- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
W sprawie lokalizowania na terenie uzdrowiska Konstancin wytwórni mas bitumicznych protestowały lokalne stowarzyszenia oraz mieszkańcy. W sprawę zaangażował się również burmistrz Marek Skowroński. Temat wzbudził zainteresowanie Stowarzyszenia "Zielony Ursynów" mającego niewątpliwe doświadczenie w wyjaśnianiu podobnych kwestii. Stowarzyszenie poprosiło o opinię prof. Wojciecha Mniszka z Instytutu Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu. Niekwestionowany autorytet profesora wzbudził i nasze zainteresowanie. Otrzymaliśmy więc zgodę na publikację uwag profesora do "Raportu oddziaływania na środowisko wytwórni mas bitumicznych":
* W miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego przewidziano teren objęty inwestycją na działalność gospodarczą, usługi i tereny magazynowe. Lokalizowanie tam wytwórni mas bitumicznych nie jest zgodne z zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Zakład o takim profilu produkcji nie jest działalnością gospodarczą, jest to zakład przemysłowy o wysokim stopniu uciążliwości dla środowiska i zdrowia ludzi.
* W raporcie brakuje oceny oddziaływania na zdrowie ludzi, co jest bezwzględnie wymagane w takich raportach.
* Z zakładu będą emitowane substancje rakotwórcze, a więc szczególnie pod tym względem emisja powinna być przeanalizowana dla zdrowia ludzi - nie podano podstaw przyjęcia wielkości emisji, czy też wskaźników emisji węglowodorów aromatycznych, wstawiono jakieś tabelki bez podania źródeł tych informacji, a te właśnie są szczególnie charakterystyczne dla emisji z tego typu zakładu i rzutują na obliczenia stężeń w emisji.
* Technologiczne rozwiązanie opisane w raporcie, polegające na dopalaniu odciągów ze zbiorników z masą bitumiczną poprzez ich doprowadzenie do bębna suszarki jest błędne, do dopalenia węglowodorów aromatycznych potrzebna jest o wiele wyższa temperatura i specjalne warunki, aby dopalanie było skuteczne.
* Nie przewidziano w obliczeniach pylenia z placu manewrowego na terenie zakładu, a będzie to istotne źródło zapylenia.
* Nie przeanalizowano uciążliwości odorów emitowanych z wytwórni - uważam, że rzetelnie wykonane obliczenia, oparte na wskaźnikach emisji z tego typu procesów wykazałyby jednak, że inwestycja ta zagraża zdrowiu ludzi, a szczególnie dzieciom z pobliskiej szkoły, co powinno być przedmiotem szczególnej troski.
Karol Strasburger - aktor filmowy, teatralny i telewizyjny. Mieszkaniec Konstancina. O swoich związkach z tym miastem opowiada żartobliwie: - To dalsza historia sięgająca okresu jeszcze przedwojennego. Moja babcia miała tu kawiarnię. Wychowałem się tutaj, w Konstancinie. Tu chodziłem do szkoły, do pierwszej klasy. Później wyjechaliśmy. Teraz mieszkam przy ulicy Gąsiorowskiego, a babcia grywała z panią Gąsiorowską w karty. Taki zabawny zakręt historii. Konstancin znam bardzo dobrze z dzieciństwa, znam niemal wszystkie stare domy, w których mieszkają już kolejni właściciele. Znam również pierwszych właścicieli, tych, którzy budowali te wspaniałe stare zameczki.
O powrocie Karola Strasburgera do Konstancina zdecydowała nie tylko odległość od miejsca pracy, ale też klimat tego miejsca, jego uzdrowiskowy charakter, zieleń i brak aż tak uciążliwego ruchu, jaki towarzyszy Warszawie. W związku z tak świadomym wyborem miejsca zamieszkania, poprosiliśmy o kilka słów na temat projektowanego umiejscowienia w Konstancinie zakładu produkcji mas bitumicznych
- To dość dziwny pomysł. Nie należę do tzw. pieniaczy, którzy próbują torpedować wszystko, co im nie na rękę, niemniej w tym wypadku uważam, że jest to posunięcie niewłaściwe. Takie fabryki muszą gdzieś powstawać. To jest oczywiste. Z jednej strony chcemy mieć prąd, ale nie chcemy elektrowni, chcemy mieć asfalt, a nie chcemy mieć produkcji tego asfaltu. Oczywista sprzeczność. Niemniej, wybór miejsca dla takich zakładów jest rzeczą dość istotną. Dziwi mnie, że akurat wybrano Konstancin - uzdrowisko, które ma pełnić funkcję płuc Warszawy, gdzie są solanki, a ludzie przyjeżdżają się tu leczyć. Ci, którzy tu mieszkają, którzy wybrali tę stronę Warszawy w związku z czystym powietrzem, zainwestowali dość duże pieniądze w budowę nowych domów, czy renowację starych, są zaskakiwani sytuacją, na którą nie byli przygotowani. Wybudowanie ośrodka przemysłowego zniszczy wszystko to, co Konstancin w tej chwili oferuje. Jeszcze kilka lat temu dojazd do Warszawy nie był tak kłopotliwy, jak w tej chwili. Powstało wiele osiedli, domów jednorodzinnych, ale droga pozostała, jaka była. Korki, które powstają z racji szkoły amerykańskiej i osiedla w tym rejonie stają się prawdziwym utrapieniem. W przypadku powstania wytwórni dojdą jeszcze samochody ciężarowe, które będą woziły materiały i asfalt. Drogi nie są dostosowane do tak ciężkiego transportu. Pomysł jest więc szatański. Fabryka powinna istnieć, ale czy akurat w takim mieście. Pewne miejscowości powinny być traktowane troszeczkę inaczej. To miasto ma zupełnie inny charakter. Konstancin kojarzy się z willami, odpoczynkiem, basenami, ładnymi domami, uzdrowiskiem. I nagle ładowanie tutaj czegoś takiego jest, myślę, jakimś nieporozumieniem. To sprzeczne z ideą Konstancina. Nie powinno się poświęcać dla biznesu spraw nadrzędnych. Zachowajmy coś, co ma wartość dużo większą. Jestem przeciwnikiem tego przemysłu. Większość ludzi pracuje w Warszawie, ale tutaj mamy swoje miejsce, swoje ogrody, tu spędzamy weekendy, tu przyjeżdżają goście do nas, tu mamy korty tenisowe... Tu się żyje.
Konstancin Konieczne konsultacje społeczne

Określone strefy wpływów

Burmistrz Marek Skowroński chce mocno ograniczyć obszar stref ochrony uzdrowiskowej - z 7,8 tys. ha do 2,2 tys. ha. Mieszkańcy nie chcą do tego dopuścić. Obawiają się, że doprowadzi to do likwidacji uzdrowiska.

Nowa ustawa uzdrowiskowa, która weszła w życie 2 października ub.r., nałożyła na gminy obowiązek uchwalenia, w ciągu 6 miesięcy, tymczasowego statutu.
Opracowanie nowego statutu od początku budziło zainteresowanie zarówno radnych, jak i lokalnych stowarzyszeń, które wyraziły chęć czynnego udziału w pracach. Przez kilka miesięcy temat był tabu. Nie wiadomo było, czy i jak przebiegają prace w tym zakresie. Nie powołano też komisji uzdrowiskowej, której zadaniem jest m.in. opiniowanie w sprawach dotyczących uzdrowiska i obszaru ochrony uzdrowiskowej.
Niespodziewanie, w lutym burmistrz przedłożył radnym gotowy projekt statutu i zmian stref uzdrowiskowych. Natychmiast wzbudził on społeczny sprzeciw, przede wszystkim z powodu wytwórni mas bitumicznych. W nowym projekcie znalazła się ona bowiem poza strefą C, co praktycznie sankcjonowało jej lokalizację w tym miejscu. Naniesiono poprawki i kilka dni później w nowszej wersji "asfalciarnia" powróciła do strefy C. Niemniej jednak mieszkańcy nie chcieli zgodzić się na zakres ograniczenia stref domagając się konsultacji społecznych.

