W sprawie lokalizowania na terenie
uzdrowiska Konstancin wytwórni mas bitumicznych protestowały lokalne
stowarzyszenia oraz mieszkańcy. W sprawę zaangażował się również burmistrz
Marek Skowroński. Temat wzbudził zainteresowanie Stowarzyszenia "Zielony
Ursynów" mającego niewątpliwe doświadczenie w wyjaśnianiu podobnych
kwestii. Stowarzyszenie poprosiło o opinię prof. Wojciecha Mniszka
z Instytutu Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu. Niekwestionowany
autorytet profesora wzbudził i nasze zainteresowanie. Otrzymaliśmy
więc zgodę na publikację uwag profesora do "Raportu oddziaływania
na środowisko wytwórni mas bitumicznych":
* W miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego przewidziano
teren objęty inwestycją na działalność gospodarczą, usługi i tereny
magazynowe. Lokalizowanie tam wytwórni mas bitumicznych nie jest zgodne
z zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Zakład
o takim profilu produkcji nie jest działalnością gospodarczą, jest
to zakład przemysłowy o wysokim stopniu uciążliwości dla środowiska
i zdrowia ludzi.
* W raporcie brakuje oceny oddziaływania na zdrowie ludzi, co jest
bezwzględnie wymagane w takich raportach.
* Z zakładu będą emitowane substancje rakotwórcze, a więc szczególnie
pod tym względem emisja powinna być przeanalizowana dla zdrowia ludzi
- nie podano podstaw przyjęcia wielkości emisji, czy też wskaźników
emisji węglowodorów aromatycznych, wstawiono jakieś tabelki bez podania
źródeł tych informacji, a te właśnie są szczególnie charakterystyczne
dla emisji z tego typu zakładu i rzutują na obliczenia stężeń w emisji.
* Technologiczne rozwiązanie opisane w raporcie, polegające na dopalaniu
odciągów ze zbiorników z masą bitumiczną poprzez ich doprowadzenie
do bębna suszarki jest błędne, do dopalenia węglowodorów aromatycznych
potrzebna jest o wiele wyższa temperatura i specjalne warunki, aby
dopalanie było skuteczne.
* Nie przewidziano w obliczeniach pylenia z placu manewrowego na terenie
zakładu, a będzie to istotne źródło zapylenia.
* Nie przeanalizowano uciążliwości odorów emitowanych z wytwórni -
uważam, że rzetelnie wykonane obliczenia, oparte na wskaźnikach emisji
z tego typu procesów wykazałyby jednak, że inwestycja ta zagraża zdrowiu
ludzi, a szczególnie dzieciom z pobliskiej szkoły, co powinno być
przedmiotem szczególnej troski. |
|
|
Karol
Strasburger - aktor filmowy, teatralny i telewizyjny. Mieszkaniec
Konstancina. O swoich związkach z tym miastem opowiada żartobliwie:
- To dalsza historia sięgająca okresu jeszcze przedwojennego. Moja
babcia miała tu kawiarnię. Wychowałem się tutaj, w Konstancinie. Tu
chodziłem do szkoły, do pierwszej klasy. Później wyjechaliśmy. Teraz
mieszkam przy ulicy Gąsiorowskiego, a babcia grywała z panią Gąsiorowską
w karty. Taki zabawny zakręt historii. Konstancin znam bardzo dobrze
z dzieciństwa, znam niemal wszystkie stare domy, w których mieszkają
już kolejni właściciele. Znam również pierwszych właścicieli, tych,
którzy budowali te wspaniałe stare zameczki.
O powrocie Karola Strasburgera do Konstancina zdecydowała nie tylko
odległość od miejsca pracy, ale też klimat tego miejsca, jego uzdrowiskowy
charakter, zieleń i brak aż tak uciążliwego ruchu, jaki towarzyszy
Warszawie. W związku z tak świadomym wyborem miejsca zamieszkania,
poprosiliśmy o kilka słów na temat projektowanego umiejscowienia w
Konstancinie zakładu produkcji mas bitumicznych
- To dość dziwny pomysł. Nie należę do tzw. pieniaczy, którzy próbują
torpedować wszystko, co im nie na rękę, niemniej w tym wypadku uważam,
że jest to posunięcie niewłaściwe. Takie fabryki muszą gdzieś powstawać.
To jest oczywiste. Z jednej strony chcemy mieć prąd, ale nie chcemy
elektrowni, chcemy mieć asfalt, a nie chcemy mieć produkcji tego asfaltu.
Oczywista sprzeczność. Niemniej, wybór miejsca dla takich zakładów
jest rzeczą dość istotną. Dziwi mnie, że akurat wybrano Konstancin
- uzdrowisko, które ma pełnić funkcję płuc Warszawy, gdzie są solanki,
a ludzie przyjeżdżają się tu leczyć. Ci, którzy tu mieszkają, którzy
wybrali tę stronę Warszawy w związku z czystym powietrzem, zainwestowali
dość duże pieniądze w budowę nowych domów, czy renowację starych,
są zaskakiwani sytuacją, na którą nie byli przygotowani. Wybudowanie
ośrodka przemysłowego zniszczy wszystko to, co Konstancin w tej chwili
oferuje. Jeszcze kilka lat temu dojazd do Warszawy nie był tak kłopotliwy,
jak w tej chwili. Powstało wiele osiedli, domów jednorodzinnych, ale
droga pozostała, jaka była. Korki, które powstają z racji szkoły amerykańskiej
i osiedla w tym rejonie stają się prawdziwym utrapieniem. W przypadku
powstania wytwórni dojdą jeszcze samochody ciężarowe, które będą woziły
materiały i asfalt. Drogi nie są dostosowane do tak ciężkiego transportu.
Pomysł jest więc szatański. Fabryka powinna istnieć, ale czy akurat
w takim mieście. Pewne miejscowości powinny być traktowane troszeczkę
inaczej. To miasto ma zupełnie inny charakter. Konstancin kojarzy
się z willami, odpoczynkiem, basenami, ładnymi domami, uzdrowiskiem.
I nagle ładowanie tutaj czegoś takiego jest, myślę, jakimś nieporozumieniem.
To sprzeczne z ideą Konstancina. Nie powinno się poświęcać dla biznesu
spraw nadrzędnych. Zachowajmy coś, co ma wartość dużo większą. Jestem
przeciwnikiem tego przemysłu. Większość ludzi pracuje w Warszawie,
ale tutaj mamy swoje miejsce, swoje ogrody, tu spędzamy weekendy,
tu przyjeżdżają goście do nas, tu mamy korty tenisowe... Tu się żyje. |
|
|
| Konstancin Konieczne konsultacje społeczne
Określone strefy wpływów
Burmistrz Marek Skowroński chce mocno ograniczyć obszar stref ochrony
uzdrowiskowej - z 7,8 tys. ha do 2,2 tys. ha. Mieszkańcy nie chcą
do tego dopuścić. Obawiają się, że doprowadzi to do likwidacji uzdrowiska.
Nowa
ustawa uzdrowiskowa, która weszła w życie 2 października ub.r.,
nałożyła na gminy obowiązek uchwalenia, w ciągu 6 miesięcy, tymczasowego
statutu.
Opracowanie nowego statutu od początku budziło zainteresowanie zarówno
radnych, jak i lokalnych stowarzyszeń, które wyraziły chęć czynnego
udziału w pracach. Przez kilka miesięcy temat był tabu. Nie wiadomo
było, czy i jak przebiegają prace w tym zakresie. Nie powołano też
komisji uzdrowiskowej, której zadaniem jest m.in. opiniowanie w
sprawach dotyczących uzdrowiska i obszaru ochrony uzdrowiskowej.
Niespodziewanie, w lutym burmistrz przedłożył radnym gotowy projekt
statutu i zmian stref uzdrowiskowych. Natychmiast wzbudził on społeczny
sprzeciw, przede wszystkim z powodu wytwórni mas bitumicznych. W
nowym projekcie znalazła się ona bowiem poza strefą C, co praktycznie
sankcjonowało jej lokalizację w tym miejscu. Naniesiono poprawki
i kilka dni później w nowszej wersji "asfalciarnia" powróciła
do strefy C. Niemniej jednak mieszkańcy nie chcieli zgodzić się
na zakres ograniczenia stref domagając się konsultacji społecznych.
Nowe nie znaczy dobre
Spotkanie w tej sprawie odbyło się w środę 22 marca w Stocerze.
