaltu w szkole jest czasami nie do wytrzymania.”

Zaznaczam, że już w październiku 2008 Stowarzyszenie Uzdrowisko Dzieciom, którego jestem przewodniczącym, wraz z innymi zwróciło się do burmistrza Konstancina-Jeziorny z wnioskiem, żeby spełnił swoją publiczną obietnicę i sfinansował przeprowadzenie przez Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego kompleksowej długoterminowej kontroli zanieczyszczeń powietrza na terenie szkół na Mirkowskiej i boiska Orlik w związku z działaniem Wytwórni. 03.12.2008 otrzymałem odpowiedź Burmistrza. Wydział Rolnictwa i Ochrony Środowiska UMIG odesłał nasze pismo do WIOŚ z prośbą o "podjęcie sprawy zgodnie z właściwościami i oceną skali oddziaływania przedsięwzięcia w świetle wydanych decyzji”. Jedynymi wynikami badań WIOŚ dotyczącymi emisji z Wytwórni, jakie na dzień dzisiejszy są mi znane, są te zawarte w odpowiedzi na wniosek p. Pawła Kopca zam. Obory 42, 05-520 Konstancin-Jeziorna oraz dyrektora mojej szkoły (Dowód nr 6) . Badania wykonane w dniach 16 i 23 kwietnia 2009 (pismo WIOŚ z dn, 22 maja 2009 do p. Pawła Kopca) wykazują, że emisja WWA, czyli substancji wskazanych w opinii prof. W. Mniszka jako szczególne zagrożenie dla zdrowia, wyniosła 0,00034 kg/h, jednak podaje: „W decyzji Starosty Piaseczyńskiego nie określono wartości dopuszczalnych dla w/w zanieczyszczeń.” Oznacza to, że decyzja Starostwa nie wskazuje na maksymalną dopuszczalną wartość emisji tych substancji, a zatem emisje te mogą być dowolnie duże bez złamania przepisów przez Fal-Bruk. W piśmie z dn. 25.06.2009 WIOŚ na podst. Art. 17 ust. 1 ustawy z dn. 20.07.1991 o Inspekcji Ochrony Środowiska wnosi do Starosty Piaseczyńskiego wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie zobowiązania firmy Fal-bruk do sporządzenia przeglądu ekologicznego dla Wytwórni Mas Bitumicznych w Konstancinie-Jeziornie. W tym samym wniosku WIOŚ załącza tabele wyników badań w Wytwórni z kwietnia i maja 2009, z których wynika, że dla 5 substancji szkodliwych dla zdrowia, w tym rakotwórczych, Starosta nie określił wartości dopuszczalnych w decyzji nr 184/2006 z 11.08.2006, a zatem emisje te mogą być dowolnie duże. Cytowane tu pismo WIOŚ z dnia 18.06.2009 mówi dalej, iż emisja benzenu, której wskaźnik podano, nie jest normowana w posiadanej przez Wytwórnię decyzji Starostwa Powiatowego.

To samo badanie wykazało przekroczenie dopuszczalnego poziomu hałasu na terenie szkolnym, którą to informację przekazano Staroście Piaseczyńskiemu do wykorzystania służbowego. Badania wykonane w dniu 13 maja 2009, opisane w tym piśmie WIOŚ z dnia 18 czerwca 2009, wykazały, że emisja benzo(a)pirenu wyniosła 0,0000082kg/h, zaś wartość dopuszczalna emisji wynosi 0,0000072kg/h, czyli – norma emisji została przekroczona. Jednak zdaniem WIOŚ wynik mieści się w granicach niepewności pomiaru wynoszącej 12,16%. Ponieważ informacja ta zbulwersowała mnie osobiście (niepewność pomiaru może przecież równie dobrze oznaczać, że przekroczenie normy było w rzeczywistości wyższe, a nie niższe od wykazanego), zacząłem poszukiwać w Internecie informacji o tym, czy podany przez WIOŚ wskaźnik stężenia tej substancji jest znaczny, czy też niewielki – i na stronie internetowej znalazłem informację, że w dymie ze 100 papierosów zawarte jest 16 μg tej substancji. Po prostym przeliczeniu otrzymałem:

1 μg = 0,000001 g
0,0000082 kg/h = 0,0082 g/h = 8200 μg /h
(8200 μg : 16 μg) x 100 papierosów = 512,5 x 100 papierosów = 51200 papierosów (skrót kg/h interpretuję jako kilogramy na godzinę, gdyż symbol hektara to ha, a godziny – h, zatem rozumiem, że chodzi o emisję w okresie godziny).