Nowe nie znaczy dobre
Spotkanie w tej sprawie odbyło się w środę 22 marca w Stocerze. Dość szybko stało się oczywiste, że niemal wszyscy obecni (ponad 100 osób, w tym reprezentanci szerszych grup społecznych nie mogących stawić się w komplecie) są w tej sprawie jednomyślni i domagają się, by w nowym statucie strefy ochronne zachowały dotychczasowy kształt. Burmistrz próbował przedstawić swój punkt widzenia.
- Przy tworzeniu tego statutu kierowaliśmy się tym, by nie tworzyć fikcji prawnej, która od dłuższego czasu ma miejsce w Konstancinie - wyjaśniał. - W strefie A (obecnie 300 ha) można realizować inwestycje wyłącznie o charakterze uzdrowiskowym. Aby wybudować budynek mieszkalny, ludzie zaczęli stosować różne wybiegi prawne i występowali o wydanie pozwolenia na budowę pensjonatów czy budynków mieszkalno-pensjonatowych. Sam wydałem, zgodnie z prawem, kilka warunków zabudowy dla pensjonatów. Podejrzewam, że gdybym chciał dziś wynająć w nich pokój, okazałoby się to niemożliwe - tłumaczył. - Ograniczenia w strefie A dotyczą także rozbudowy istniejących budynków. Nie chcemy odmawiać mieszkającym tam, często od wielu pokoleń rodzinom prawa do rozbudowy czy przebudowy własnych siedzib. Uważam więc, że ograniczenie tej strefy do obszaru, na którym znajdują się zakłady o funkcji uzdrowiskowej jest zasadne - mówił.
Na ripostę nie trzeba było długo czekać. Przedstawiciele poszczególnych stowarzyszeń i organizacji po kolei prezentowali swoje stanowiska.
- Ten problem jest błahy w porównaniu z tym, co może się stać po zmniejszeniu tych stref. Rzeczywiście teraz niektórzy mają problemy, bo pan tak interpretuje prawo. Co z tego, że kilkadziesiąt osób pobuduje domy. Ważniejsze jest, by nie wybudowano tu żadnego apartamentowca, żeby drapieżny kapitał nie zamienił nam uzdrowiska w kolejną sypialnię Warszawy - grzmiał Marek Skrzyński, prezes Stowarzyszenia Stańczyk. - Stawiam tezę, że ktokolwiek przyłoży do tej uchwały rękę jest wrogiem Konstancina i działa na szkodę jego mieszkańców - dodał oburzony.
Wiceprezes Stowarzyszenia Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina Joanna Żurowska skrytykowała władze za zbyt późny termin konsultacji (5 dni przed planowanym uchwaleniem statutu) i powołanie komisji uzdrowiskowej (miesiąc temu). Ostrzegała przed tak drastycznym ograniczeniem stref.
- Musimy się zastanowić, czy ta zmiana idzie w kierunku utrzymania uzdrowiska czy może zlikwidowania. Nie zapominajmy, że tak duża strefa ochrony uzdrowiskowej miała zapewnić warunki klimatyczne i sprawy ciągów napowietrzania Konstancina oraz ochrony wód - wyjaśniała.
Ryszard Machałek, prezes Stowarzyszenia Porozumienie Obywateli dodał, że kompletnie niezrozumiałe są kryteria wyznaczania nowych stref, szczególnie A, która nie obejmuje wielu obiektów służby zdrowia istotnych dla uzdrowiskowego charakteru gminy.
Oberwało się też członkom komisji uzdrowiskowej. Jacek Rowiński, członek Stowarzyszenia Stańczyk nie pozostawił suchej nitki na kilku jej członkach, oskarżając ich o prywatę. Danuta Kaliszuk odpowiedziała, że atak jest kompletnie bezpodstawny, bo komisja była przeciwna takim ustaleniom granic.
- Skoczyliście nam państwo na plecy, a tak na dobrą sprawę komisja się jeszcze nie ukonstytuowała - wyjaśniał członek komisji Edward Dudek. - Nie ma przewodniczącego komisji i jeszcze nie ustosunkowaliśmy się do tej uchwały. Nikt nam nie dał czasu, żebyśmy się mogli z tym pomysłem zapoznać - powiedział, obnażając kulisy przygotowania projektu.
Jedynie wiceprzewodniczący rady, także członek komisji uzdrowiskowej Wacław Bąk, wydawał się mieć wątpliwości co do przebiegu granic tych stref i starał się sprowadzić dyskusję na inny tor:
- Nie róbmy tu wiecu, ani kampanii wyborczej. Nie biczujmy się. Mamy problem z obwodnicą. Proszę państwa, nie dajmy się wymanipulować. Ludzie, którzy kupili działki na terenie Konstancina, teraz nie walczą o nasze uzdrowisko, walczą o to, żeby obwodnica nie powstała - mówił.
Obecny na spotkaniu przedstawiciel ministerstwa zdrowia Włodzimierz Śliwiński zaoponował:
- Żadna droga, żadna obwodnica uzdrowisku nie przeszkadza. Żyjemy w XXI w. i kuracjusz musi się w jakiś sposób do tej miejscowości dostać. Właśnie dlatego strefa C jest odpowiednio oddalona - wyjaśniał. - Oczywiście autostrada czy jakieś obiekty przemysłowe są przeszkodą w strefie C, ale nie droga objazdowa, która wszystkim w Konstancinie jest potrzebna - powiedział.
Lista argumentów, przemawiających za utrzymaniem dotychczasowych granic stref, oraz zarzutów w stosunku do władz gminy rosła z każdym, kolejnym głosem. Maria Mioduszewska, powiatowa radna i mieszkanka Konstancina, zauważyła, że przy tak ważnym akcie tworzenia prawa miejscowego powinna być wzięta pod uwagę nie tylko opinia mieszkańców, ale i głosy tych, którzy zajmują się lecznictwem uzdrowiskowym. Ta wypowiedź ostatecznie pogrążyła władzę. Okazało się bowiem, że najważniejsze instytucje, które tworzą to uzdrowisko, zostały całkowicie pominięte.
- Z przerażeniem obejrzałem w internecie projekt naszej nowej strefy A. Protestujemy przeciwko próbom likwidacji uzdrowiska Konstancin, bo te propozycje do tego prowadzą. Strefa A bez Królewskiej Góry to nieporozumienie. Ktoś zapomniał, że znajduje się tu CKiR, Instytut Kardiologii oraz Szpital Neurologiczny i Szpital MSWiA. Chcę zapytać, w czyim interesie jest ta zmiana. Na pewno nie uzdrowiska i mieszkańców Konstancina - wyraził pisemnie swoją opinię prezes CKiR Jerzy Karwowski .
Anna Lewandowska, prezes zarządu uzdrowiska o zmianach stref i spotkaniu w Stocerze dowiedziała się od redaktora Rzeczpospolitej, który poprosił ją o wypowiedź na temat nowego statutu. - Zadzwoniłam do urzędu i dowiedziałam się, że rzeczywiście jest takie spotkanie - powiedziała. - Nikt nie konsultował ze mną projektu tych stref, ale podzielam opinię tych państwa, którzy chcą zachować dotychczasową ich granicę. Swoje stanowisko przedstawię też pisemnie i przedłożę je radzie - dodała.
Mieszkańcy nie kryli oburzenia: To skandal, kpina i arogancja władz - dało się słyszeć.
- Jestem wrażliwy na państwa głosy, w pełni rozumiem i zgadzam się z państwa argumentami - odpowiedział burmistrz Skowroński. - Nie było moją intencją bezpodstawne wykluczanie obiektów lecznictwa uzdrowiskowego ze strefy A. W przypadku CKiR, dynamicznie rozwijający się obiekt dysponuje działką, która z punktu widzenia strefy A jest przeinwestowana i dotrzymanie różnego rodzaju parametrów z pozostawieniem powierzchni biologicznie czynnych i parkingami będzie bardzo trudne - wyjaśniał. - Nie wszystkie zarzuty były słuszne i sprawiedliwe, natomiast część krytycznych wypowiedzi w stosunku do urzędu, którym zarządzam, jest absolutnie słuszna. Jestem świadomy popełnionych błędów, za wszystkie przepraszam. Pochylam głowę i proszę o przebaczenie - zakończył swoją wypowiedź burmistrz.

Społeczny dar przekonywania
Dwa dni później, w piątek, odbyło się posiedzenie komisji uzdrowiskowej, która po burzy w Stocerze zdążyła się wreszcie ukonstytuować (przewodniczącym został Ignacy Gołębiowski). Uczestniczyli w nim także przedstawiciele stowarzyszeń i organizacji pozarządowych.
Pracownicy wydziału architektury wytoczyli nowe działa, próbując przekonać obecnych, iż zostawienie stref w ich obecnym kształcie jest bardzo niekorzystne. Wróciła sprawa budowy czy rozbudowy domów w strefie A i sprawa obwodnicy.
- Byłem na spotkaniu w Stocerze i pan Śliwiński z ministerstwa wyraźnie powiedział, że w strefie C mogą być budowane drogi - przypomniał radny Bogdan Komosa.
Elżbieta Bartoszewska, zastępca kierownika wydziału architektury, stwierdziła że Włodzimierz Śliwiński nie był przedstawicielem ministerstwa, tylko pracownikiem, a jego przełożona dyrektor Dagmara Korbasińska ma zupełnie inne zdanie (W. Śliwiński jest głównym specjalistą ds. uzdrowisk w departamencie ochrony zdrowia MZ - red.). Bartoszewska stwierdziła też, że w strefie A - zgodnie z ustawą (zakazuje się lokalizacji obiektów mogących wpływać na środowisko, zgodnie z odrębnym przepisami, w szczególności takich jak: warsztaty samochodowe, wędzarnie ryb, garbarnie) - nie można budować sieci wodociągowej i sanitarnej.
Rzeczywiście w rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie określenia rodzajów przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko znalazł się punkt o rurociągach o średnicy nie mniejszej niż 400 mm, służących do przesyłania wody. W tym samym rozporządzeniu jednak znalazły się wiercenia wykonywane w celu ujmowania solanek, wód leczniczych i termalnych. Przyjmując taką interpretację, uzdrowiska w ogóle nie powinny się rozwijać. (W Poradniku metodycznym dotyczącym oceny wpływu na środowisko opracowanym przez Ministerstwo Gospodarki napisano: "Budowa sieci wodociągowej praktycznie nie ma wpływu na środowisko, pod warunkiem, że jest prawidłowo zaprojektowana i wykonana"- red.).
Argumenty pracowników architektury nie zdołały przekonać obecnych na posiedzeniu mieszkańców. Jeszcze raz zdecydowanie sprzeciwili się zmianom stref. Członkowie komisji poparli co prawda głosy mieszkańców, ale po przegłosowaniu powrotu do pierwotnego układu stref ogarnęły ich wątpliwości, czy zbyt pochopnie nie podjęli decyzji.