Dość szybko stało się oczywiste, że niemal wszyscy obecni (ponad
100 osób, w tym reprezentanci szerszych grup społecznych nie mogących
stawić się w komplecie) są w tej sprawie jednomyślni i domagają
się, by w nowym statucie strefy ochronne zachowały dotychczasowy
kształt. Burmistrz próbował przedstawić swój punkt widzenia.
- Przy tworzeniu tego statutu kierowaliśmy się tym, by nie tworzyć
fikcji prawnej, która od dłuższego czasu ma miejsce w Konstancinie
- wyjaśniał. - W strefie A (obecnie 300 ha) można realizować inwestycje
wyłącznie o charakterze uzdrowiskowym. Aby wybudować budynek mieszkalny,
ludzie zaczęli stosować różne wybiegi prawne i występowali o wydanie
pozwolenia na budowę pensjonatów czy budynków mieszkalno-pensjonatowych.
Sam wydałem, zgodnie z prawem, kilka warunków zabudowy dla pensjonatów.
Podejrzewam, że gdybym chciał dziś wynająć w nich pokój, okazałoby
się to niemożliwe - tłumaczył. - Ograniczenia w strefie A dotyczą
także rozbudowy istniejących budynków. Nie chcemy odmawiać mieszkającym
tam, często od wielu pokoleń rodzinom prawa do rozbudowy czy przebudowy
własnych siedzib. Uważam więc, że ograniczenie tej strefy do obszaru,
na którym znajdują się zakłady o funkcji uzdrowiskowej jest zasadne
- mówił.
Na ripostę nie trzeba było długo czekać. Przedstawiciele poszczególnych
stowarzyszeń i organizacji po kolei prezentowali swoje stanowiska.
- Ten problem jest błahy w porównaniu z tym, co może się stać po
zmniejszeniu tych stref. Rzeczywiście teraz niektórzy mają problemy,
bo pan tak interpretuje prawo. Co z tego, że kilkadziesiąt osób
pobuduje domy. Ważniejsze jest, by nie wybudowano tu żadnego apartamentowca,
żeby drapieżny kapitał nie zamienił nam uzdrowiska w kolejną sypialnię
Warszawy - grzmiał Marek Skrzyński, prezes Stowarzyszenia Stańczyk.
- Stawiam tezę, że ktokolwiek przyłoży do tej uchwały rękę jest
wrogiem Konstancina i działa na szkodę jego mieszkańców - dodał
oburzony.
Wiceprezes Stowarzyszenia Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina
Joanna Żurowska skrytykowała władze za zbyt późny termin konsultacji
(5 dni przed planowanym uchwaleniem statutu) i powołanie komisji
uzdrowiskowej (miesiąc temu). Ostrzegała przed tak drastycznym ograniczeniem
stref.
- Musimy się zastanowić, czy ta zmiana idzie w kierunku utrzymania
uzdrowiska czy może zlikwidowania. Nie zapominajmy, że tak duża
strefa ochrony uzdrowiskowej miała zapewnić warunki klimatyczne
i sprawy ciągów napowietrzania Konstancina oraz ochrony wód - wyjaśniała.
Ryszard Machałek, prezes Stowarzyszenia Porozumienie Obywateli dodał,
że kompletnie niezrozumiałe są kryteria wyznaczania nowych stref,
szczególnie A, która nie obejmuje wielu obiektów służby zdrowia
istotnych dla uzdrowiskowego charakteru gminy.
Oberwało się też członkom komisji uzdrowiskowej. Jacek Rowiński,
członek Stowarzyszenia Stańczyk nie pozostawił suchej nitki na kilku
jej członkach, oskarżając ich o prywatę. Danuta Kaliszuk odpowiedziała,
że atak jest kompletnie bezpodstawny, bo komisja była przeciwna
takim ustaleniom granic.
- Skoczyliście nam państwo na plecy, a tak na dobrą sprawę komisja
się jeszcze nie ukonstytuowała - wyjaśniał członek komisji Edward
Dudek. - Nie ma przewodniczącego komisji i jeszcze nie ustosunkowaliśmy
się do tej uchwały. Nikt nam nie dał czasu, żebyśmy się mogli z
tym pomysłem zapoznać - powiedział, obnażając kulisy przygotowania
projektu.
Jedynie wiceprzewodniczący rady, także członek komisji uzdrowiskowej
Wacław Bąk, wydawał się mieć wątpliwości co do przebiegu granic
tych stref i starał się sprowadzić dyskusję na inny tor:
- Nie róbmy tu wiecu, ani kampanii wyborczej. Nie biczujmy się.
Mamy problem z obwodnicą. Proszę państwa, nie dajmy się wymanipulować.
Ludzie, którzy kupili działki na terenie Konstancina, teraz nie
walczą o nasze uzdrowisko, walczą o to, żeby obwodnica nie powstała
- mówił.
Obecny
na spotkaniu przedstawiciel ministerstwa zdrowia Włodzimierz Śliwiński
zaoponował:
- Żadna droga, żadna obwodnica uzdrowisku nie przeszkadza. Żyjemy
w XXI w. i kuracjusz musi się w jakiś sposób do tej miejscowości
dostać. Właśnie dlatego strefa C jest odpowiednio oddalona - wyjaśniał.
- Oczywiście autostrada czy jakieś obiekty przemysłowe są przeszkodą
w strefie C, ale nie droga objazdowa, która wszystkim w Konstancinie
jest potrzebna - powiedział.
Lista argumentów, przemawiających za utrzymaniem dotychczasowych
granic stref, oraz zarzutów w stosunku do władz gminy rosła z każdym,
kolejnym głosem. Maria Mioduszewska, powiatowa radna i mieszkanka
Konstancina, zauważyła, że przy tak ważnym akcie tworzenia prawa
miejscowego powinna być wzięta pod uwagę nie tylko opinia mieszkańców,
ale i głosy tych, którzy zajmują się lecznictwem uzdrowiskowym.
Ta wypowiedź ostatecznie pogrążyła władzę. Okazało się bowiem, że
najważniejsze instytucje, które tworzą to uzdrowisko, zostały całkowicie
pominięte.
- Z przerażeniem obejrzałem w internecie projekt naszej nowej strefy
A. Protestujemy przeciwko próbom likwidacji uzdrowiska Konstancin,
bo te propozycje do tego prowadzą. Strefa A bez Królewskiej Góry
to nieporozumienie. Ktoś zapomniał, że znajduje się tu CKiR, Instytut
Kardiologii oraz Szpital Neurologiczny i Szpital MSWiA. Chcę zapytać,
w czyim interesie jest ta zmiana. Na pewno nie uzdrowiska i mieszkańców
Konstancina - wyraził pisemnie swoją opinię prezes CKiR Jerzy Karwowski
.
Anna Lewandowska, prezes zarządu uzdrowiska o zmianach stref i spotkaniu
w Stocerze dowiedziała się od redaktora Rzeczpospolitej, który poprosił
ją o wypowiedź na temat nowego statutu. - Zadzwoniłam do urzędu
i dowiedziałam się, że rzeczywiście jest takie spotkanie - powiedziała.
- Nikt nie konsultował ze mną projektu tych stref, ale podzielam
opinię tych państwa, którzy chcą zachować dotychczasową ich granicę.
Swoje stanowisko przedstawię też pisemnie i przedłożę je radzie
- dodała.
Mieszkańcy nie kryli oburzenia: To skandal, kpina i arogancja władz
- dało się słyszeć.
- Jestem wrażliwy na państwa głosy, w pełni rozumiem i zgadzam się
z państwa argumentami - odpowiedział burmistrz Skowroński. - Nie
było moją intencją bezpodstawne wykluczanie obiektów lecznictwa
uzdrowiskowego ze strefy A. W przypadku CKiR, dynamicznie rozwijający
się obiekt dysponuje działką, która z punktu widzenia strefy A jest
przeinwestowana i dotrzymanie różnego rodzaju parametrów z pozostawieniem
powierzchni biologicznie czynnych i parkingami będzie bardzo trudne
- wyjaśniał. - Nie wszystkie zarzuty były słuszne i sprawiedliwe,
natomiast część krytycznych wypowiedzi w stosunku do urzędu, którym
zarządzam, jest absolutnie słuszna. Jestem świadomy popełnionych
błędów, za wszystkie przepraszam. Pochylam głowę i proszę o przebaczenie
- zakończył swoją wypowiedź burmistrz.
Społeczny dar przekonywania
Dwa dni później, w piątek, odbyło się posiedzenie komisji uzdrowiskowej,
która po burzy w Stocerze zdążyła się wreszcie ukonstytuować (przewodniczącym
został Ignacy Gołębiowski). Uczestniczyli w nim także przedstawiciele
stowarzyszeń i organizacji pozarządowych.