Z obliczenia wynikło zatem, że emisja benzopirenu zmierzona przez WIOŚ w tym dniu wyniosła równowartość ponad 50 tysięcy papierosów na godzinę.

Zgodnie z art. 38 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o lecznictwie uzdrowiskowym, uzdrowiskach i obszarach ochrony uzdrowiskowej oraz o gminach uzdrowiskowych (Dz. U. z dnia 1 września 2005 r.): „Na obszarze uzdrowiska lub obszarze ochrony uzdrowiskowej wydziela się trzy rodzaje stref ochronnych, oznaczone literami "A", "B" i "C" […]strefę "C" przyległą do strefy "B" i stanowiącą jej otoczenie, obejmującą obszar mający wpływ na zachowanie walorów krajobrazowych, klimatycznych oraz ochronę złóż naturalnych surowców leczniczych […]w strefie ochronnej "C" zabrania się […]lokalizacji nowych uciążliwych obiektów budowlanych i innych uciążliwych obiektów, w tym zakładów przemysłowych. Raport inwestora podawał, że uciążliwość Wytwórni zamknie się w granicach działek inwestora.

Po roku 2009 żadnych badań emisji z zakładu nie było.

Materiały do dyskusji o przeniesieniu wytwórni mas bitumicznych
Wysłane przez: Tomasz ZymerTomasz Zymer (31.1.178.---)
Data: 25 lis 2014 - 21:35:18

CHWILA, CO TRWA CZTERY LATA (fragmenty szerszej, niepublikowanej listu do redakcji, którego okrojona wersja ukazała się w Nad Wisłą w lutym 2012)

Minęły cztery lata od pierwszych deklaracji starosty w sprawie przeniesienia tzw. „asfalciarni” Fal-Bruku. Starosta podaje w „Nad Wisłą” z 9 lutego 2012, że „lokalizacje zamienne wciąż są”. Dwa tygodnie wcześniej (26.01) twierdził jednak, że z 6 lokalizacji nie ma już żadnej (informacja burmistrza podczas sesji RM).
17 maja 2009 starosta mówił do kilku tysięcy ludzi podczas otwarcia amfiteatru: „Znalazłem na początku tamtego roku 9 lokalizacji [...] Po pierwszych protestach, po pierwszych nagłośnieniach – zostały trzy. [...] Ustaliliśmy, że [...] uspokajamy mieszkańców i za chwilę będziemy się starali [...] tę wytwórnię przenieść”. Miesiąc wcześniej starosta deklarował: „Pan wojewoda potwierdził, że gotów jest przekazać teren Skarbu Państwa w powiecie piaseczyńskim [...] Ja mogę Państwu obiecać, że w momencie, jak będzie podjęta uchwała Rady o zmianie planu [Mirkowa], mamy dwa-trzy miesiące na to, by znaleźć nową lokalizację [...]”. Za sugestią starosty, Rada Miejska podjęła w lipcu 2009 uchwałę o przystąpieniu do zmiany planu miejscowego. Również na prośbę starosty, wszelkie głosy protestu umilkły i od niemal trzech lat trwa cisza w mediach. Z mieszkańcami starosta spotykał się jeszcze przez kilka tygodni, przynosząc radosne wieści o działkach i rozmowach. Skończyło się zainteresowanie mediów – i nagle ustały też owe spotkania.
Są zatem te lokalizacje, czy ich nie ma? A może „nieodpowiedzialni” demonstranci sprawili, że „asfalciarnia” zostanie z nami po wsze czasy?
Masowych protestów przeciw lokalizacji wytwórni mas bitumicznych było w ostatniej dekadzie w Polsce kilkadziesiąt, także na Mazowszu – wystarczy zajrzeć do Google’a. Tam, gdzie mieszkańcy byli konsekwentni, uzyskali status strony dla siebie lub stowarzyszenia – inwestor w końcu rezygnował (Tenczynek, Bachowice i in.) Gdzie zaś mieszkańcy przespali odpowiedni moment, skutki były takie, jak w Ścinawie, Strzałkowie czy Konstancinie. Wadą protestów w naszym mieście nie było „nagłośnienie medialne” – tylko to, że mieszkańcy biernie czekali półtora roku na decyzję GINB i nie wykorzystali oferty organizacji ekologicznych. Nasuwa się także pytanie - po czyjej stronie stoją w rzeczywistości nasz powiat i gmina.