Głos na wagę...
W sobotę dzwonek telefonu zadźwięczał w domach wszystkich sołtysów. Na poniedziałek zwoływano bowiem spotkanie sołtysów z władzami gminy. Wreszcie trafiono na podatny grunt do prowadzenia rozmów. Jednak ponad połowa sołtysów nie stawiła się.
- Państwo nie słuchają tych, którzy wypowiadają się w internecie, ani tych, którzy byli na spotkaniu w Stocerze. To partie polityczne rozgrywają swoje interesy - przytaczają sołtysi wypowiedź Wacława Bąka ze spotkania. Wiceprzewodniczący wyjaśniał sołtysom, z jakimi zagrożeniami wiąże się pozostawienie obecnych stref: nie będą mogli sprzedać ziemi, uprawiać jej, ani nie będzie można wybudować obwodnicy.
Na 12 sołtysów tylko trzech opowiedziało się przeciwko drastycznemu okrojeniu stref, przede wszystkim z powodu merytorycznego nieprzygotowania (przed spotkaniem nie otrzymali żadnych dokumentów), a także braku konsultacji z mieszkańcami swoich sołectw.
***
Na poniedziałkowej sesji radni - zgodnie z wnioskiem przyjętym na spotkaniu w Stocerze - zdecydowali się przerwać sesję i przełożyć punkt dotyczący tymczasowego statutu na środę. Sesja odbędzie się w Stocerze o godz. 19.
Monika Zacharkiewicz

Bielawa, dnia 19 marca 2006

LIST OTWARTY

do: Burmistrza Gminy Konstancin-Jeziorna
Radni Gminy Konstancin-Jeziorna
Komisja Uzdrowiskowa

W SPRAWIE PROJEKTU ZMIAN STREF OCHRONNYCH OBSZARU UZDROWISKOWEGO oraz ZMIANY STATUTU UZDROWISKA KONSTANCIN-JEZIORNA


Szanowny Panie Burmistrzu, Szanowni Radni, Szanowni członkowie Komisji Uzdrowiskowej!

W trosce o dobro ponadczasowe, którego w żaden sposób nie można zwrócić naturze,
w trosce o zachowanie wyjątkowych naturalnych właściwości, jakimi dysponuje dziś Gmina Konstancin-Jeziorna, które to właściwości są bazą dla utrzymania i dalszego rozwoju funkcji uzdrowiskowego charakteru Gminy oraz utrzymania statutu uzdrowiska Konstancin-Jeziorna,
niniejszym wyrażany protest przeciwko:

a) kierunkowi zmian obecnie obowiązujących stref ochronnych A,B i C - to jest przeciwko projektowi ich drastycznego ograniczenia;
b) przeciwko wyłączeniu sołectwa Bielawa ze Stefy C, w której dziś to sołectwo się znajduje, a które pełni niezbędną funkcję otuliny uzdrowiska.

Wyrażamy także nasze niezadowolenie z powodu braku informacji oraz narzuconej przez Urząd Miasta i Gminy presji czasowej, powodującej, że ta bardzo istotna i strategiczna decyzja, zapada w pośpiechu i bez należytej staranności.

Zwracamy uwagę na fakt, że planowane działania zmniejszające dzisiejsze strefy ochronne uzdrowiska są sprzeczne z obowiązującymi zapisami występującymi w:
- Statucie Gminy,
- Lokalnym Planie Rewitalizacji Miasta Konstancin-Jeziorna na lata 2004-2013, przyjętym Uchwałą Nr 452/IV/28/05 Rady Miejskiej z dnia 07.11.2005,
- Strategii Rozwoju Gminy Konstancin-Jeziorna do 2020 roku, przyjętej Uchwałą Nr 456/IV/29/05 Rady Miejskiej z dnia 19.12.2005.

Stanowczo przeciwstawiamy się tak drastycznym ograniczeniom stref ochronnych, w tym wyłączeniu sołectwa Bielawa z dotychczasowej strefy C.
W dobie narastających zanieczyszczeń celowym wydaje się poszerzanie strefy ochronnej uzdrowiska w celu minimalizacji skutków tychże zanieczyszczeń, a nie ich drastyczne ograniczanie.

Bielawa, ze względu na swą bliskość położenia stanowi przecież integralną część miasta, którego wieloletnia historia związana jest z pełnieniem funkcji uzdrowiskowej.
Bielawa stanowi więc naturalną i bezpośrednią strefę ochronną uzdrowiska, która to strefa, aby spełniała swą funkcję, musi zosta zachowana w obecnym stanie. Obecne funkcje ochronne zapewniają:
- ochronę uzdrowiska przed zanieczyszczeniem powietrza, wody,
- ochronę przed hałasem,
- ochronę krajobrazu,
- ochronę właściwości leczniczych klimatu,
- ochronę wartości rekreacyjnych,
- tym samym stanowią ochronę przed wprowadzaniem w obszar sąsiadujący z uzdrowiskiem albo obszarem ochrony uzdrowiskowej funkcji kolizyjnych.

Nie pozostaniemy bierni, przyglądając się, jak wyłączenie Bielawy ze Stefy C, doprowadzi do nadmiernej i niekontrolowanej urbanizacji, której skutkiem będzie przecież znaczne zanieczyszczenie powietrza oraz wzrost hałasu, co ze względu na integralność z Miastem Konstancin-Jeziorna doprowadzi do wzrostu zanieczyszczeń Stref B i A, i w efekcie do utraty Statutu Gminy Uzdrowiskowej przez Gminę Konstancin-Jeziorna.
Potwierdzeniem naszej troski jest planowana i o zgrozo niespójna z wymogami planu zagospodarowania przestrzennego, inwestycja firmy Edbud Sp. z o.o.

Zwracamy uwagę, że cel nadrzędny dla utrzymania i kontynuowania statusu uzdrowiska przez Miasto i Gminę Konstancin-Jeziorna, który został zapisany w w Par. 1 Uchwały Nr XIX/89/72 Wojewódzkiej Rady Narodowej z dnia 30.11.1972, o ustanowieniu statutu uzdrowiska Konstancin-Jeziorna, tj.
"ochrona warunków naturalnych niezbędnych do prowadzenia i rozwijania lecznictwa uzdrowiskowego oraz kształtowanie innych czynników środowiskowych dla uzdrowiska Konstancin",
realizowany poprzez ustalony obecnie obowiązujący obszar ochronny,
został pominięty w projekcie nowego tymczasowego statutu uzdrowiska Konstancin-Jeziorna, zarówno w znaczeniu literalnym, jak i w znaczeniu perspektywicznego rozwoju Gminy jako uzdrowiska.
Budzi to nasze uzasadnione obawy o dalsze kierunki rozwoju, które wydają się zmierzać raczej do urbanizacji i degradacji środowiska naturalnego niż kontynuacji działań wynikających z utrzymania charakteru uzdrowiskowego naszej gminy.

Protestujemy przeciwko projektowi zmian obecnych stref ochronnych, przeciwko wyłączeniu Bielawy ze strefy C. Nie chcemy bowiem, aby Bielawa, a następnie Konstancin-Jeziorna zostały zdewastowane i stały się tylko kolejnym Ursynowem lub zapleczem technicznym, z centrami logistycznymi czy handlowymi o powierzchni powyżej 400m2 .

Kategorycznie chcemy zachować uzdrowiskowy charakter naszej gminy.

Drastyczne ograniczenie stref ochronnych przyniesie:
- niepowetowane straty dla dalszego utrzymania właściwości uzdrowiskowych Gminy Konstancin-Jeziorna, straty, których nie można zwróci naturze,
- nierealne stanie się realizowanie uchwalonego w dniu 7 listopada 2005!!!! przez Radę Miejską Lokalnego Programu Rewitalizacji oraz w dniu 19 grudnia 2005!!!! Strategii Rozwoju Gminy do Roku 2020.

Polityka Gminy Konstancin-Jeziorna powinna zmierzać do utrzymania i rozwoju tych mocnych stron uzdrowiska Konstancin-Jeziorna, które zostały podkreślone w analizie SWOT, która stanowi integralną część obu projektów dotyczących kierunków rozwoju Gminy Konstancin-Jeziorna.

Nie rozumiemy jak to możliwe, aby 56!!! osób wymienionych z nazwiska, jako pracujących nad projektem Strategii Rozwoju, w tym sam Pan Burmistrz oraz Radni, już po kwartale od opracowania i uchwalenia tegoż projektu, podważali zawarty w nim zapis wymieniony w analizie SWOT w odniesieniu do sytuacji obecnej, w części określającej MOCNE STRONY tj. PRAWIDŁOWO UKSZTAŁTOWANY SYSTEM OBSZARÓW CHRONIONYCH, ZABEZPIECZAJĄCY NAJCENNIEJSZE TERENY GMINY".
Po czym, w tak krótkim czasie od uchwalenia tegoż zapisu, proponowali działania sprzeczne i podważające zasadność nie tylko tychże zapisów, ale i naruszając wiarygodność co do dalszego realizowania postanowień i zapisów aktów prawnych, przygotowanych i uchwalonych przez władze gminne.

