Forum Konstancina
Witaj! » Zaloguj » Utwórz nowy profil » Szukaj
Re: ROWERY W KJ
11 wrz 2011 - 10:29:31
Do Efreeta:
Jeśli chodzi o włodarzy dróg wojewódzkich (marszałek, sejmik, zarządy), to ich wizja rozwoju transportu, jeśli można to w ogóle tak nazwać, kłóci się z "racją stanu" naszej gminy i społeczności. MZDW ma już gotowy projekt mostu w Ciszycy, którego budowa sprowadziłaby ruch tranzytowy na wschód w sam środek miasta-uzdrowiska. Przebieg planowanej Trasy Mostowej gwarantuje przecięcie miasta intensywnym ruchem tranzytowym na pół, a jej plany uniemożliwiły nam przy uchwalaniu mpzp Centrum likwidację bałaganu i prowizorki w samym centrum Jeziorny (tzw. Żeberko) - tam niczego stałego nie wolno po prostu zbudować, bo być może kiedyś będzie trasa. Budowa mostu pozwoli też mieszkańcom linii otwockiej na skrócenie trasy do W-wy przez naszą gminę. Władze wojewódzkie mają w nosie status uzdrowiska i nie zgadzają się na wyprowadzenie tranzytu tirów z naszej gminy, bo nie mają ich gdzie skierować (Puławska i Wał Miedzeszyński są już zatkane). W tym kontekście, nawet, jeśli po setkach monitów powstanie te brakujące 350 metrów ścieżki rowerowej do Powsina, ja nie widziałbym tego w kategoriach strategicznego sukcesu.

Co do władz gminnych, to w przedstawianych nam projektach kolejnych planów miejscowych ja nie widzę żadnej spójnej sieci ścieżek rowerowych prowadzących do Warszawy oraz "obsługujących" mieszkańców i turystów. W naszym wydziale architektury króluje teraz inny środek transportu - elegancki kabriolet, którym codziennie pewna podejmująca kluczowe decyzje, a nie mieszkająca w naszej gminie osoba odjeżdża w siną dal. Stopień empatii UMiG wobec potrzeb planistyczych mieszkańców oceniam w tym momencie, w trakcie batalii o plany Słomczyna Zach. i Skolimowa Płn.-Zach., jako bardzo niski, ale dobrze się stało, że Rada Miejska zaczyna pewne rzeczy rozumieć i np. przyjęła w czwartek zarzuty mieszkańców dotyczące poszerzenia do 20m ulicy Jabłoniowej w Słomczynie, którą już teraz ciężki transport z przemysłowej części gminy Góra Kalwaria idzie na Warszawę. Odrzucenie tych zarzutów spowodowałoby utratę możliwości zabudowy działek należących do wieloletnich mieszkańców gminy oraz całkowitą utratę ich wartości w co najmniej kilku jasno przedstawionych przypadkach. Była tam także sytuacja, kiedy kosztem zabrania działek dwóm osobom pięć innych miało się wzbogacić na możliwości podziału swoich działek. Tak się nie traktuje własności prywatnej w naszym państwie. A wszyscy wiemy, że gmina zabrane grunty przywłaszcza, ale od lat za nie nie płaci.