KRÓLICZEK PANA STAROSTY
Postępowanie starosty przypomina zachowanie sztukmistrza: Kochane dzieci, kto chce zobaczyć króliczka? Bądźcie cicho, bo króliczek się przestraszy... O, jest, pokazał uszy. Abrakadabra: jest króliczek – nie ma króliczka. Jeśli będzie absolutna cisza, może znowu się pokaże. Za kilka lat.
Sporo światła na to dziwne zachowanie starosty rzucają doniesienia prasowe. 3 listopada 2011 Kurier Południowy informował: „starostwu grozi zwrot otrzymanych środków unijnych w wysokości kilku milionów złotych [...] kontrolujący zarzucił starostwu, że warunki przetargu od początku faworyzowały firmę Fal-Bruk, dyskryminując inne przedsiębiorstwa. Ponadto wspomniany wykonawca wygrał przetarg mimo, że nie spełniał wszystkich kryteriów określonych w procedurze. Następnie po podpisaniu umowy do projektu budowlanego wprowadzono szereg zmian, które zdaniem kontrolującego znacząco obniżyły wartość całego zamówienia. Jednak, rozliczając się z wykonawcą, zachowano dotychczasową wartość zadania. MJWPU uznała, że było to ewidentne działanie na korzyść wykonawcy i [...] ze cała inwestycja nie kwalifikuje się do wsparcia ze środków unijnych.” Dwa miesiące później podczas sesji Rady Powiatu radny Wojciech Ołdakowski pytał starostę: „Przejeżdżając obok pana działki w Pracach Małych, widziałem zarówno pracujące tam pojazdy firmy Fal-Bruk, jak i służbowy samochód starostwa. Jak pan to wytłumaczy? [...]” Są zdjęcia pojazdów Fal-Bruku wykonujących prace na prywatnej działce starosty.
Przez 2 lata wbrew prawu starosta nie wydawał decyzji w sprawie wniosku mieszkańców dotyczącego „asfalciarni”, aż w końcu nakazał mu to sąd. Powiatowa komisja rewizyjna zarzuciła starostwu głębokie nieprawidłowości przy wydawaniu pozwolenia na budowę „asfalciarni”.
W świetle powyższego, czy starosta może być uznawany za wiarygodną stronę w sprawie przeniesienia wytwórni Fal-bruk? Za reprezentanta interesu społecznego?