Powyższe stanowisko władz gminnych budzi nasze obawy, co do wiarygodności, trwałości i zrozumienia spraw strategicznych przez władze gminne; budzi nasze obawy o naruszanie aktów prawnych, które są ustanawiane przez te same władze.

Należałoby oczekiwać od obecnych i przyszłych włodarzy Gminy działań zmierzających do ochrony zarówno walorów naturalnych, uzdrowiskowych i historycznych Konstancin-Jeziorna, działań zmierzających do ochrony obiektów budowlanych i urbanistyczno-budowlanych, objętych rejestrem i ewidencją Wojewódzkiego Oddziału Służb Ochrony Zabytków Województwa Mazowieckiego oraz ochrony pozostałości zespołów dworsko-parkowych wraz z otoczeniem, zamiast zmniejszania stref, tak aby teren Gminy nie utracił posiadanych wartości stanowiących o jego unikatowym charakterze, który wynika z faktu, że Gmina Konstancin-Jeziorna jest jedyną gminą uzdrowiskową na terenie Mazowsza, a ponadto wyróżnia się zasobami przyrodniczymi i kulturowymi o wysokiej wartości; szansą dla Gminy jest utrzymanie jej wartości uzdrowiska (wg Strategii Rozwoju Gminy Konstancin-Jeziorna do 2020 roku).
Ponadto, w Uchwale Nr 456/IV/29/05, zawarte są postanowienia:
"Zadaniem gminy jest:
- kształtowanie polityki zagospodarowania przestrzennego służącego uzdrowiskowej funkcji gminy,
- przestrzeganie rygorów ochronnych i stała poprawa stanu środowiska,
- tworzenie atmosfery i specyficznej kultury uzdrowiska poprzez eksponowanie wartości przyrodniczych i kulturowych".

Jesteśmy także oburzeni procesem, jaki towarzyszy podejmowaniu tak ważnych decyzji dla Miasta i Gminy Konstancin-Jeziorna,
a w szczególności brakiem informacji udzielonej mieszkańcom o planowanych zmianach stref,
oraz brakiem możliwości mieszkańców do pełnego i rzetelnego uczestnictwa w tymże procesie.
Prezentowane stanowisko uważamy za niezgodne z Par.14 Statutu Gminy, którego brzmienie jest następujące:
"Działalność organów gminy jest jawna."

Mimo, że władze Gminy Konstancin-Jeziorna miały 6!!! miesięcy nie zrobiły nic, aby nie tylko poinformować mieszkańców o zmianach, ale także zapytać o ich opinię.
To nie z inicjatywy władz Gminy Konstancin-Jeziorna, ale na wniosek mieszkańców, przybyłych na 2 sesję Komisji Uzdrowiskowej, która odbyła się w dniu 15.03.06, czyli na 2 tygodnie!!! przed upływem ustawowego terminu złożenia tymczasowego statutu uzdrowiska, została podjęta decyzja o zorganizowaniu debaty publicznej.

Ta presja czasu wymuszona przez opieszałość władz Gminy i Radnych nie może stać się czynnikiem, który wpłynie na rzetelne, praworządne decyzje. Brak czasu nie może zastąpić i wpłynąć negatywnie na jakość obecnie podejmowanych decyzji, których wpływ i znaczenie ma charakter długofalowy dla przyszłości uzdrowiska Konstancin-Jeziorna.

"Konstancin nie został zniszczony ani w czasie I-szej, ani II-giej wojny światowej". Taki zapis włączyły osoby opracowujące i akceptujące projekt Lokalnego Programu Rewitalizacji na lata 2004-2013.
Dlatego sprzeciwiamy się dążeniu do jego zniszczenia, co niewątpliwie stanie się w przypadku tak drastycznych zmian stref ochronnych.

Jednocześnie dodatkowo do Listu Otwartego dołączamy nasze poniżej zamieszczone dodatkowe pytania i opinie.

DODATKOWE PYTANIA i OPINIE:

1) jaki jest powód propozycji tak drastycznego ograniczenia stref ochronnych?; aby warunki środowiskowe były optymalne dla utrzymania funkcji uzdrowiskowych niezbędna jest odpowiednio szeroka strefa ochronna A,B i C
2) jakie jest uzasadnienie do tak znacznego zawężenia przebiegu strefy C na odcinku wykluczającym sołectwo Bielawa, które ewidentnie zniekształca proporcje granic strefy ochronnej uzdrowiska
3) na czym polega "fikcja budynków mieszkalno-pensjonatowych i nieuzasadnionych ograniczeń w inwestowaniu, dotkliwych dla właścicieli nieruchomości (wypowiedź Burmistrza z Listu Otwartego)
4) dlaczego władze lokalne nie wspierają utrzymania stref ochronnych w celu utrzymania statusu uzdrowiska gminy Konstancin-Jeziorna
5) z wielką troską patrzymy dzisiaj na niszczenie terenów torfowiska, leżących właśnie w obrębie dzisiejszej Strefy C i na brak reakcji ze strony władz gminnych pomimo monitów naszego radnego Bogdana Komosy, co daje nam uzasadnioną podstawę do obaw o los naszego terenu, tj właściwości przyrodniczych i krajobrazowych
6) jakie konsekwencje dla planu zagospodarowania przestrzennego przyniesie uchwalenie tymczasowego statutu uzdrowiska, do którego operatyw uzdrowiskowy będzie przygotowany w ciągu 3 lat
7) do projektu uchwały w sprawie tymczasowego statutu uzdrowiska Konstancin-Jeziorna dołączono załącznik nr 3, który jest sprzeczny z zapisem słownym występującym w treści projektu uchwały (inne granice stref ochronnych)
8) jako niezgodne z wymogami Ustawy z dnia 28.07.2005 o "lecznictwie uzdrowiskowym, uzdrowiskach i obszarach ochrony uzdrowiskowej oraz o gminach uzdrowiskowych", jest zmniejszenie obszaru strefy A do 75ha (z dzisiejszych około 400ha), mimo, że w uzasadnieniu do tejże Ustawy mówi się o min. 80ha
9) dlaczego nie zastosowano się do Rozporządzenia Ministra zdrowia z dnia 10.03.2006, "w sprawie wzorcowego statutu uzdrowiska i wzorcowego statutu obszaru ochrony uzdrowiskowej", pomijając w projekcie tymczasowego statutu minimalną powierzchnię nowo wydzielanych działek (Par.4 Rozporządzenia)
10) nie uwzględniono także punktu mówiącego o estetyce budynków, który wynika z Par.3 pkt 3 Rozporządzenia, którym mowa powyżej, a który ma istotne znaczenie dla rozwoju strategii uzdrowiska.

Mieszkańcy sołectwa Bielawa, wg załączonej Listy.