Dlatego chwilowo w sprawach ścieżek rowerowych liczyłbym na (część) radnych, na inicjatywę mieszkańców, ale nie na UMiG i "świadomą politykę".
Re: ROWERY W KJ
12 wrz 2011 - 02:04:13
Panie Tomaszu,
Na wstepie dziekuje bardzo za podjecie dyskusji w tym watku. Nie jest to oczywiste, a cenne.
Wydaje mi sie jednak, ze mijamy sie w argumentacji. Pisze Pan o ważkich problemach gminy. Ze grozi nam zalew tirów, totalna degradacja uzdrowiska, a mpzp sa tworzone zupelnie bez glowy, i na szkode mieszkancow. Ze UMIG(i rada) ma znacznie wieksze problemy niz 350 m sciezki rowerowej. Przyznaje, zawstydzilo mnie to. Wobec tak pieknej katastrofy powinienem skapitulowac.
Ja jednak mysle inaczej. Nie oczekuje naglego zwrotu w zachowaniu wlodarzy, i naglych przesuniec srodkow na infrastrukture rowerowa. Mowie mniej wiecej tyle, ze idac tropem Pana argumentu bedziemy stac w miejscu. W zasiegu urzednika gminy bylo dopilnowanie budowy sciezki wzdluz ciagu drogi 724(mozliwe ze takze w zasiegu rady, nie wiem). Rowniez, w jego zasiegu sa starania o dociagniecie sciezki do stacji Shell. Nie jest to zadne rocket- science, i nie zakloca biegu innych spraw. Wiecej, podobne starania byly czynione w kontekscie budowy Nowokabackiej. Wiec jednak mozna, tylko trzeba chciec.
Podobnie sprawa sie ma w kontekscie naszych wewnetrznych, konstancinskich remontow. Tutaj takze, zapomina sie o wydzielaniu sciezek, lub skrajow rowerowych. Czyli zrobienia czego sfajnego relatywnie nieduzym kosztem.
Zupelnie bez sensu jest przegapianie spraw. I nie jest to kwestia taktyki albo strategii, tylko poprawy komfortu zycia. Zaniedbywanie pewnych rzeczy jest w mojej opinii jak chowanie trupa w szafie, i odbije sie za jakis czas czkawka.
Niesamowicie frustrujace jest to ze sprawy wydawalo by sie oczywiste urastaja do rangi problemu nie do przeskoczenia. I boli mnie to ze dzieje sie to w trakcie kadencji wydawaloby sie, madrego samorzadu.
Pisze Pan o tym ze zle sie stalo, ze v-ce nie mieszka w K-nie, i tylko tutaj pracuje. Nie czuje sie kompetentny by sie w tym wzgledzie zgadzac, lub nie. Przypomne tylko ze wyboru tej osoby dokonal burmistrz, ktorego Pan bezposrednio popieral. Moze wiec warto zasygnalizowac ten problem gdzie indziej? Osobiscie, nie uwazam ze entuzjasci tematu musza byc w tym temacie dobrymi specjalistami. I vice versa.
Konczac juz, nawiaze do tego co napisal Pan w innym watku, o tym ze rozbudowa W-kiej wcale nie rozwiazala problemu korkow, tylko go przeniosla gdzie indziej. Jest to wniosek znany, poparty nawet pewnymi badaniami naukowymi. Czy w takim razie sens ma forsowanie transportu samochodowego, skoro wiemy ze do niczego to nie prowadzi?
Patrzac na stan faktyczny mam wrazenie ze faktycznie trudno jest mowic o swiadomej polityce. Mimo iz jakos tam nazwanej.
Re: ROWERY W KJ
12 wrz 2011 - 15:40:43
Te 350 brakujących metrów ścieżki do Powsina leży w pasie drogi wojewódzkiej na odcinku warszawskim pod zarządem ZMID. Urzędnik gminny może jedynie pisać wnioski do ZMID. Podobne zresztą i bardzo dobrze napisane wnioski już wysłali tam nasi meszkańcy i dostali biurokratyczne odpowiedzi - wszystko jest w tym właśnie wątku powyżej. Jest złudzeniem, że w kwestii inwestycji przy drodze wojewódzkiej, na dodatek na terenie Warszawy, urzędnik gminny czy Rada Miejska mogą więcej, niż lokalne stowarzyszenie, szkoła czy "zwykły" uparty "obywatel". ZMID ma wnioski naszego samorządu w bardzo głębokim poważaniu - ich budżet i funkcjonowanie w najmniejszym stopniu od nas nie zależą. Podejrzewam, że dwie, trzy proste pikiety z udziałem mediów mogłyby bardziej popchnąć akurat tę sprawę do przodu niż dziesięć pism naszego samorządu. Ja np. w sprawie tych 350m wykorzystałem kontakty z członkami odpowiednika rady rodziców w Szkole Amerykańskiej. Oni są bardzo zainteresowani i rzeczywiście mają sporą siłę przebicia, więc możliwe, że ich interwencja pomoże.

Przy drogach gminnych sprawa przedstawia się inaczej i tu rzeczywiście zarówno Rada, jak i zarząd gminy mogą walczyć o powstanie nowych traktów rowerowych. Jak napisałem, zdarzyła się jednak ostatnio kilkakrotnie sytuacja, kiedy ścieżki rowerowe lub ciągi pieszo-jezdne zostały wykreślone z projektów mpzp (Czernidła, Łęg, Borowina), a radnych nawet nikt o tym nie informował - dowiedzieli się przypadkiem. Więc chyba jednak w sprawie tych ścieżek Rada i Urząd nie współpracują tak, jak by mogły.
Re: ROWERY W KJ
12 wrz 2011 - 23:11:43


Więc chyba jednak w sprawie tych ścieżek Rada i Urząd nie współpracują tak, jak by mogły
pytanie tylko, czy to kwestia współpracy czy (braku)świadomości, że współpracować należy?
jednno jest pewne - bez parcia społecznego żadne ścieżki nie powstaną...szkoda jedynie, że wiele szans zostało straconych bo zarówno remont 724 jak i wcześniejszy remont Długiej są w tym względzie niedoróbką sad smiley
Re: ROWERY W KJ
13 wrz 2011 - 07:44:38

Artek_Bartek
(...) bez parcia społecznego żadne ścieżki nie powstaną... sad smiley

wedle zasad logiki prawdziwe jest twierdzenie "z parciem społecznym powstaną wszystkie ścieżki" - ale na jakiej podstawie sformułowałeś taką tezę ? "parcie społeczne" jako alternatywa dla procedur ? no to po co nam procedury, wybory, budżety,komisje etc oraz zastępy słono opłacanych "strategów" ?? hm ... confused smiley Przyjmy więc smoking smiley
Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.

Kliknij żeby zalogować

Dostępni użytkownicy
Goście: 32
Najwięcej gości: 1644 04 wrz 2017