Pracownicy wydziału architektury wytoczyli nowe działa, próbując
przekonać obecnych, iż zostawienie stref w ich obecnym kształcie
jest bardzo niekorzystne. Wróciła sprawa budowy czy rozbudowy domów
w strefie A i sprawa obwodnicy.
- Byłem na spotkaniu w Stocerze i pan Śliwiński z ministerstwa wyraźnie
powiedział, że w strefie C mogą być budowane drogi - przypomniał
radny Bogdan Komosa.
Elżbieta Bartoszewska, zastępca kierownika wydziału architektury,
stwierdziła że Włodzimierz Śliwiński nie był przedstawicielem ministerstwa,
tylko pracownikiem, a jego przełożona dyrektor Dagmara Korbasińska
ma zupełnie inne zdanie (W. Śliwiński jest głównym specjalistą ds.
uzdrowisk w departamencie ochrony zdrowia MZ - red.). Bartoszewska
stwierdziła też, że w strefie A - zgodnie z ustawą (zakazuje się
lokalizacji obiektów mogących wpływać na środowisko, zgodnie z odrębnym
przepisami, w szczególności takich jak: warsztaty samochodowe, wędzarnie
ryb, garbarnie) - nie można budować sieci wodociągowej i sanitarnej.
Rzeczywiście w rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie określenia
rodzajów przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko
znalazł się punkt o rurociągach o średnicy nie mniejszej niż 400
mm, służących do przesyłania wody. W tym samym rozporządzeniu jednak
znalazły się wiercenia wykonywane w celu ujmowania solanek, wód
leczniczych i termalnych. Przyjmując taką interpretację, uzdrowiska
w ogóle nie powinny się rozwijać. (W Poradniku metodycznym dotyczącym
oceny wpływu na środowisko opracowanym przez Ministerstwo Gospodarki
napisano: "Budowa sieci wodociągowej praktycznie nie ma wpływu
na środowisko, pod warunkiem, że jest prawidłowo zaprojektowana
i wykonana"- red.).
Argumenty pracowników architektury nie zdołały przekonać obecnych
na posiedzeniu mieszkańców. Jeszcze raz zdecydowanie sprzeciwili
się zmianom stref. Członkowie komisji poparli co prawda głosy mieszkańców,
ale po przegłosowaniu powrotu do pierwotnego układu stref ogarnęły
ich wątpliwości, czy zbyt pochopnie nie podjęli decyzji.
Głos na wagę...
W sobotę dzwonek telefonu zadźwięczał w domach wszystkich sołtysów.
Na poniedziałek zwoływano bowiem spotkanie sołtysów z władzami gminy.
Wreszcie trafiono na podatny grunt do prowadzenia rozmów. Jednak
ponad połowa sołtysów nie stawiła się.
- Państwo nie słuchają tych, którzy wypowiadają się w internecie,
ani tych, którzy byli na spotkaniu w Stocerze. To partie polityczne
rozgrywają swoje interesy - przytaczają sołtysi wypowiedź Wacława
Bąka ze spotkania. Wiceprzewodniczący wyjaśniał sołtysom, z jakimi
zagrożeniami wiąże się pozostawienie obecnych stref: nie będą mogli
sprzedać ziemi, uprawiać jej, ani nie będzie można wybudować obwodnicy.
Na 12 sołtysów tylko trzech opowiedziało się przeciwko drastycznemu
okrojeniu stref, przede wszystkim z powodu merytorycznego nieprzygotowania
(przed spotkaniem nie otrzymali żadnych dokumentów), a także braku
konsultacji z mieszkańcami swoich sołectw.
***
Na poniedziałkowej sesji radni - zgodnie z wnioskiem przyjętym na
spotkaniu w Stocerze - zdecydowali się przerwać sesję i przełożyć
punkt dotyczący tymczasowego statutu na środę. Sesja odbędzie się
w Stocerze o godz. 19.
Monika Zacharkiewicz
|
|
|
| Bielawa, dnia 19 marca 2006
LIST OTWARTY
do: Burmistrza Gminy Konstancin-Jeziorna
Radni Gminy Konstancin-Jeziorna
Komisja Uzdrowiskowa
W SPRAWIE PROJEKTU ZMIAN STREF OCHRONNYCH OBSZARU UZDROWISKOWEGO
oraz ZMIANY STATUTU UZDROWISKA KONSTANCIN-JEZIORNA
Szanowny Panie Burmistrzu, Szanowni Radni, Szanowni członkowie Komisji
Uzdrowiskowej!
W trosce o dobro ponadczasowe, którego w żaden sposób nie można
zwrócić naturze,
w trosce o zachowanie wyjątkowych naturalnych właściwości, jakimi
dysponuje dziś Gmina Konstancin-Jeziorna, które to właściwości są
bazą dla utrzymania i dalszego rozwoju funkcji uzdrowiskowego charakteru
Gminy oraz utrzymania statutu uzdrowiska Konstancin-Jeziorna,
niniejszym wyrażany protest przeciwko:
a) kierunkowi zmian obecnie obowiązujących stref ochronnych A,B
i C - to jest przeciwko projektowi ich drastycznego ograniczenia;
b) przeciwko wyłączeniu sołectwa Bielawa ze Stefy C, w której dziś
to sołectwo się znajduje, a które pełni niezbędną funkcję otuliny
uzdrowiska.
Wyrażamy także nasze niezadowolenie z powodu braku informacji
oraz narzuconej przez Urząd Miasta i Gminy presji czasowej, powodującej,
że ta bardzo istotna i strategiczna decyzja, zapada w pośpiechu
i bez należytej staranności.
Zwracamy uwagę na fakt, że planowane działania zmniejszające dzisiejsze
strefy ochronne uzdrowiska są sprzeczne z obowiązującymi zapisami
występującymi w:
- Statucie Gminy,
- Lokalnym Planie Rewitalizacji Miasta Konstancin-Jeziorna na lata
2004-2013, przyjętym Uchwałą Nr 452/IV/28/05 Rady Miejskiej z dnia
07.11.2005,
- Strategii Rozwoju Gminy Konstancin-Jeziorna do 2020 roku, przyjętej
Uchwałą Nr 456/IV/29/05 Rady Miejskiej z dnia 19.12.2005.
Stanowczo przeciwstawiamy się tak drastycznym ograniczeniom stref
ochronnych, w tym wyłączeniu sołectwa Bielawa z dotychczasowej strefy
C.
W dobie narastających zanieczyszczeń celowym wydaje się poszerzanie
strefy ochronnej uzdrowiska w celu minimalizacji skutków tychże
zanieczyszczeń, a nie ich drastyczne ograniczanie.
Bielawa, ze względu na swą bliskość położenia stanowi przecież
integralną część miasta, którego wieloletnia historia związana jest
z pełnieniem funkcji uzdrowiskowej.
Bielawa stanowi więc naturalną i bezpośrednią strefę ochronną uzdrowiska,
która to strefa, aby spełniała swą funkcję, musi zosta zachowana
w obecnym stanie. Obecne funkcje ochronne zapewniają:
- ochronę uzdrowiska przed zanieczyszczeniem powietrza, wody,
- ochronę przed hałasem,
- ochronę krajobrazu,
- ochronę właściwości leczniczych klimatu,
- ochronę wartości rekreacyjnych,
- tym samym stanowią ochronę przed wprowadzaniem w obszar sąsiadujący
z uzdrowiskiem albo obszarem ochrony uzdrowiskowej funkcji kolizyjnych.
Nie pozostaniemy bierni, przyglądając się, jak wyłączenie Bielawy
ze Stefy C, doprowadzi do nadmiernej i niekontrolowanej urbanizacji,
której skutkiem będzie przecież znaczne zanieczyszczenie powietrza
oraz wzrost hałasu, co ze względu na integralność z Miastem Konstancin-Jeziorna
doprowadzi do wzrostu zanieczyszczeń Stref B i A, i w efekcie do
utraty Statutu Gminy Uzdrowiskowej przez Gminę Konstancin-Jeziorna.
Potwierdzeniem naszej troski jest planowana i o zgrozo niespójna
z wymogami planu zagospodarowania przestrzennego, inwestycja firmy
Edbud Sp. z o.o.