LIST OTWARTY
DO BURMISTRZA I RADY MIEJSKIEJ
GMINY UZDROWISKOWEJ KONSTANCIN-JEZIORNA

Konstancin jest uznany, od 1917 roku, za miejscowość o walorach uzdrowiskowych. Początkowo decydował o tym klimat, uwarunkowany zalesieniem, głównie lasami iglastymi, suchymi i piaszczystymi glebami, położeniem w dorzeczu rzeki Jeziorki i rzeki Wierzbnej. Od lat 1970 walory te wzbogaciło odkrycie naturalnego złoża solanki jodowo-bromowej, leczniczej solanki konstancińskiej, wykorzystywanej w tężni. Atutem Uzdrowiska Konstancin jest położenie w obrębie aglomeracji stołecznej. To jedyna miejscowość o statusie uzdrowiska na Mazowszu.
Jako jedyna gmina uzdrowiskowa w makroregionie warszawskim Konstancin-Jeziorna powinien być traktowany w sposób szczególny. Jest on bowiem darem natury, który należy cenić i chronić.
Tę szczególną ochronę miejscowościom uzdrowiskowym zapewniają Ustawa z dn. 28 lipca 2005 r. o lecznictwie uzdrowiskowym, uzdrowiskach i obszarach ochrony uzdrowiskowych oraz o gminach uzdrowiskowych (Dz. U. z dn. 1 września 2005 r.) oraz Statut Uzdrowiska. Na podstawie tych aktów prawnych, władze samorządowe gminy uzdrowiskowej mogą podejmować uchwały stanowiące prawo lokalne, które w szczególny sposób chroni środowisko przyrodnicze i inne bogactwa naturalne, ogranicza hałas, wprowadza porządek, czystość, itp. Wszystko to ma służyć podnoszeniu walorów uzdrowiskowych miejscowości. Rola władz samorządowych - ustawodawczych i wykonawczych - ma ogromne znaczenie dla utrzymania statusu miejscowości uzdrowiskowej i jej rozwoju. Należy tylko chcieć i potrafić z niej korzystać.
28 lipca 2005 roku Sejm uchwalił Ustawę o lecznictwie uzdrowiskowym, uzdrowiskach i obszarach ochrony uzdrowiskowej oraz o gminach uzdrowiskowych, która weszła w życie 2 października 2005 roku. Na mocy tej ustawy władze samorządowe Konstancina-Jeziorny powołały Komisję Uzdrowiskową, opracowują operat i uchwalą Statut Uzdrowiska. Są to bardzo ważne decyzje, które w sposób istotny będą decydować o losach Konstancina-Jeziorny jako uzdrowiska. Komisja Uzdrowiskowa jest organem Rady Miejskiej odpowiedzialnym za kreowanie polityki uzdrowiskowej. Statut Uzdrowiska, to podstawowy dokument stanowiący prawo lokalne, od którego zależy "być" lub "nie być" uzdrowiska.
Mając na względzie dobro Uzdrowiska Konstancin, Towarzystwo Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina im. Stefana Żeromskiego wystąpiło do Burmistrza Miasta i Gminy oraz Przewodniczącego Rady Miejskiej z propozycją włączenia przedstawiciela Towarzystwa w skład Komisji Uzdrowiskowej, oraz do prac nad statutem i operatem uzdrowiskowym. Towarzystwo ma w swoim statucie zapis o działaniu na rzecz ochrony i utrzymania walorów uzdrowiskowych Konstancina, dlatego angażuje się czynnie w życie naszego miasta i gminy, zwłaszcza w sprawy istotne i nadrzędne dla Konstancina-Jeziorny i jego mieszkańców.
Na mocy ustawy samorządowej została powołana Komisja Uzdrowiskowa złożona wyłącznie z radnych. Zadziwiający jest fakt, że brak w jej składzie Lekarza Naczelnego Uzdrowiska, przedstawicieli zakładów leczniczych - Spółki z o.o. "Konstancin-Zdrój", STOCER-u, CKIR - oraz innych osób merytorycznie związanych z działalnością uzdrowiskową. Komisja Uzdrowiskowa będzie spełniać kluczową rolę zarówno w ochronie, jak i w rozwoju uzdrowiska, dlatego w jej skład poza członkami Rady Miejskiej powinni wchodzić specjaliści z zakresu spraw uzdrowiskowych.
Zaniepokojenie nasze budzi również tymczasowy projekt Statutu Uzdrowiska Konstancin-Jeziorna. W projekcie Statutu znajdują się zapisy, które dla większości osób są niezrozumiałe. Określanie granic stref uzdrowiskowych za pomocą granic obrębów jest może czytelne dla geodetów, ale nie dla mieszkańców. Dokument określający strefy ochrony uzdrowiskowej A, B, C, posiadający kluczowe znaczenie dla zachowania statusu i dalszego rozwoju uzdrowiska powinien być przejrzysty i zrozumiały.
Z zapisu projektu statutu wnioskujemy, że wielkość stref ochrony uzdrowiskowej A, B, C, uległa bardzo znacznemu ograniczeniu w stosunku do uprzednio ustanowionych w statucie uzdrowiska z dn. 30.09.1972 r. Strefy ochrony uzdrowiskowej spełniają bardzo istotną rolę dla ochrony środowiska przyrodniczego, leczniczych źródeł naturalnych, czystości powietrza i wód, zachowania ciszy i innych walorów uzdrowiskowych. Bez nich nie ma uzdrowiska. Drastyczne zmniejszenie tych stref zagrozi funkcji uzdrowiskowej Konstancina-Jeziorny, bowiem zanieczyszczenie powietrza i skażenie wód nie dadzą się zamknąć granicami i nakazami administracyjnymi.
Wyrażamy stanowisko, że przyjęcie projektu tymczasowego Statutu w proponowanej formie spowoduje nadmierny rozwój budownictwa mieszkaniowego (w tym wielorodzinnego), co zwiększy nadmiernie liczbę mieszkańców i towarzyszący temu ruch samochodowy. Może też skutkować budową licznych zakładów usługowych, a nawet przemysłowych - szkodliwych dla środowiska naturalnego - w stosunkowo niewielkiej odległości od zakładów i urządzeń lecznictwa uzdrowiskowego oraz Parku Zdrojowego i tężni.
Uważamy, że prawidłowa gospodarka przestrzenna uzdrowiska powinna polegać nie tyle na ograniczaniu stref ochrony uzdrowiskowej, w tym otuliny uzdrowiska, co na rozsądnym wydawaniu decyzji budowlanych i prawidłowym nadzorze nad ich realizacją. W miejscowościach uzdrowiskowych należy kierować się nie tylko prawem budowlanym, ale również korzystać z Ustawy uzdrowiskowej i Statutu Uzdrowiska. Statut Uzdrowiska, stanowiący prawo lokalne powinien chronić funkcję uzdrowiskową i zarazem uwzględniać interesy mieszkańców, o ile nie są one sprzeczne z kierunkiem rozwoju uzdrowiska, bądź nie zagrażają jego statusowi.
Towarzystwo zwraca się z apelem do władz samorządowych, aby przed uchwaleniem tymczasowego Statutu Uzdrowiska jego projekt został zaopiniowany przez eksperta d/s zagospodarowania przestrzennego uzdrowisk, co do zasadności ograniczania stref ochrony uzdrowiskowej i wynikających stąd zagrożeń dla funkcji uzdrowiskowej Konstancina-Jeziorny.
Uzdrowisko Konstancin, to jedyna, niepowtarzalna miejscowość o wyjątkowych walorach klimatycznych, przyrodniczych, balneologicznych, architektonicznych i krajobrazowych, która pozostała enklawą w aglomeracji warszawskiej. Nie zniszczmy tego daru natury. Zróbmy wszystko, aby tworzone obecnie nowe prawo uzdrowiskowe sprzyjało jego rozwojowi. A może nadszedł czas wykorzystania solanki konstancińskiej również poza tężnią, w basenach termalnych. Pomyślmy o rozwoju bazy przyrodoleczniczej, aby wzorem innych kurortów uczynić z Konstancina uzdrowisko stołeczne o randze europejskiej.

Zarząd
Towarzystwa Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina im. Stefana Żeromskiego