ELDORADO, CZYLI ŁAGODNOŚĆ BURMISTRZA
W odpowiedzi na protest Stowarzyszenia Uzdrowisko Dzieciom z 1 stycznia 2012, pan burmistrz Jańczuk stwierdza:
- „medialne, populistyczne” akcje społeczne „doprowadziły definitywnie do wykreślenia ścieżki działań mogących doprowadzić do przeniesienia zakładu w inne miejsce powiatu piaseczyńskiego”. Zdanie to kłóci się z informacją starosty podaną w „Nad Wisłą” tydzień temu, że lokalizacje wciąż są;
- „medialne nagłośnienie, według Starosty, spotkało się ze zdecydowanym sprzeciwem lokalnych społeczności”. Jakbym czytał przemówienie Gomułki;
- „wielokrotne rozmowy” z właścicielem Fal-Bruku „nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. [...] Pan Bogdan Falenta oświadczył, iż [...] z własnej inicjatywy nie zamierza w najbliższym czasie zamykać zakładu”. Nic nowego – Fal-Bruk ma wielomilionowe coroczne zyski z produkcji w Mirkowie. Co jednak proponował Fal-Brukowi burmistrz w czasie tych „wielokrotnych rozmów”? I na jakiej podstawie, skoro procedura zmiany planu została zahamowana? Bo jeśli nic nie proponował, to, jak mówi Król Lir, „z niczego może być tylko nic”;
- „Od 2009 r. do WIOŚ w Warszawie nie wpływały żadne interwencje mieszkańców dotyczące uciążliwej działalności przedmiotowego zakładu.” Nie ma skarg, nie ma sprawy. Starosta limitów nie określił, ustawy antyodorowej brak, a przekroczenia norm ogólnopolskich są w granicach niepewności pomiaru – po cóż więc znowu pisać do WIOŚ? Przecież, jak podaje pan Falenta w artykule w „Nad Wisłą”, „badania przeprowadzone w krajach Unii Europejskiej mówią wręcz, że nie ma żadnej szkodliwości”. Chodzi tu zapewne o badania wytwórni usytuowanych w uzdrowisku 200 metrów od przedszkola i szkół – takich przecież w Europie mamy na pęczki;
- burmistrz wyjaśnia, że gmina nie może żądać od wytwórni przyłączenia do kanalizacji, bo nie ma jej w ulicy Mirkowskiej. Jest za to obok w Mirkowie. Mi, jako właścicielowi domu budowanego przy tej samej ulicy i w tym samym roku, co „asfalciarnia”, gmina nakazała budowę 90 metrów sieci wod.-kan. jako warunek zamieszkania – ale wytwórnia zarabiająca dziesiątki milionów „jedzie” od 7 lat na szambie tymczasowym.
- Remont drogi dojazdowej m.in. do Fal-Bruku, o jaki wnoszą firmy z niej korzystające, nie musi zdaniem burmistrza być zgodny z ekspertyzą zamówioną przez gminę (która mówi, że droga ta nie nadaje się dla pojazdów ciężkich i wymaga gruntownej przebudowy), bo przedsiębiorcy nie występują o przebudowę, a tylko - o remont z ich własnych środków. Czyli, gdybym w mieszkaniu komunalnym, gdzie wali się strop na sąsiada, zechciał tylko wymienić parkiet i dalej stawiać tam ciężkie szafy, to gmina może się zgodzić, bo przecież – nie występuję o wymianę stropu.
- radni pytali, czy Fal-Bruk płaci 2% podatku za otaczarkę, która wg decyzji GINB jest budowlą. Burmistrz na to, że właściciele płacą na podstawie własnych deklaracji: Fal-Bruk złożył takową w Urzędzie 9 grudnia, a reszta to tajemnica handlowa. Wieżę otaczarki widać z odległości wielu kilometrów. Czy jeśli zdeklaruję, że mój dom przy Mirkowskiej nie istnieje, to burmistrz zwolni mnie z podatku? Hulaj dusza!
- burmistrz stwierdza, że „zobowiązania przedwyborcze stara się systematycznie realizować w miarę możliwości”. Gmina nie zmienia planu miejscowego mimo uchwały z 2009; pozwala ciężkim pojazdom korzystać z drogi wbrew specjalistycznej ekspertyzie; płacić podatki, jakie kto sam zdeklaruje; od prawie 3 lat wszelkie działania administracyjne w sprawie „asfalciarni” są wyłącznie dziełem mieszkańców. O jakich zatem „możliwościach” mówimy? Fal-Bruk się stąd nie ruszy, bo ma w powiecie klondike, a na dodatek sam szeryf rezygnuje z użycia broni.

SŁOWO SIĘ RZEKŁO, NOTARIUSZ U PŁOTA
Obecna sytuacja różni się bardzo od tej z 2009 roku. 28 grudnia 2011 firmy Metsä Tissue i Konstans wystąpiły o zmianę planu miejscowego Mirkowa w kierunkach zgodnych z intencjami gminy. Sprawa dotyczy ogromnej przestrzeni, której zagospodarowanie stanowi decyzję strategiczną dla gminy oraz „być albo nie być” dla uzdrowiska. Małe wytwórnie otoczone z dwóch stron działkami Metsy, z trzeciej – terenem szkolnym i sportowym, z czwartej – obszarem chronionego krajobrazu – nie będą mogły funkcjonować pomiędzy restauracjami, hotelami, szkołami, obiektami sportowymi czy domami mieszkalnymi. Zmiana planu miejscowego musi objąć także „asfalciarnię”. Trzeba mieć pewność, że zakład się przeniesie oraz jakie będą tego koszty. Tej pewności nie dają - ani gra starosty, ani zmieniające się żądania firmy. Pozostaje trójstronna umowa notarialna. W jej ramach, starosta lub wojewoda przekażą firmie konkretne działki na terenie posiadającym odpowiedni plan zagospodarowania; firma – zdeklaruje zakończenie produkcji w Mirkowie w ustalonym terminie; zaś gmina –wypłatę odszkodowań (zgodnie z niezależną wyceną). Wartość gruntów po zmianie planu wzrośnie - to istotne przy rozliczeniu. Są informacje, że inni właściciele lokalnych firm są zainteresowani zmianą planu.
Co jednak, jeśli do umowy nie dojdzie? Może wówczas nastąpić wywłaszczenie pod inwestycję publiczną. Gmina musi przenieść ZGK ze strefy A, a teren w Mirkowie nadaje się na bazę usług komunalnych. Ustawa daje właścicielowi dwa miesiące na decyzję; później burmistrz wnioskuje do starosty i zaczyna się rozprawa administracyjna. Fal-Bruk dostaje odszkodowanie i musi odejść. Może wtedy Przyjaciele Firmy wskażą jej tę legendarną Nową Lokalizację?
Dziś nie chodzi już o protesty mieszkańców, ale o to, co starosta sam podkreślał przy „okrągłym stole” w kwietniu 2009: „walczymy o Konstancin jako uzdrowisko [...] Mirków jest terenem przemysłowym. [...] Ja bym namawiał pana burmistrza i Radę, by cały ten teren zmienić i wykluczyć stąd przemysł. Jeśli tego się nie zrobi za jednym zamachem, to co kilka lat będzie taki problem występował.” Pilna zmiana planu Mirkowa jest najpoważniejszym z zadań obecnej kadencji. Bez niej w środku gminy uzdrowiskowej powstanie przemysłowo-transportowy chaos. Mam nadzieję, że rozumieją to – zarówno pan starosta, jak i pan burmistrz.