Zwracamy uwagę, że cel nadrzędny dla utrzymania i kontynuowania
statusu uzdrowiska przez Miasto i Gminę Konstancin-Jeziorna, który
został zapisany w w Par. 1 Uchwały Nr XIX/89/72 Wojewódzkiej Rady
Narodowej z dnia 30.11.1972, o ustanowieniu statutu uzdrowiska Konstancin-Jeziorna,
tj.
"ochrona warunków naturalnych niezbędnych do prowadzenia i
rozwijania lecznictwa uzdrowiskowego oraz kształtowanie innych czynników
środowiskowych dla uzdrowiska Konstancin",
realizowany poprzez ustalony obecnie obowiązujący obszar ochronny,
został pominięty w projekcie nowego tymczasowego statutu uzdrowiska
Konstancin-Jeziorna, zarówno w znaczeniu literalnym, jak i w znaczeniu
perspektywicznego rozwoju Gminy jako uzdrowiska.
Budzi to nasze uzasadnione obawy o dalsze kierunki rozwoju, które
wydają się zmierzać raczej do urbanizacji i degradacji środowiska
naturalnego niż kontynuacji działań wynikających z utrzymania charakteru
uzdrowiskowego naszej gminy.
Protestujemy przeciwko projektowi zmian obecnych stref ochronnych,
przeciwko wyłączeniu Bielawy ze strefy C. Nie chcemy bowiem, aby
Bielawa, a następnie Konstancin-Jeziorna zostały zdewastowane i
stały się tylko kolejnym Ursynowem lub zapleczem technicznym, z
centrami logistycznymi czy handlowymi o powierzchni powyżej 400m2
.
Kategorycznie chcemy zachować uzdrowiskowy charakter naszej gminy.
Drastyczne ograniczenie stref ochronnych przyniesie:
- niepowetowane straty dla dalszego utrzymania właściwości uzdrowiskowych
Gminy Konstancin-Jeziorna, straty, których nie można zwróci naturze,
- nierealne stanie się realizowanie uchwalonego w dniu 7 listopada
2005!!!! przez Radę Miejską Lokalnego Programu Rewitalizacji oraz
w dniu 19 grudnia 2005!!!! Strategii Rozwoju Gminy do Roku 2020.
Polityka Gminy Konstancin-Jeziorna powinna zmierzać do utrzymania
i rozwoju tych mocnych stron uzdrowiska Konstancin-Jeziorna, które
zostały podkreślone w analizie SWOT, która stanowi integralną część
obu projektów dotyczących kierunków rozwoju Gminy Konstancin-Jeziorna.
Nie rozumiemy jak to możliwe, aby 56!!! osób wymienionych z nazwiska,
jako pracujących nad projektem Strategii Rozwoju, w tym sam Pan
Burmistrz oraz Radni, już po kwartale od opracowania i uchwalenia
tegoż projektu, podważali zawarty w nim zapis wymieniony w analizie
SWOT w odniesieniu do sytuacji obecnej, w części określającej MOCNE
STRONY tj. PRAWIDŁOWO UKSZTAŁTOWANY SYSTEM OBSZARÓW CHRONIONYCH,
ZABEZPIECZAJĄCY NAJCENNIEJSZE TERENY GMINY".
Po czym, w tak krótkim czasie od uchwalenia tegoż zapisu, proponowali
działania sprzeczne i podważające zasadność nie tylko tychże zapisów,
ale i naruszając wiarygodność co do dalszego realizowania postanowień
i zapisów aktów prawnych, przygotowanych i uchwalonych przez władze
gminne.
Powyższe stanowisko władz gminnych budzi nasze obawy, co do wiarygodności,
trwałości i zrozumienia spraw strategicznych przez władze gminne;
budzi nasze obawy o naruszanie aktów prawnych, które są ustanawiane
przez te same władze.
Należałoby oczekiwać od obecnych i przyszłych włodarzy Gminy działań
zmierzających do ochrony zarówno walorów naturalnych, uzdrowiskowych
i historycznych Konstancin-Jeziorna, działań zmierzających do ochrony
obiektów budowlanych i urbanistyczno-budowlanych, objętych rejestrem
i ewidencją Wojewódzkiego Oddziału Służb Ochrony Zabytków Województwa
Mazowieckiego oraz ochrony pozostałości zespołów dworsko-parkowych
wraz z otoczeniem, zamiast zmniejszania stref, tak aby teren Gminy
nie utracił posiadanych wartości stanowiących o jego unikatowym
charakterze, który wynika z faktu, że Gmina Konstancin-Jeziorna
jest jedyną gminą uzdrowiskową na terenie Mazowsza, a ponadto wyróżnia
się zasobami przyrodniczymi i kulturowymi o wysokiej wartości; szansą
dla Gminy jest utrzymanie jej wartości uzdrowiska (wg Strategii
Rozwoju Gminy Konstancin-Jeziorna do 2020 roku).
Ponadto, w Uchwale Nr 456/IV/29/05, zawarte są postanowienia:
"Zadaniem gminy jest:
- kształtowanie polityki zagospodarowania przestrzennego służącego
uzdrowiskowej funkcji gminy,
- przestrzeganie rygorów ochronnych i stała poprawa stanu środowiska,
- tworzenie atmosfery i specyficznej kultury uzdrowiska poprzez
eksponowanie wartości przyrodniczych i kulturowych".
Jesteśmy także oburzeni procesem, jaki towarzyszy podejmowaniu
tak ważnych decyzji dla Miasta i Gminy Konstancin-Jeziorna,
a w szczególności brakiem informacji udzielonej mieszkańcom o planowanych
zmianach stref,
oraz brakiem możliwości mieszkańców do pełnego i rzetelnego uczestnictwa
w tymże procesie.
Prezentowane stanowisko uważamy za niezgodne z Par.14 Statutu Gminy,
którego brzmienie jest następujące:
"Działalność organów gminy jest jawna."
Mimo, że władze Gminy Konstancin-Jeziorna miały 6!!! miesięcy
nie zrobiły nic, aby nie tylko poinformować mieszkańców o zmianach,
ale także zapytać o ich opinię.
To nie z inicjatywy władz Gminy Konstancin-Jeziorna, ale na wniosek
mieszkańców, przybyłych na 2 sesję Komisji Uzdrowiskowej, która
odbyła się w dniu 15.03.06, czyli na 2 tygodnie!!! przed upływem
ustawowego terminu złożenia tymczasowego statutu uzdrowiska, została
podjęta decyzja o zorganizowaniu debaty publicznej.
Ta presja czasu wymuszona przez opieszałość władz Gminy i Radnych
nie może stać się czynnikiem, który wpłynie na rzetelne, praworządne
decyzje. Brak czasu nie może zastąpić i wpłynąć negatywnie na jakość
obecnie podejmowanych decyzji, których wpływ i znaczenie ma charakter
długofalowy dla przyszłości uzdrowiska Konstancin-Jeziorna.
"Konstancin nie został zniszczony ani w czasie I-szej, ani
II-giej wojny światowej". Taki zapis włączyły osoby opracowujące
i akceptujące projekt Lokalnego Programu Rewitalizacji na lata 2004-2013.
Dlatego sprzeciwiamy się dążeniu do jego zniszczenia, co niewątpliwie
stanie się w przypadku tak drastycznych zmian stref ochronnych.
Jednocześnie dodatkowo do Listu Otwartego dołączamy nasze poniżej
zamieszczone dodatkowe pytania i opinie.