Konstancin, 14 marca 2006 roku

Konstancin - gra o wysoką stawkę
W 2007 roku będziemy obchodzić 90-lecie nadania Konstancinowi statusu uzdrowiska. Pomimo zmiennych kolei losu nasze miasto przez dziesięciolecia umacniało wizerunek miejscowości o charakterze leczniczo-uzdrowiskowym.
Ważnym wydarzeniem było potwierdzenie w 1972 roku uzdrowiskowych aspiracji Konstancina przez nadanie mu decyzją Wojewódzkiej Rady Narodowej w Warszawie Statutu Uzdrowiska, oraz wyznaczenie stref ochrony obejmujących niemal całą gminę. Obszary ochronne utworzono dla zachowania właściwości klimatycznych, stworzenia barier dla rozwoju przemysłu i niekontrolowanej urbanizacji.
Strefa A obejmująca centrum, w którym zlokalizowane są szpitale i placówki lecznicze oraz obiekty objęte ochroną konserwatorską obejmuje ok. 360 ha. Jej otulinę stanowi strefa B pokrywająca się w zasadzie z granicami administracyjnymi miasta. Pozostałe tereny gminy, z niewielkimi wyjątkami stanowią strefę C, służącą zachowaniu walorów przyrodniczych i klimatycznych uzdrowiska.
To jedna z ważnych przesłanek, która warunkuje utrzymanie uzdrowiskowego charakteru naszej miejscowości. Przyjrzyjmy się temu bliżej.
Konstancin położony jest na gruntach piaszczystych, porośniętych sosnami z niewielką domieszką drzew liściastych. Sosny wytwarzają duże ilości olejków eterycznych, którymi nasycone jest powietrze. Na skutek zmian spowodowanych obniżaniem wód gruntowych i zanikaniem ściółki leśnej klimat Konstancina staje się coraz bardziej suchy. Z tego powodu coraz większe znaczenie będzie miało napowietrzanie miasta wilgotnymi wiatrami wiejącymi od Wisły.
Jak pokazały badania róży wiatrów z lat siedemdziesiątych, około 55 proc. powietrza dopływa do centrum uzdrowiska od strony Wisły. Ten dopływ świeżego powietrza dokonuje się korytarzami i klinami, które biegną: nad doliną Jeziorki, nad łąkami oborskimi i nad gliniankami w Chylicach. Te wilgotne wiatry mieszające się z olejkami wydzielanymi przez sosny tworzą specyficzny mikroklimat uzdrowiska, owo balsamiczne powietrze, którym tak dobrze jest oddychać. Posiadają też istotny wpływ na roznoszenie nasyconych mikroelementami oparów solanki wydzielanych przez tężnię. Stąd nasuwa się prosty wniosek, że zachowanie maksymalnych stref ochrony, szczególnie tam, gdzie są korytarze powietrzne pozwoli na jak najlepsze napowietrzenie uzdrowiska i utrzymanie jego walorów klimatycznych.
Naturalne środowisko przyrodnicze naszej gminy stanowi ogromną wartość, której nie można zniszczyć nieprzemyślanymi decyzjami. Chciałbym, aby rada miejska, która za kilka dni będzie przyjmować nowy statut i granice stref ochrony uzdrowiskowej pamiętała nie tylko o dorobku minionych pokoleń, ale także o uwarunkowaniach środowiska. Wierzę w to, że kierując się dobrem wspólnym i najlepiej pojmowanym interesem wszystkich mieszkańców naszej gminy nasi radni podejmą decyzję, która otworzy Konstancinowi nowe szanse rozwoju. Jestem głęboko przekonany, że wystarczającym ostrzeżeniem przed podejmowaniem nieprzemyślanych, podjętych bez konsultacji społecznych decyzji było m.in. zezwolenie na budowę asfalciarni.
Tym razem gra toczy się jednak o znacznie większą stawkę - o uzdrowiskową przyszłość Konstancina.
Andrzej Szczygielski
Piaseczno W oczekiwaniu na grudniowe należności
Praca bez płacy
Na wypłatę wynagrodzeń za grudzień czeka ponad dwadzieścia osób.
Pracownicy Nocnej Pomocy Lekarskiej Piaseczno na początku lutego zwrócili się do starostwa powiatowego z prośbą o uregulowanie należności za wykonaną pracę. Odpowiedź, choć szybka, nie była korzystna. "Wypłata wynagrodzeń należy do obowiązków kierownika jednostki". W tym jednak przypadku zadziałał komornik, nie zezwalając na wypłatę należności z tytułu umów cywilno-prawnych. Grudniowe pensje otrzymali wyłącznie pracownicy etatowi. Zaległości przechodzą na organ założycielski (czyli starostwo) w przypadku likwidacji jednostki dopiero po zakończeniu czynności likwidacyjnych.
- Nikt nie zdecydowałby się na dyżur w święta wiedząc, że nie otrzyma za to wynagrodzenia - mówią pracownicy. - Nie uprzedzono nas o tym. A mogliśmy się przecież w tym czasie podjąć innych prac, za które otrzymalibyśmy wypłatę.
Na 30 marca wyznaczono termin sesji rady powiatu. W punkcie 16 porządku obrad znalazł się zapis o przyjęciu informacji w sprawie sprawozdania z działalności Rady Społecznej Samodzielnego Zespołu Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej w Piasecznie w 2005 roku. Kolejny punkt to rozpatrzenie projektu uchwały w sprawie likwidacji SZP ZOZ.
Jest to dopiero pierwszy krok na długiej drodze zmierzającej do rozwiązania finansowych problemów kontraktowych pracowników NPL. Kiedy cel będzie osiągnięty, dowiemy się po przegłosowaniu uchwały rajców.
MAG
Piaseczno
Oczekiwana zmiana miejsc
Do czterech razy sztuka - tak było w przypadku prób odwołania z funkcji przewodniczącego rady gminy Józefa Wierzchowskiego.
Na 16 marca wyznaczono spotkanie burmistrza Józefa Zalewskiego i części radnych z mieszkańcami Zalesia Dolnego. Pechowo czy celowo, radni gminy zdecydowali zwołanie na ten sam dzień sesji nadzwyczajnej. O odwołaniu mógł zdecydować jeden głos. Szybka decyzja: wejście i ogłoszenie dwugodzinnej przerwy.
Posiedzenie rozpoczęło się po godzinie 20. Odwołanie Wierzchowskiego uzyskało aprobatę większości radnych (11:10), ale powołanie nowego przewodniczącego nie obyło się bez niespodzianek. Zgłoszono dwie kandydatury: Andrzeja Rutkowskiego i Krzysztofa Tarchalskiego. W związku z odmową drugiego kandydata, przystąpiono do głosowania kandydatury Rutkowskiego. Na sali dało się słyszeć szept, że będzie zabawnie. Ale nie było. Atmosfera stała się nieco nerwowa, a pora coraz późniejsza. Wynik tajnego głosowania: za - 7, przeciw - 7, sześciu radnych wstrzymało się od głosu.
Zgłoszono kolejne kandydatury: Antoniego Rosłona i, po raz drugi, Rutkowskiego. Tym razem bezwzględną większość (11 głosów) zdobył Rosłon zostając tym samym przewodniczącym rady gminy.
Wiceprzewodnicząca rady Anna Płocica złożyła rezygnację z pełnionej funkcji. W związku z wyborem nowego przewodniczącego postanowiła jednak rezygnację wycofać, decydując się na dalsze piastowanie funkcji. Sesja nadzwyczajna przyniosła jeszcze jedną zmianę: odwołano drugą wiceprzewodniczącą rady Grażynę Orłowską.
MiM
Konstancin Ciąg dalszy zwolnienia wiceburmistrza
Sąd rozstrzygnie
Nie doszło do ugody pomiędzy burmistrzem Markiem Skowrońskim a jego byłym zastępcą Sławomirem Stoczyńskim.
Sprawa dotyczy odszkodowania, którego Sławomir Stoczyński domaga się przed sądem w związku ze sposobem, w jaki burmistrz zwolnił go z pracy. Przypomnijmy, że miało to miejsce 7 listopada ub.r. i było szeroko komentowane zarówno w lokalnej, jak i centralnej prasie. Powodów zwolnienia dopatrywano się m.in. w konflikcie PiS i PO na szczeblu krajowym po wyborach parlamentarnych. Zainteresowanie mediów wzbudziły też okoliczności zwolnienia.
Zdaniem Stoczyńskiego, burmistrz był tego dnia mocno podenerwowany i dziwnie się zachowywał. Zamknął go w swoim gabinecie, z którego z trudem się wydostał. Zaprzecza temu Skowroński, który twierdzi, że próbował wręczyć swojemu podwładnemu wymówienie, ale żadnych przepychanek nie było i nikogo nigdzie nie zamykał. Obaj powołują się na obecnych przy zdarzeniu sekretarz gminy Irenę Krasnopolską i mecenasa Krzysztofa Seroczyńskiego.
Sławomir Stoczyński wniósł sprawę do sądu i zażądał od burmistrza odszkodowania w wysokości 25 tys. zł. Termin rozprawy wyznaczono na wtorek 14 marca.
- Jeszcze przed wejściem na salę rozpraw mecenas burmistrza zaproponował mi pójście na ugodę - mówi Stoczyński. - Stwierdziłem, że jest to możliwe, ale na warunkach, które będą do zaakceptowania.
Na początku rozprawy poinformowano sędziego o zaistniałej sytuacji. Mecenas burmistrza wysunął kolejną propozycję, by zmniejszyć wysokość odszkodowania o połowę. Stoczyński uznał, że lepiej będzie spotkać się poza salą rozpraw i w drodze negocjacji ustalić warunki ugody. Sąd przystał na to dając siedem dni na negocjacje.
W poniedziałek 21 marca odbyło się spotkanie mecenasów obu stron. Nie uczestniczyli w nim ani Marek Skowroński, ani Sławomir Stoczyński.
- Moja mecenas skonsultowała się ze mną telefonicznie i powiedziała, że burmistrz przedstawił pisemnie swoje warunki - mówi Stoczyński. - Wynikało z nich, że: po pierwsze - mam uznać, iż moje zwolnienie było uzasadnione i zgodne z prawem, a po drugie - że nie będę nigdy z tego żadnych konsekwencji wyciągał - kontynuuje. - Oczywiście, to było nie do zaakceptowania. Gdybym uważał, że zwolnienie jest zasadne i zgodne z prawem, nie występowałbym o odszkodowanie. Tu nie chodzi o zapomogę czy jałmużnę - twierdzi oburzony.
Kolejna rozprawa 28 marca, czyli w dniu zsyłania "Punktu" do drukarni.
MZ