Objęcie zmianą planu miejscowego tylko terenów należących do firm Metsä Tissue i Konstans oznaczałoby, że tuż obok nowych obiektów sportowych, rekreacyjnych, handlowych, uczelni czy centrów konferencyjnych, itp., pozostaną zakłady określane nadal w najnowszym rozporządzeniu Rady Ministrów z 2010 roku jako obiekty mogące znacząco oddziaływać na środowisko. Nie wiem, kto potencjalnie przyjechałby do aquaparku, zamieszkał w hotelu lub zapisał się do uczelni o profilu rehabilitacyjno-uzdrowiskowym zlokalizowanej tuż obok wytwórni mas bitumicznych czy betonu. Dlatego twierdzenie, że można zmieniać tylko kawałek planu, jest absurdalne i pan burmistrz dobrze o tym wie.
Co więcej, twierdzenia pana burmistrza zawarte w powyższym artykule są sprzeczne z opiniami jego zastępcy, p. Doroty Gadomskiej, która na posiedzeniu Komisji Ładu Przestrzennego w ubiegłym tygodniu wyraźnie oświadczyła, że, po pierwsze, studium można zmieniać cząstkowo już w trakcie procedury zmiany planu miejscowego, jeśli okaże się to konieczne (a zatem kolejność może być inna, niż to podaje burmistrz), a po drugie, zapisy obecnego planu Mirkowa z 2002 roku są tak archaiczne i nieprecyzyjne, że ona jako ekspert od planistyki z 20-letnim stażem zaleca zmianę planu na całym obszarze obowiązywania dotychczasowego mpzp. Komisja przyjęła jednogłośnie wniosek zobowiązujący burmistrza do przygotowania projektu uchwały o przystąpieniu do zmiany planu miejscowego na całym obszarze obowiązywania obecnego planu.
Odnośnie odszkodowań - skąd pan burmistrz może to już z góry wiedzieć, skoro nie ma żadnych wycen mówiących, jak zmieni się wartość gruntów w Mirkowie w zależności od szczegółowych zapisów planu i skoro nie było żadnych konkretnych propozycji negocjacyjnych dla przedsiębiorców - i być nie mogło, bo takie propozycje mogą powstać wyłącznie w oparciu o konkretne założenia do projektu nowego planu miejscowego? Jeśli wartość gruntu wzrośnie, a plan miejscowy zostanie uchwalony z funkcją stopniowego wygaszania dotychczasowych funkcji, to o żadnych odszkodowaniach wynikłych bezpośrednio z samego uchwalenia planu nie będzie mowy. Sprawa odszkodowań może pojawić się dopiero przy negocjacjach o przeniesieniu zakładu w inne miejsce – a to już jest pole do popisu dla burmistrza, starosty, który dużo od 4 lat obiecuje w tej sprawie, oraz notariusza, bo w kontekście ubiegłorocznych afer drogowych w powiecie wygląda na to, że tylko umowa notarialna, trójstronna (z udziałem starostwa) lub dwustronna (tylko z właścicielem firmy), może być wiarygodna dla gminy. Według mojej wiedzy jest na tym terenie jeden zakład, którego właściciele z całą pewnością są przeciwni przenosinom w inne miejsce - ten, który w naszym powiecie znalazł swój Dziki Zachód oraz Klondike.
Pan burmistrz gra na zwłokę licząc, że trudna decyzja o uchwaleniu zmiany planu nie przydarzy się w tej kadencji. Unikanie trudnych decyzji w strategicznej dla gminy sprawie poprzez odkładanie wszelkich rzeczywistych prac nad zmianą planu może doprowadzić tylko do sytuacji, w której w Mirkowie rozwinie się przemysłowo-transportowy chaos w pełnej zgodzie z obecnie obowiązującym planem. Jesteśmy ostatnią gminą w tej części województwa blisko stolicy, która ma tak atrakcyjny dla przedsiębiorców nieprecyzyjny plan obszarów przemysłowych pełen luk i sprzeczności, pozwalający na niemal dowolne inwestycje produkcyjne. Łakomy kąsek dla tych firm, które chcą dostarczać towarów i usług na potrzeby stolicy. To jest puszka Pandory, którą trzeba pilnie zaplombować i zniszczyć.