DODATKOWE PYTANIA i OPINIE:
1) jaki jest powód propozycji tak drastycznego ograniczenia stref
ochronnych?; aby warunki środowiskowe były optymalne dla utrzymania
funkcji uzdrowiskowych niezbędna jest odpowiednio szeroka strefa
ochronna A,B i C
2) jakie jest uzasadnienie do tak znacznego zawężenia przebiegu
strefy C na odcinku wykluczającym sołectwo Bielawa, które ewidentnie
zniekształca proporcje granic strefy ochronnej uzdrowiska
3) na czym polega "fikcja budynków mieszkalno-pensjonatowych
i nieuzasadnionych ograniczeń w inwestowaniu, dotkliwych dla właścicieli
nieruchomości (wypowiedź Burmistrza z Listu Otwartego)
4) dlaczego władze lokalne nie wspierają utrzymania stref ochronnych
w celu utrzymania statusu uzdrowiska gminy Konstancin-Jeziorna
5) z wielką troską patrzymy dzisiaj na niszczenie terenów torfowiska,
leżących właśnie w obrębie dzisiejszej Strefy C i na brak reakcji
ze strony władz gminnych pomimo monitów naszego radnego Bogdana
Komosy, co daje nam uzasadnioną podstawę do obaw o los naszego terenu,
tj właściwości przyrodniczych i krajobrazowych
6) jakie konsekwencje dla planu zagospodarowania przestrzennego
przyniesie uchwalenie tymczasowego statutu uzdrowiska, do którego
operatyw uzdrowiskowy będzie przygotowany w ciągu 3 lat
7) do projektu uchwały w sprawie tymczasowego statutu uzdrowiska
Konstancin-Jeziorna dołączono załącznik nr 3, który jest sprzeczny
z zapisem słownym występującym w treści projektu uchwały (inne granice
stref ochronnych)
8) jako niezgodne z wymogami Ustawy z dnia 28.07.2005 o "lecznictwie
uzdrowiskowym, uzdrowiskach i obszarach ochrony uzdrowiskowej oraz
o gminach uzdrowiskowych", jest zmniejszenie obszaru strefy
A do 75ha (z dzisiejszych około 400ha), mimo, że w uzasadnieniu
do tejże Ustawy mówi się o min. 80ha
9) dlaczego nie zastosowano się do Rozporządzenia Ministra zdrowia
z dnia 10.03.2006, "w sprawie wzorcowego statutu uzdrowiska
i wzorcowego statutu obszaru ochrony uzdrowiskowej", pomijając
w projekcie tymczasowego statutu minimalną powierzchnię nowo wydzielanych
działek (Par.4 Rozporządzenia)
10) nie uwzględniono także punktu mówiącego o estetyce budynków,
który wynika z Par.3 pkt 3 Rozporządzenia, którym mowa powyżej,
a który ma istotne znaczenie dla rozwoju strategii uzdrowiska.
Mieszkańcy sołectwa Bielawa, wg załączonej Listy.
|
|
|
LIST OTWARTY
DO BURMISTRZA I RADY MIEJSKIEJ
GMINY UZDROWISKOWEJ KONSTANCIN-JEZIORNA
Konstancin jest uznany, od 1917 roku, za miejscowość o walorach
uzdrowiskowych. Początkowo decydował o tym klimat, uwarunkowany
zalesieniem, głównie lasami iglastymi, suchymi i piaszczystymi glebami,
położeniem w dorzeczu rzeki Jeziorki i rzeki Wierzbnej. Od lat 1970
walory te wzbogaciło odkrycie naturalnego złoża solanki jodowo-bromowej,
leczniczej solanki konstancińskiej, wykorzystywanej w tężni. Atutem
Uzdrowiska Konstancin jest położenie w obrębie aglomeracji stołecznej.
To jedyna miejscowość o statusie uzdrowiska na Mazowszu.
Jako jedyna gmina uzdrowiskowa w makroregionie warszawskim Konstancin-Jeziorna
powinien być traktowany w sposób szczególny. Jest on bowiem darem
natury, który należy cenić i chronić.
Tę szczególną ochronę miejscowościom uzdrowiskowym zapewniają Ustawa
z dn. 28 lipca 2005 r. o lecznictwie uzdrowiskowym, uzdrowiskach
i obszarach ochrony uzdrowiskowych oraz o gminach uzdrowiskowych
(Dz. U. z dn. 1 września 2005 r.) oraz Statut Uzdrowiska. Na podstawie
tych aktów prawnych, władze samorządowe gminy uzdrowiskowej mogą
podejmować uchwały stanowiące prawo lokalne, które w szczególny
sposób chroni środowisko przyrodnicze i inne bogactwa naturalne,
ogranicza hałas, wprowadza porządek, czystość, itp. Wszystko to
ma służyć podnoszeniu walorów uzdrowiskowych miejscowości. Rola
władz samorządowych - ustawodawczych i wykonawczych - ma ogromne
znaczenie dla utrzymania statusu miejscowości uzdrowiskowej i jej
rozwoju. Należy tylko chcieć i potrafić z niej korzystać.
28 lipca 2005 roku Sejm uchwalił Ustawę o lecznictwie uzdrowiskowym,
uzdrowiskach i obszarach ochrony uzdrowiskowej oraz o gminach uzdrowiskowych,
która weszła w życie 2 października 2005 roku. Na mocy tej ustawy
władze samorządowe Konstancina-Jeziorny powołały Komisję Uzdrowiskową,
opracowują operat i uchwalą Statut Uzdrowiska. Są to bardzo ważne
decyzje, które w sposób istotny będą decydować o losach Konstancina-Jeziorny
jako uzdrowiska. Komisja Uzdrowiskowa jest organem Rady Miejskiej
odpowiedzialnym za kreowanie polityki uzdrowiskowej. Statut Uzdrowiska,
to podstawowy dokument stanowiący prawo lokalne, od którego zależy
"być" lub "nie być" uzdrowiska.
Mając na względzie dobro Uzdrowiska Konstancin, Towarzystwo Miłośników
Piękna i Zabytków Konstancina im. Stefana Żeromskiego wystąpiło
do Burmistrza Miasta i Gminy oraz Przewodniczącego Rady Miejskiej
z propozycją włączenia przedstawiciela Towarzystwa w skład Komisji
Uzdrowiskowej, oraz do prac nad statutem i operatem uzdrowiskowym.
Towarzystwo ma w swoim statucie zapis o działaniu na rzecz ochrony
i utrzymania walorów uzdrowiskowych Konstancina, dlatego angażuje
się czynnie w życie naszego miasta i gminy, zwłaszcza w sprawy istotne
i nadrzędne dla Konstancina-Jeziorny i jego mieszkańców.
Na mocy ustawy samorządowej została powołana Komisja Uzdrowiskowa
złożona wyłącznie z radnych. Zadziwiający jest fakt, że brak w jej
składzie Lekarza Naczelnego Uzdrowiska, przedstawicieli zakładów
leczniczych - Spółki z o.o. "Konstancin-Zdrój", STOCER-u,
CKIR - oraz innych osób merytorycznie związanych z działalnością
uzdrowiskową. Komisja Uzdrowiskowa będzie spełniać kluczową rolę
zarówno w ochronie, jak i w rozwoju uzdrowiska, dlatego w jej skład
poza członkami Rady Miejskiej powinni wchodzić specjaliści z zakresu
spraw uzdrowiskowych.
Zaniepokojenie nasze budzi również tymczasowy projekt Statutu Uzdrowiska
Konstancin-Jeziorna. W projekcie Statutu znajdują się zapisy, które
dla większości osób są niezrozumiałe. Określanie granic stref uzdrowiskowych
za pomocą granic obrębów jest może czytelne dla geodetów, ale nie
dla mieszkańców. Dokument określający strefy ochrony uzdrowiskowej
A, B, C, posiadający kluczowe znaczenie dla zachowania statusu i
dalszego rozwoju uzdrowiska powinien być przejrzysty i zrozumiały.
Z zapisu projektu statutu wnioskujemy, że wielkość stref ochrony
uzdrowiskowej A, B, C, uległa bardzo znacznemu ograniczeniu w stosunku
do uprzednio ustanowionych w statucie uzdrowiska z dn. 30.09.1972
r. Strefy ochrony uzdrowiskowej spełniają bardzo istotną rolę dla
ochrony środowiska przyrodniczego, leczniczych źródeł naturalnych,
czystości powietrza i wód, zachowania ciszy i innych walorów uzdrowiskowych.
Bez nich nie ma uzdrowiska. Drastyczne zmniejszenie tych stref zagrozi
funkcji uzdrowiskowej Konstancina-Jeziorny, bowiem zanieczyszczenie
powietrza i skażenie wód nie dadzą się zamknąć granicami i nakazami
administracyjnymi.
Wyrażamy stanowisko, że przyjęcie projektu tymczasowego Statutu
w proponowanej formie spowoduje nadmierny rozwój budownictwa mieszkaniowego
(w tym wielorodzinnego), co zwiększy nadmiernie liczbę mieszkańców
i towarzyszący temu ruch samochodowy. Może też skutkować budową
licznych zakładów usługowych, a nawet przemysłowych - szkodliwych
dla środowiska naturalnego - w stosunkowo niewielkiej odległości
od zakładów i urządzeń lecznictwa uzdrowiskowego oraz Parku Zdrojowego
i tężni.
Uważamy, że prawidłowa gospodarka przestrzenna uzdrowiska powinna
polegać nie tyle na ograniczaniu stref ochrony uzdrowiskowej, w
tym otuliny uzdrowiska, co na rozsądnym wydawaniu decyzji budowlanych
i prawidłowym nadzorze nad ich realizacją. W miejscowościach uzdrowiskowych
należy kierować się nie tylko prawem budowlanym, ale również korzystać
z Ustawy uzdrowiskowej i Statutu Uzdrowiska. Statut Uzdrowiska,
stanowiący prawo lokalne powinien chronić funkcję uzdrowiskową i
zarazem uwzględniać interesy mieszkańców, o ile nie są one sprzeczne
z kierunkiem rozwoju uzdrowiska, bądź nie zagrażają jego statusowi.