Góra Kalwaria Rusza rozbudowa oczyszczalni
Czyszczenie ścieków
W wyniku rozstrzygnięcia czwartego przetargu wybrano najkorzystniejszą ofertę dotyczącą pierwszego etapu rozbudowy oczyszczalni w Moczydłowie.
W marcu została podpisana umowa z wykonawcą - firmą MITEX S.A. z Warszawy. Wprowadzenie wykonawcy na budowę nastąpi jeszcze w marcu br. Planowane zakończenie prac I etapu rozbudowy oczyszczalni określono na koniec listopada. Oferowana cena brutto za wykonanie przedmiotu zamówienia to 6 181 177 zł, szacunkowa według kosztorysów inwestorskich opiewała na kwotę 7 995 000 zł.
W ramach I etapu rozbudowy oczyszczalni w Moczydłowie przewidziano budowę nowych obiektów w połączeniu z modernizacją obiektów już istniejących. Zaprojektowano: piaskownik, komorę osadu czynnego, budynek filtrów kanałowych, zagęszczacz osadu, budynek podczyszczania ścieków przemysłowych, pompownie, zbiornik uśredniający, zbiornik na osad.
Urządzenia te w połączeniu z nowoczesną technologią pozwolą zwiększyć wydajność oczyszczalni z możliwością dalszej rozbudowy kanalizacji na terenie gminy, jak również umożliwią oczyszczanie ścieków przemysłowych. Rozbudowa oczyszczalni daje również szansę na podłączenie południowej części gminy Konstancin-Jeziorna, co może przyczynić się do obniżenia kosztów oczyszczania ścieków.
Inwestycja pozwoli uzyskać bezpieczne dla środowiska parametry ścieków, zgodnie z obowiązującymi przepisami.
JMP
Piaseczno Otwarcie biura poselsko-senatorskiego
W sprawie skarg...
W piątek, 17 marca dokonano uroczystego otwarcia Biura Poselsko-Senatorskiego Prawa i Sprawiedliwości.
Biuro powstało z inicjatywy powiatowego Zarządu PiS i działa już od 1 marca. W piątek zaś nastąpiło jego oficjalne otwarcie, na które zaproszono władze ościennych gmin oraz przedstawicieli organizacji społecznych. Nie zabrakło reprezentantów prasy lokalnej.
Poseł Jan Szyszko w swoim wystąpieniu wyraził nadzieję, że w wyborach do władz samorządu lokalnego zostaną wybrani tacy przedstawiciele, którzy będą realizowali program PiS. Zadeklarował również pomoc w okresie kampanii wyborczej. Poseł Artur Zawisza dziękując za uroczyste otwarcie filii biura poselskiego w Piasecznie przypomniał o zobowiązaniach z tym związanych. Zapowiedział - w miarę możliwości - obecność posłów i senatorów na dyżurach. Krzysztof Tarchalski zapewnił, że w nowo otwartym biurze przy ul. Kościelnej 11 w Piasecznie w każdy czwartek w godzinach 12-19 będą dyżurować asystenci społeczni. Będzie też możliwość zasięgnięcia bezpłatnej porady prawnej.
MAG
Konstancin Poczta czynna w sobotę
Chcieć to móc
Co zrobić, by przedłużyć pracę urzędu pocztowego? Nic prostszego - trzeba wysłać list.
Może warto się jeszcze zastanowić nad adresatem. Tak właśnie zrobiła radna powiatowa Maria Kalicińska. W połowie marca otrzymała odpowiedź: "Centrum Sieci Pocztowej Oddział Regionalny w Warszawie informuje, że po zapoznaniu się z treścią Pani listu, podjęło czynności wyjaśniające. (...) Z dniem 1 kwietnia 2006 r. ulegnie zmianie czas pracy UP Konstancin-Jeziorna 4. Placówka będzie czynna od poniedziałku do piątku w godzinach 8-19 oraz w każdą sobotę w godzinach 8-13".
Jakich radna użyła argumentów, tego nam zdradzić nie chciała. Otrzymaliśmy natomiast kopię pisma Centrum Sieci Pocztowej. Ton i treść zdecydowanie urzędowe, ale jakże tym razem przyjemne.
MAG
Konstancin III Festiwal Małych Form Teatralnych
Profesjonalni amatorzy
Najważniejsze, by nie zapomnieć kwestii, dotrzymać kroku w tańcu, a przede wszystkim roześmiać się, gdy odpadną słabo przyklejone wąsy.
Przez trzy kolejne dni sala widowiskowa Stoceru gościła na swej scenie amatorskie grupy teatralne z przedszkoli i szkół gminy Konstancin. Doskonałą zabawę zapewnił w tym roku dobór repertuaru, który w większości składał się ze spektakli pełnych humoru, choć nie zabrakło też słów troski o środowisko czy też poważniejszych akcentów związanych z codziennymi problemami współczesnej młodzieży.
Ciągle zmieniających się widzów zaskakiwała szykownie ubrana dama o niewzruszonym wyrazie twarzy otwierająca im nieistniejące drzwi czy poprawiająca ich image. Czasami pojawiała się na scenie, by wspomóc konferansjera. W taki właśnie sposób mim z teatru Akt ubarwiał krótkie przerwy między spektaklami.
Jak co roku młodym aktorom bacznie się przyglądali ich starsi koledzy: Barbara Skokowska, Bożena Mrowińska, Zbigniew Umiński oraz Jacek Flur. W przerwach chętnie dzielili się uwagami.
- Spontaniczność przedszkolaków jest fantastyczna - mówił Zbigniew Umiński. - Ale najbardziej medialne było przedstawienie "Grease" w wykonaniu uczniów z Zespołu Szkół nr 3.
Na zakończenie festiwalu wystąpił już poza konkursem Bardzo Amatorski Teatr Młodzieży Absolutnie Nieprzewidywalnej BATMAN oraz dobrze znany bywalcom letnich koncertów w Parku Zdrojowym Zespół Taneczny "Sonata" z Konstancińskiego Domu Kultury.
Gośćmi festiwalu byli też Witold Pyrkosz oraz Karol Strasburger. Trudu oceny przedstawień podjęli się: Barbara Białowąs, Ewa Rewkowska, Ewa Kołodziejska oraz aktor Wojciech Sanejko. W burzliwej dyskusji, po kilkukrotnym przejrzeniu notatek sporządzanych na gorąco podczas trwania spektakli, komisja wreszcie zdecydowała: w kategorii klas 4-6 szkół podstawowych pierwsze wyróżnienie specjalne otrzymała Szkoła Podstawowa nr 3 za spektakl zatytułowany "Jak to z toruńskimi piernikami było". W kategorii szkół ponadpodstawowych jury postanowiło przyznać dwa wyróżnienia specjalne: Zespołowi Szkół nr 1 - Gimnazjum za "Europę bez granic, czyli folwark zwierzęcy" oraz Zespołowi Szkół nr 4 - Gimnazjum za "Zieloną gęś". Wyróżnienia za kreację aktorską i dyplomy otrzymali: Bartosz Pawlik, Ania Rosa, Agnieszka Madej, Agnieszka Kosicka, Aleksandra Stembnowska oraz Rafał Maciaszek. Dodatkowe wyróżnienia za kreacje aktorskie przyznano: Dianie Bulando, Łukaszowi Adamczykowi, Oli Dzierżawskiej, Radosławowi Stankowi oraz Dominice Kachniarz.
Podpowiedź aktorów - profesjonalistów oraz gorące dyskusje jurorów przydały się przy niezwykle trudnym wyłanianiu laureatów nagrody dziennikarzy magazynu lokalnego "Punkt". W tym roku otrzymali je: grupa teatralna Konstancińskiego Domu Kultury za "Bal bajek" oraz Zespół Szkół nr 3 - Gimnazjum za "Grease".
Magda Zdrojewska

Piaseczno Spotkanie wójtów, burmistrzów i prezydentów miast aglomeracji warszawskiej
Siła w grupie
Najpierw bilet u prywatnego przewoźnika lub na stacji PKP, później sieciowy w ZTM , dodatkowo trzeba sobie opracować system najkorzystniejszych połączeń i możemy być prawie pewni, że zdążymy do celu na czas.
Transport publiczny zostawia wiele do życzenia. Złości nas, że autobusy jeżdżą zbyt rzadko, czas oczekiwania wynosi co najmniej 40 minut. Denerwują opóźnienia uniemożliwiające przesiadkę.
Nie musi tak być - przekonywali włodarze podwarszawskich gmin podczas II spotkania wójtów, burmistrzów i prezydentów miast i gmin aglomeracji warszawskiej, które odbyło się w czwartek, 9 marca w Piasecznie.
Kluczem do rozwiązania problemu jest stworzenie wspólnego, spójnego systemu transportu publicznego. Dla mieszkańców aglomeracji podwarszawskich istotne jest, by bez względu na wybór środka transportu mogli posługiwać się wspólnym, sieciowym biletem.
- Taki system zintegrowanej komunikacji funkcjonuje w wielu krajach Europy i sprawdza się - przekonywał gospodarz spotkania, burmistrz Piaseczna Józef Zalewski.
Wokół Warszawy według Państwowej Komisji Wyborczej mieszka prawie milion ludzi. Co najmniej połowa z nich musi codziennie wjechać do stolicy, a potem z niej wyjechać. Prosta kalkulacja wskazuje, że Warszawa - w tej chwili zakorkowana, wkrótce stanie się nieprzejezdna. Dlatego m.in. skrytykowano nieobecność przedstawicieli reprezentujących prezydenta Warszawy oraz Zarządu Transportu Miejskiego. Z listów przesłanych na ręce burmistrza Piaseczna wynika, że współpraca z samorządami lokalnymi jest zadowalająca, a podjęte działania w sferze komunikacji miejskiej powinny satysfakcjonować mieszkańców gmin.
Odmienne zdanie prezentowali uczestnicy spotkania podpisując wspólnie wypracowane stanowisko, w którym m.in. czytamy: "Zwracamy się do władz m.st. Warszawy, a także do przewoźników i podmiotów zarządzających transportem w aglomeracji warszawskiej z apelem o podjęcie współpracy, dla dobra mieszkańców Warszawy oraz miast i gmin podwarszawskich." W stanowisku samorządowcy podkreślają, że zależy im na partnerskiej współpracy z m.st. Warszawą, a także z ZTMem, Kolejami Mazowieckimi i innymi przewoźnikami. W tym celu powołali grupę roboczą, w skład której wszedł również burmistrz Piaseczna Józef Zalewski. Zadaniem tej grupy będzie prowadzenie rozmów z władzami Warszawy, a także z przewoźnikami w sprawie opracowania strategii rozwoju komunikacji zbiorowej, a także podjęcie próby wyjaśnienia niejasności związanych z finansowaniem przejazdów przez gminy.
W spotkaniu uczestniczyli reprezentanci: Izabelina, Jabłonny, Józefowa, Legionowa, Leszna, Łomianek, Marek, Michałowic, Nieporętu, Ożarowa Mazowieckiego, Pruszkowa, Raszyna, Wiązowny, Ząbek, Zielonki oraz Piaseczna. Dziwić może nieobecność samorządowców z powiatu piaseczyńskiego. Przybyli także posłowie: Jadwiga Zakrzewska i Andrzej Smirnow, przedstawiciel Marszałka Województwa Mazowieckiego oraz starosta piaseczyński Jerzy Kongiel.
Posłowie zadeklarowali podjęcie działań zmierzających do takiego zorganizowania kolejnego spotkania, by mogły w nim uczestniczyć wszystkie zainteresowane strony.
W drugiej części spotkania przedstawiciele Kolei Mazowieckich zaprezentowali plany związane z komunikacją szynową w okolicach Warszawy, a dyrektor Warszawskiej Kolei Dojazdowej Grzegorz Dymecki opowiedział historię przejęcia WKD przez samorządy (WKD jest własnością Konsorcjum Samorządowego, w skład którego wchodzi województwo mazowieckie, Warszawa i gminy, przez które jeździ kolejka). Przedstawił też model finansowania kolei samorządowej.
MiM
Góra Kalwaria Ósmego dnia marca
Jest taki dzień...
Impreza zorganizowana w Górze Kalwarii w kinie Uciecha z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet przeszła oczekiwania nawet organizatorów.
Do sali kina "Uciecha" przyszło ponad trzysta osób. W większości widownię stanowiły panie, bo dla nich to właśnie imprezę przygotowano. Panowie, jak przystało na dżentelmenów, trzymali się na uboczu, by w stosownym momencie kwiatki białogłowym wręczyć. W kinie zatętniło życie jak nigdy dotąd.
W programie przeważały utwory o kobietach i miłości do nich. Jak zwykle niezawodny okazał się Tadeusz Sas, który specjalnie na tę okazję przygotował większość utworów, komponując zarówno muzykę, jak i pisząc słowa płynące prosto z serca. Marianna Król natomiast rozbawiła publiczność monologiem wcielając się w rolę "Jaśkowej".
W drugiej części koncertu wystąpił zespół Bayer Full przeplatający piosenki zabawnymi anegdotami, wprowadzając radosny nastrój stosowny do święta.
Podczas koncertu każda z pań otrzymała symboliczny kwiat. Po części artystycznej była jeszcze chwila na wymianę zdań przy lampce szampana i ciasteczku.
Panie spotkały się tu z okazji Dnia Kobiet już po raz trzeci. Z roku na rok impreza zdobywa sobie coraz więcej sympatyków. Wydaje się, że organizatorzy będą zmuszeni do zorganizowania kolejnego spotkania za rok, bo publiczność wyraźnie polubiła miejscowych artystów, o czym świadczy tegoroczna frekwencja.
Tekst i zdjęcia MK