Tomasz Zymer



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2014-11-25 21:36 przez Tomasz Zymer.

Re: Asfalciarnia - Fal-Bruk - starosta Dąbek
Wysłane przez: Artek_BartekArtek_Bartek (37.31.44.---)
Data: 25 lis 2014 - 23:32:07

Ciekawa historia...szkoda, że przed wyborami happy endu nie zobaczymy sad smiley a i po wyborach optymistą nie jestem skoro cisza w temacie jakby problem nie istniał...

Re: Asfalciarnia - Fal-Bruk - starosta Dąbek
Wysłane przez: erykmalinowskierykmalinowski (62.159.77.---)
Data: 26 lis 2014 - 00:09:30

moze jakis glosny spoleczny protest przed wyborami pomoglby w uzyskaniu obietnicy (ponownej), ktora pozniej moznaby rozliczac...

Re: Asfalciarnia - Fal-Bruk - starosta Dąbek
Wysłane przez: Artek_BartekArtek_Bartek (37.31.44.---)
Data: 26 lis 2014 - 00:24:02

A co nam z ponownej obietnicy jeśli żadna z poprzednich nie została zrealizowana?

Skowroński i Stoczyński sie nie popisali
Wysłane przez: maniamania (78.10.52.---)
Data: 26 lis 2014 - 02:08:38

poczekajmy, może będzie nowy starosta, nowe prezydium Rady Powiatu, walka z tym trucicielem trwa 9 lat. Przypomnę, że powstawała gdy burmistrzem był M. Skowroński (sprawował urząd od r. 2002 do 2010), a zastępcą (w latach 2002 - 2006) był S.Stoczyński - ani jeden ani drugi pan nic nie widzieli, nic nie słyszeli - choć chyba z okien UMiGu było widać jak to coś rośnie. Mieszkańcy alarmowali, zwołali spotkanie w świetlicy, w Mirkowie - zarząd gminy olał.

W „Kurierze Południowym” z 30 września 2005 r. ukazał się artykuł o wytwórni mas bitumicznych wraz ze zdjęciem wybudowanego obiektu. Wybudowano go na jeden dzień przed upływem terminu na składanie odwołań do starostwa. I nic... żadnych działań ze strony UMiGu nie było.

Re: Skowroński i Stoczyński sie nie popisali
Wysłane przez: MixiorekMixiorek (37.128.88.---)
Data: 26 lis 2014 - 07:58:59


mania
poczekajmy, może będzie nowy starosta, nowe prezydium Rady Powiatu, walka z tym trucicielem trwa 9 lat.

Poczekajmy? Walka? Jaka walka? Może, a może jednak nie. Na co mamy czekać? Na wezwanie do onkologa?

Powtórzę bo mogło umknąć - Ponad 5,5 roku temu!!! To jest porażka wszystkich organizacji społecznych i społeczeństwa obywatelskiego na terenie naszej gminy. Rozumiem dać władzy pół roku, rok a tu dalej jest cisza. Co więcej. Uczestnik tego spotkania, ówczesny przewodniczący RM jest obecnie Burmistrzem, z dużymi szansami na kolejną kadencję.
Zapytałem kilka razy przez ostatnie lata - co obecny Burmistrz, władze zrobiły by asfalciarnia zniknęła z naszej gminy? Jak dla mnie powinien być to pierwszy temat wyborczy i pierwsze pytanie wyborcze do każdego kandydata. Co zrobiłeś by asfalciarnia zniknęła z Mirkowa?

Mieszkańcy okolic Radiowa byli olewani i skutecznie ignorowani do czasu kiedy ich protesty nie przeniosły się na ulice i na blokowanie ruchu. Ja już dawno uważam, że nasza sytuacja do tego dojrzała.



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2014-11-26 08:00 przez Mixiorek.

Akcja: ForaWątkiSzukajZaloguj
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.