Towarzystwo zwraca się z apelem do władz samorządowych, aby przed
uchwaleniem tymczasowego Statutu Uzdrowiska jego projekt został
zaopiniowany przez eksperta d/s zagospodarowania przestrzennego
uzdrowisk, co do zasadności ograniczania stref ochrony uzdrowiskowej
i wynikających stąd zagrożeń dla funkcji uzdrowiskowej Konstancina-Jeziorny.
Uzdrowisko Konstancin, to jedyna, niepowtarzalna miejscowość o wyjątkowych
walorach klimatycznych, przyrodniczych, balneologicznych, architektonicznych
i krajobrazowych, która pozostała enklawą w aglomeracji warszawskiej.
Nie zniszczmy tego daru natury. Zróbmy wszystko, aby tworzone obecnie
nowe prawo uzdrowiskowe sprzyjało jego rozwojowi. A może nadszedł
czas wykorzystania solanki konstancińskiej również poza tężnią,
w basenach termalnych. Pomyślmy o rozwoju bazy przyrodoleczniczej,
aby wzorem innych kurortów uczynić z Konstancina uzdrowisko stołeczne
o randze europejskiej.
Zarząd
Towarzystwa Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina im. Stefana
Żeromskiego
Konstancin, 14 marca 2006 roku
|
 |
Konstancin - gra o wysoką stawkę
W 2007 roku będziemy obchodzić 90-lecie nadania Konstancinowi statusu
uzdrowiska. Pomimo zmiennych kolei losu nasze miasto przez dziesięciolecia
umacniało wizerunek miejscowości o charakterze leczniczo-uzdrowiskowym.
Ważnym wydarzeniem było potwierdzenie w 1972 roku uzdrowiskowych aspiracji
Konstancina przez nadanie mu decyzją Wojewódzkiej Rady Narodowej w
Warszawie Statutu Uzdrowiska, oraz wyznaczenie stref ochrony obejmujących
niemal całą gminę. Obszary ochronne utworzono dla zachowania właściwości
klimatycznych, stworzenia barier dla rozwoju przemysłu i niekontrolowanej
urbanizacji.
Strefa A obejmująca centrum, w którym zlokalizowane są szpitale i
placówki lecznicze oraz obiekty objęte ochroną konserwatorską obejmuje
ok. 360 ha. Jej otulinę stanowi strefa B pokrywająca się w zasadzie
z granicami administracyjnymi miasta. Pozostałe tereny gminy, z niewielkimi
wyjątkami stanowią strefę C, służącą zachowaniu walorów przyrodniczych
i klimatycznych uzdrowiska.
To jedna z ważnych przesłanek, która warunkuje utrzymanie uzdrowiskowego
charakteru naszej miejscowości. Przyjrzyjmy się temu bliżej.
Konstancin położony jest na gruntach piaszczystych, porośniętych sosnami
z niewielką domieszką drzew liściastych. Sosny wytwarzają duże ilości
olejków eterycznych, którymi nasycone jest powietrze. Na skutek zmian
spowodowanych obniżaniem wód gruntowych i zanikaniem ściółki leśnej
klimat Konstancina staje się coraz bardziej suchy. Z tego powodu coraz
większe znaczenie będzie miało napowietrzanie miasta wilgotnymi wiatrami
wiejącymi od Wisły.
Jak pokazały badania róży wiatrów z lat siedemdziesiątych, około 55
proc. powietrza dopływa do centrum uzdrowiska od strony Wisły. Ten
dopływ świeżego powietrza dokonuje się korytarzami i klinami, które
biegną: nad doliną Jeziorki, nad łąkami oborskimi i nad gliniankami
w Chylicach. Te wilgotne wiatry mieszające się z olejkami wydzielanymi
przez sosny tworzą specyficzny mikroklimat uzdrowiska, owo balsamiczne
powietrze, którym tak dobrze jest oddychać. Posiadają też istotny
wpływ na roznoszenie nasyconych mikroelementami oparów solanki wydzielanych
przez tężnię. Stąd nasuwa się prosty wniosek, że zachowanie maksymalnych
stref ochrony, szczególnie tam, gdzie są korytarze powietrzne pozwoli
na jak najlepsze napowietrzenie uzdrowiska i utrzymanie jego walorów
klimatycznych.
Naturalne środowisko przyrodnicze naszej gminy stanowi ogromną wartość,
której nie można zniszczyć nieprzemyślanymi decyzjami. Chciałbym,
aby rada miejska, która za kilka dni będzie przyjmować nowy statut
i granice stref ochrony uzdrowiskowej pamiętała nie tylko o dorobku
minionych pokoleń, ale także o uwarunkowaniach środowiska. Wierzę
w to, że kierując się dobrem wspólnym i najlepiej pojmowanym interesem
wszystkich mieszkańców naszej gminy nasi radni podejmą decyzję, która
otworzy Konstancinowi nowe szanse rozwoju. Jestem głęboko przekonany,
że wystarczającym ostrzeżeniem przed podejmowaniem nieprzemyślanych,
podjętych bez konsultacji społecznych decyzji było m.in. zezwolenie
na budowę asfalciarni.
Tym razem gra toczy się jednak o znacznie większą stawkę - o uzdrowiskową
przyszłość Konstancina.
Andrzej Szczygielski |
 |
Piaseczno W oczekiwaniu
na grudniowe należności
Praca bez płacy
Na wypłatę wynagrodzeń za grudzień czeka ponad dwadzieścia osób.
Pracownicy Nocnej Pomocy Lekarskiej Piaseczno na początku lutego zwrócili
się do starostwa powiatowego z prośbą o uregulowanie należności za
wykonaną pracę. Odpowiedź, choć szybka, nie była korzystna. "Wypłata
wynagrodzeń należy do obowiązków kierownika jednostki". W tym
jednak przypadku zadziałał komornik, nie zezwalając na wypłatę należności
z tytułu umów cywilno-prawnych. Grudniowe pensje otrzymali wyłącznie
pracownicy etatowi. Zaległości przechodzą na organ założycielski (czyli
starostwo) w przypadku likwidacji jednostki dopiero po zakończeniu
czynności likwidacyjnych.
- Nikt nie zdecydowałby się na dyżur w święta wiedząc, że nie otrzyma
za to wynagrodzenia - mówią pracownicy. - Nie uprzedzono nas o tym.
A mogliśmy się przecież w tym czasie podjąć innych prac, za które
otrzymalibyśmy wypłatę.
Na 30 marca wyznaczono termin sesji rady powiatu. W punkcie 16 porządku
obrad znalazł się zapis o przyjęciu informacji w sprawie sprawozdania
z działalności Rady Społecznej Samodzielnego Zespołu Publicznych Zakładów
Opieki Zdrowotnej w Piasecznie w 2005 roku. Kolejny punkt to rozpatrzenie
projektu uchwały w sprawie likwidacji SZP ZOZ.
Jest to dopiero pierwszy krok na długiej drodze zmierzającej do rozwiązania
finansowych problemów kontraktowych pracowników NPL. Kiedy cel będzie
osiągnięty, dowiemy się po przegłosowaniu uchwały rajców.
MAG |
 |
Piaseczno
Oczekiwana zmiana miejsc
Do
czterech razy sztuka - tak było w przypadku prób odwołania z funkcji
przewodniczącego rady gminy Józefa Wierzchowskiego.
Na 16 marca wyznaczono spotkanie burmistrza Józefa Zalewskiego i części
radnych z mieszkańcami Zalesia Dolnego. Pechowo czy celowo, radni
gminy zdecydowali zwołanie na ten sam dzień sesji nadzwyczajnej. O
odwołaniu mógł zdecydować jeden głos. Szybka decyzja: wejście i ogłoszenie
dwugodzinnej przerwy.
Posiedzenie rozpoczęło się po godzinie 20. Odwołanie Wierzchowskiego
uzyskało aprobatę większości radnych (11:10), ale powołanie nowego
przewodniczącego nie obyło się bez niespodzianek. Zgłoszono dwie kandydatury:
Andrzeja Rutkowskiego i Krzysztofa Tarchalskiego. W związku z odmową
drugiego kandydata, przystąpiono do głosowania kandydatury Rutkowskiego.