Góra Kalwaria 85. urodziny Kazimierza Górskiego
Przyjaciele trenerowi
Owacją na stojąco powitano dostojnego jubilata przekraczającego progi szkoły w Górze Kalwarii.
W pierwszym rzędzie przed sceną zasiedli obok siebie reprezentanci świata kultury, sportu i polityki. Osobą godzącą te światy był, oczywiście, trener wszechczasów - Kazimierz Górski.
Za powitanie posłużyła dobrze znana mieszkańcom gminy Góra Kalwaria piosenka "Witaj, Kaziu", napisana przez Tadeusza Sasa, a zaśpiewana przez "Wólkowianki". Trener zasiadł w fotelu ustawionym na scenie, przy słupku ogromnej bramki. Tak rozpoczęło się urodzinowe przyjęcie Kazimierza Górskiego przygotowane przez samorządowców Góry Kalwarii.
Wszyscy zgromadzeni na sali goście chcieli uścisnąć dłoń trenera i osobiście złożyć mu życzenia urodzinowe. Nie wszyscy jednak zmieścili się w przewidzianym na to czasie, bowiem organizatorzy przygotowali bogaty program z udziałem artystów - przyjaciół Górskiego. Po zakończeniu części artystycznej gości zaproszono na poczęstunek, który dla wielu stał się niepowtarzalną szansą na bezpośredni kontakt z jubilatem.
To nie przypadek, że Góra Kalwaria zorganizowała przyjęcie urodzinowe trenerowi Górskiemu. Od wielu lat Kazimierz Górski przyjmuje zaproszenia na odbywający się tu co roku turniej piłkarski dzieci. Burmistrz Barbara Samborska witając jubilata ze wzruszeniem wspominała, jak trener wskazywał podczas tych meczów przyszłe gwiazdy polskiego futbolu. Inicjatorem uroczystości był bliski przyjaciel trenera - Józef Baryła. Ciepła i serdeczna atmosfera towarzysząca całej uroczystości daje nadzieje na rychłe spotkanie, może na boisku piłkarskim podczas kolejnej edycji dziecięcego turnieju.
Tekst i zdjęcia MAG

KAZIMIERZ GÓRSKI urodził się 2 marca 1921 roku we Lwowie. Grał w piłkę nożną na pozycji napastnika (RKS Lwów, Spartak Lwów, Dynamo Lwów, Legia Warszawa). Wystąpił w meczu międzypaństwowym przeciwko Danii (0-8) w 1948 roku. Pseudonim z boiska "Sarenka".
Trenował trzykrotnie Legię Warszawa, Marymont Warszawa (pierwsza samodzielna praca szkoleniowa rozpoczęta w 1954 roku), Gwardię Warszawa, Lubliniankę, Łódzki KS, Panathinaikos Ateny, Kastorię i Olympiakos Pireus. Szkolił reprezentację Polski juniorów w latach 1956-66, reprezentację do lat 23 w latach 1966-70, I reprezentację narodową - prowadził ją z wielkimi sukcesami w latach 1970-76 (pierwszy mecz ze Szwajcarią w Lozannie, 1971). W tym okresie z drużyną zdobył złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium (1972 rok), srebrny medal na mistrzostwach świata w 1974 roku (boiska Niemiec) i srebrny medal na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu (1976 rok). Prowadził reprezentację w 73 meczach (45 zwycięstw).

Klarysew Parafialna akcja pobierania krwi
Wielkopostny dar krwi
13,5 litra krwi oddali 26 marca mieszkańcy Klarysewa podczas akcji honorowego oddawania krwi w parafii Świętej Bożej Rodzicielki Maryi.
Akcję pod hasłem "Wielkopostny dar krwi - darem życia w imię Boże" zorganizował ks. ppłk Zenon Surma CMF, proboszcz parafii wojskowej w Zegrzu i krajowy duszpasterz honorowych dawców krwi. Akcja jest częścią rekolekcji wielkopostnych, które rozpoczął w parafii ks. ppłk Surma. Po raz pierwszy krew pobierano w nowoczesnym autokarze-ambulansie Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa z Warszawy.
Krew oddało 15 kobiet i 15 mężczyzn. Ks. ppłk Surma ma na "swoim koncie" ponad 35 litrów oddanej krwi. Krajowy duszpasterz honorowych dawców krwi powiedział, że podczas rekolekcyjnych kazań zachęcał do honorowego krwiodawstwa. - Przypomniałem, że Chrystus pochylał się nad ludźmi doświadczonymi przez cierpienia, choroby, niosąc im uzdrowienie. Ukoronowaniem Jego misji było przelanie krwi na krzyżu dla naszego zbawienia. "Każdy, kto oddaje krew dla ratowania życia i zdrowia bliźniego jest naśladowcą Chrystusa i wypełnia jego testament zawarty w słowach "abyście się wzajemnie miłowali"" - powiedział.
Ks. kan. Andrzej Fijałkowski, proboszcz parafii w Klarysewie wyraził radość, że tak wielu parafian podzieliło się z chorymi swoim darem krwi. - Jest to wielkopostny dar, który nasi parafianie ofiarowali osobom chorym i cierpiącym, podkreślił. - Jest to pierwsza akcja, ale z pewnością nie ostatnia; również w przyszłości będziemy organizowali akcje honorowego krwiodawstwa przy naszym kościele, zapewnił. Dodał, że planuje założenie klubu honorowych dawców przy parafii.
Dr Dariusz Piotrowski, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa z Warszawy podkreślił, że bardzo ważne jest wsparcie akcji honorowego krwiodawstwa ze strony Kościoła i duszpasterzy, którzy uświadamiają potrzebę honorowego oddawania krwi. Dodał, że akcje organizowane przy parafii są niezwykle cenną okazją do promowania honorowego krwiodawstwa. - Ludzie mogą się przekonać, że oddawanie krwi jest bezpieczne, że używamy jednorazowego sprzętu - wyjaśnił.
Tekst i zdjęcie Rafał Chromiński
Dom Kultury "Wilanów" serdecznie zaprasza wszystkich chętnych do udziału w zajęciach w nowo otwartej filii w Powsinie ( ul. Ptysiowa 3 ). Powsiński Klub Kultury oferuje szeroką gamę zajęć artystycznych i ruchowych. Do dyspozycji zainteresowanych jest również siłownia i pracownia komputerowa. Zajęcia odbywają się codziennie, od poniedziałku do piątku w godzinach 17.00- 21.00 i przeznaczone są zarówno dla dzieci, młodzieży jak i dla osób dorosłych. W najbliższym czasie planujemy imprezy plenerowe w Powsinie oraz koncerty w miejscowym kościele. Szczegółowe informacje dotyczące działalności ośrodka znajdują się na stronie internetowe www.dkwilanow.pl oraz pod nr tel. (022) 651 98 20

 

Pytania i informacje prosimy kierować na adres redakcji: redakcja@magazynpunkt.pl
Numer z dnia 29 marca 2006
Serwis www.konstancin.com przygotowała firma Mebatek, Tel.: (022) 754 12 06