Na sali dało się słyszeć szept, że będzie zabawnie. Ale nie było.
Atmosfera stała się nieco nerwowa, a pora coraz późniejsza. Wynik
tajnego głosowania: za - 7, przeciw - 7, sześciu radnych wstrzymało
się od głosu.
Zgłoszono kolejne kandydatury: Antoniego Rosłona i, po raz drugi,
Rutkowskiego. Tym razem bezwzględną większość (11 głosów) zdobył Rosłon
zostając tym samym przewodniczącym rady gminy.
Wiceprzewodnicząca rady Anna Płocica złożyła rezygnację z pełnionej
funkcji. W związku z wyborem nowego przewodniczącego postanowiła jednak
rezygnację wycofać, decydując się na dalsze piastowanie funkcji. Sesja
nadzwyczajna przyniosła jeszcze jedną zmianę: odwołano drugą wiceprzewodniczącą
rady Grażynę Orłowską.
MiM |
 |
Konstancin Ciąg dalszy zwolnienia
wiceburmistrza
Sąd rozstrzygnie
Nie doszło do ugody pomiędzy burmistrzem Markiem Skowrońskim a jego
byłym zastępcą Sławomirem Stoczyńskim.
Sprawa dotyczy odszkodowania, którego Sławomir Stoczyński domaga się
przed sądem w związku ze sposobem, w jaki burmistrz zwolnił go z pracy.
Przypomnijmy, że miało to miejsce 7 listopada ub.r. i było szeroko
komentowane zarówno w lokalnej, jak i centralnej prasie. Powodów zwolnienia
dopatrywano się m.in. w konflikcie PiS i PO na szczeblu krajowym po
wyborach parlamentarnych. Zainteresowanie mediów wzbudziły też okoliczności
zwolnienia.
Zdaniem Stoczyńskiego, burmistrz był tego dnia mocno podenerwowany
i dziwnie się zachowywał. Zamknął go w swoim gabinecie, z którego
z trudem się wydostał. Zaprzecza temu Skowroński, który twierdzi,
że próbował wręczyć swojemu podwładnemu wymówienie, ale żadnych przepychanek
nie było i nikogo nigdzie nie zamykał. Obaj powołują się na obecnych
przy zdarzeniu sekretarz gminy Irenę Krasnopolską i mecenasa Krzysztofa
Seroczyńskiego.
Sławomir Stoczyński wniósł sprawę do sądu i zażądał od burmistrza
odszkodowania w wysokości 25 tys. zł. Termin rozprawy wyznaczono na
wtorek 14 marca.
- Jeszcze przed wejściem na salę rozpraw mecenas burmistrza zaproponował
mi pójście na ugodę - mówi Stoczyński. - Stwierdziłem, że jest to
możliwe, ale na warunkach, które będą do zaakceptowania.
Na początku rozprawy poinformowano sędziego o zaistniałej sytuacji.
Mecenas burmistrza wysunął kolejną propozycję, by zmniejszyć wysokość
odszkodowania o połowę. Stoczyński uznał, że lepiej będzie spotkać
się poza salą rozpraw i w drodze negocjacji ustalić warunki ugody.
Sąd przystał na to dając siedem dni na negocjacje.
W poniedziałek 21 marca odbyło się spotkanie mecenasów obu stron.
Nie uczestniczyli w nim ani Marek Skowroński, ani Sławomir Stoczyński.
- Moja mecenas skonsultowała się ze mną telefonicznie i powiedziała,
że burmistrz przedstawił pisemnie swoje warunki - mówi Stoczyński.
- Wynikało z nich, że: po pierwsze - mam uznać, iż moje zwolnienie
było uzasadnione i zgodne z prawem, a po drugie - że nie będę nigdy
z tego żadnych konsekwencji wyciągał - kontynuuje. - Oczywiście, to
było nie do zaakceptowania. Gdybym uważał, że zwolnienie jest zasadne
i zgodne z prawem, nie występowałbym o odszkodowanie. Tu nie chodzi
o zapomogę czy jałmużnę - twierdzi oburzony.
Kolejna rozprawa 28 marca, czyli w dniu zsyłania "Punktu"
do drukarni.
MZ
|
 |
Góra Kalwaria Rusza rozbudowa
oczyszczalni
Czyszczenie ścieków
W wyniku rozstrzygnięcia czwartego przetargu wybrano najkorzystniejszą
ofertę dotyczącą pierwszego etapu rozbudowy oczyszczalni w Moczydłowie.
W marcu została podpisana umowa z wykonawcą - firmą MITEX S.A. z Warszawy.
Wprowadzenie wykonawcy na budowę nastąpi jeszcze w marcu br. Planowane
zakończenie prac I etapu rozbudowy oczyszczalni określono na koniec
listopada. Oferowana cena brutto za wykonanie przedmiotu zamówienia
to 6 181 177 zł, szacunkowa według kosztorysów inwestorskich opiewała
na kwotę 7 995 000 zł.
W ramach I etapu rozbudowy oczyszczalni w Moczydłowie przewidziano
budowę nowych obiektów w połączeniu z modernizacją obiektów już istniejących.
Zaprojektowano: piaskownik, komorę osadu czynnego, budynek filtrów
kanałowych, zagęszczacz osadu, budynek podczyszczania ścieków przemysłowych,
pompownie, zbiornik uśredniający, zbiornik na osad.
Urządzenia te w połączeniu z nowoczesną technologią pozwolą zwiększyć
wydajność oczyszczalni z możliwością dalszej rozbudowy kanalizacji
na terenie gminy, jak również umożliwią oczyszczanie ścieków przemysłowych.
Rozbudowa oczyszczalni daje również szansę na podłączenie południowej
części gminy Konstancin-Jeziorna, co może przyczynić się do obniżenia
kosztów oczyszczania ścieków.
Inwestycja pozwoli uzyskać bezpieczne dla środowiska parametry ścieków,
zgodnie z obowiązującymi przepisami.
JMP |
 |
Piaseczno Otwarcie biura poselsko-senatorskiego
W sprawie skarg...
W
piątek, 17 marca dokonano uroczystego otwarcia Biura Poselsko-Senatorskiego
Prawa i Sprawiedliwości.
Biuro powstało z inicjatywy powiatowego Zarządu PiS i działa już od
1 marca. W piątek zaś nastąpiło jego oficjalne otwarcie, na które
zaproszono władze ościennych gmin oraz przedstawicieli organizacji
społecznych. Nie zabrakło reprezentantów prasy lokalnej.
Poseł Jan Szyszko w swoim wystąpieniu wyraził nadzieję, że w wyborach
do władz samorządu lokalnego zostaną wybrani tacy przedstawiciele,
którzy będą realizowali program PiS. Zadeklarował również pomoc w
okresie kampanii wyborczej. Poseł Artur Zawisza dziękując za uroczyste
otwarcie filii biura poselskiego w Piasecznie przypomniał o zobowiązaniach
z tym związanych. Zapowiedział - w miarę możliwości - obecność posłów
i senatorów na dyżurach. Krzysztof Tarchalski zapewnił, że w nowo
otwartym biurze przy ul. Kościelnej 11 w Piasecznie w każdy czwartek
w godzinach 12-19 będą dyżurować asystenci społeczni. Będzie też możliwość
zasięgnięcia bezpłatnej porady prawnej.
MAG |
 |
Konstancin Poczta czynna
w sobotę
Chcieć to móc
Co zrobić, by przedłużyć pracę urzędu pocztowego? Nic prostszego -
trzeba wysłać list.
Może warto się jeszcze zastanowić nad adresatem. Tak właśnie zrobiła
radna powiatowa Maria Kalicińska. W połowie marca otrzymała odpowiedź:
"Centrum Sieci Pocztowej Oddział Regionalny w Warszawie informuje,
że po zapoznaniu się z treścią Pani listu, podjęło czynności wyjaśniające.
(...) Z dniem 1 kwietnia 2006 r. ulegnie zmianie czas pracy UP Konstancin-Jeziorna
4. Placówka będzie czynna od poniedziałku do piątku w godzinach 8-19
oraz w każdą sobotę w godzinach 8-13".
Jakich radna użyła argumentów, tego nam zdradzić nie chciała. Otrzymaliśmy
natomiast kopię pisma Centrum Sieci Pocztowej. Ton i treść zdecydowanie
urzędowe, ale jakże tym razem przyjemne.
MAG |
 |
Konstancin III Festiwal
Małych Form Teatralnych
Profesjonalni amatorzy
Najważniejsze,
by nie zapomnieć kwestii, dotrzymać kroku w tańcu, a przede wszystkim
roześmiać się, gdy odpadną słabo przyklejone wąsy.
Przez trzy kolejne dni sala widowiskowa Stoceru gościła na swej scenie
amatorskie grupy teatralne z przedszkoli i szkół gminy Konstancin.
Doskonałą zabawę zapewnił w tym roku dobór repertuaru, który w większości
składał się ze spektakli pełnych humoru, choć nie zabrakło też słów
troski o środowisko czy też poważniejszych akcentów związanych z codziennymi
problemami współczesnej młodzieży.
Ciągle zmieniających się widzów zaskakiwała szykownie ubrana dama
o niewzruszonym wyrazie twarzy otwierająca im nieistniejące drzwi
czy poprawiająca ich image. Czasami pojawiała się na scenie, by wspomóc
konferansjera. W taki właśnie sposób mim z teatru Akt ubarwiał krótkie
przerwy między spektaklami.
Jak co roku młodym aktorom bacznie się przyglądali ich starsi koledzy:
Barbara Skokowska, Bożena Mrowińska, Zbigniew Umiński oraz Jacek Flur.
W przerwach chętnie dzielili się uwagami.
- Spontaniczność przedszkolaków jest fantastyczna - mówił Zbigniew
Umiński. - Ale najbardziej medialne było przedstawienie "Grease"
w wykonaniu uczniów z Zespołu Szkół nr 3.
Na
zakończenie festiwalu wystąpił już poza konkursem Bardzo Amatorski
Teatr Młodzieży Absolutnie Nieprzewidywalnej BATMAN oraz dobrze znany
bywalcom letnich koncertów w Parku Zdrojowym Zespół Taneczny "Sonata"
z Konstancińskiego Domu Kultury.
Gośćmi festiwalu byli też Witold Pyrkosz oraz Karol Strasburger. Trudu
oceny przedstawień podjęli się: Barbara Białowąs, Ewa Rewkowska, Ewa
Kołodziejska oraz aktor Wojciech Sanejko. W burzliwej dyskusji, po
kilkukrotnym przejrzeniu notatek sporządzanych na gorąco podczas trwania
spektakli, komisja wreszcie zdecydowała: w kategorii klas 4-6 szkół
podstawowych pierwsze wyróżnienie specjalne otrzymała Szkoła Podstawowa
nr 3 za spektakl zatytułowany "Jak to z toruńskimi piernikami
było". W kategorii szkół ponadpodstawowych jury postanowiło przyznać
dwa wyróżnienia specjalne: Zespołowi Szkół nr 1 - Gimnazjum za "Europę
bez granic, czyli folwark zwierzęcy" oraz Zespołowi Szkół nr
4 - Gimnazjum za "Zieloną gęś". Wyróżnienia za kreację aktorską
i dyplomy otrzymali: Bartosz Pawlik, Ania Rosa, Agnieszka Madej, Agnieszka
Kosicka, Aleksandra Stembnowska oraz Rafał Maciaszek. Dodatkowe wyróżnienia
za kreacje aktorskie przyznano: Dianie Bulando, Łukaszowi Adamczykowi,
Oli Dzierżawskiej, Radosławowi Stankowi oraz Dominice Kachniarz.
Podpowiedź aktorów - profesjonalistów oraz gorące dyskusje jurorów
przydały się przy niezwykle trudnym wyłanianiu laureatów nagrody dziennikarzy
magazynu lokalnego "Punkt". W tym roku otrzymali je: grupa
teatralna Konstancińskiego Domu Kultury za "Bal bajek" oraz
Zespół Szkół nr 3 - Gimnazjum za "Grease".
Magda Zdrojewska
|
 |
Piaseczno Spotkanie wójtów,
burmistrzów i prezydentów miast aglomeracji warszawskiej
Siła w grupie
Najpierw
bilet u prywatnego przewoźnika lub na stacji PKP, później sieciowy
w ZTM , dodatkowo trzeba sobie opracować system najkorzystniejszych
połączeń i możemy być prawie pewni, że zdążymy do celu na czas.
Transport publiczny zostawia wiele do życzenia. Złości nas, że autobusy
jeżdżą zbyt rzadko, czas oczekiwania wynosi co najmniej 40 minut.
Denerwują opóźnienia uniemożliwiające przesiadkę.
Nie musi tak być - przekonywali włodarze podwarszawskich gmin podczas
II spotkania wójtów, burmistrzów i prezydentów miast i gmin aglomeracji
warszawskiej, które odbyło się w czwartek, 9 marca w Piasecznie.
Kluczem do rozwiązania problemu jest stworzenie wspólnego, spójnego
systemu transportu publicznego. Dla mieszkańców aglomeracji podwarszawskich
istotne jest, by bez względu na wybór środka transportu mogli posługiwać
się wspólnym, sieciowym biletem.
- Taki system zintegrowanej komunikacji funkcjonuje w wielu krajach
Europy i sprawdza się - przekonywał gospodarz spotkania, burmistrz
Piaseczna Józef Zalewski.
Wokół Warszawy według Państwowej Komisji Wyborczej mieszka prawie
milion ludzi. Co najmniej połowa z nich musi codziennie wjechać do
stolicy, a potem z niej wyjechać. Prosta kalkulacja wskazuje, że Warszawa
- w tej chwili zakorkowana, wkrótce stanie się nieprzejezdna. Dlatego
m.in. skrytykowano nieobecność przedstawicieli reprezentujących prezydenta
Warszawy oraz Zarządu Transportu Miejskiego. Z listów przesłanych
na ręce burmistrza Piaseczna wynika, że współpraca z samorządami lokalnymi
jest zadowalająca, a podjęte działania w sferze komunikacji miejskiej
powinny satysfakcjonować mieszkańców gmin.
Odmienne zdanie prezentowali uczestnicy spotkania podpisując wspólnie
wypracowane stanowisko, w którym m.in. czytamy: "Zwracamy się
do władz m.st. Warszawy, a także do przewoźników i podmiotów zarządzających
transportem w aglomeracji warszawskiej z apelem o podjęcie współpracy,
dla dobra mieszkańców Warszawy oraz miast i gmin podwarszawskich."
W stanowisku samorządowcy podkreślają, że zależy im na partnerskiej
współpracy z m.st. Warszawą, a także z ZTMem, Kolejami Mazowieckimi
i innymi przewoźnikami. W tym celu powołali grupę roboczą, w skład
której wszedł również burmistrz Piaseczna Józef Zalewski. Zadaniem
tej grupy będzie prowadzenie rozmów z władzami Warszawy, a także z
przewoźnikami w sprawie opracowania strategii rozwoju komunikacji
zbiorowej, a także podjęcie próby wyjaśnienia niejasności związanych
z finansowaniem przejazdów przez gminy.
W spotkaniu uczestniczyli reprezentanci: Izabelina, Jabłonny, Józefowa,
Legionowa, Leszna, Łomianek, Marek, Michałowic, Nieporętu, Ożarowa
Mazowieckiego, Pruszkowa, Raszyna, Wiązowny, Ząbek, Zielonki oraz
Piaseczna. Dziwić może nieobecność samorządowców z powiatu piaseczyńskiego.
Przybyli także posłowie: Jadwiga Zakrzewska i Andrzej Smirnow, przedstawiciel
Marszałka Województwa Mazowieckiego oraz starosta piaseczyński Jerzy
Kongiel.
Posłowie zadeklarowali podjęcie działań zmierzających do takiego zorganizowania
kolejnego spotkania, by mogły w nim uczestniczyć wszystkie zainteresowane
strony.
W drugiej części spotkania przedstawiciele Kolei Mazowieckich zaprezentowali
plany związane z komunikacją szynową w okolicach Warszawy, a dyrektor
Warszawskiej Kolei Dojazdowej Grzegorz Dymecki opowiedział historię
przejęcia WKD przez samorządy (WKD jest własnością Konsorcjum Samorządowego,
w skład którego wchodzi województwo mazowieckie, Warszawa i gminy,
przez które jeździ kolejka). Przedstawił też model finansowania kolei
samorządowej.
MiM |
 |
Góra Kalwaria Ósmego dnia
marca
Jest taki dzień...
Impreza
zorganizowana w Górze Kalwarii w kinie Uciecha z okazji Międzynarodowego
Dnia Kobiet przeszła oczekiwania nawet organizatorów.
Do sali kina "Uciecha" przyszło ponad trzysta osób. W większości
widownię stanowiły panie, bo dla nich to właśnie imprezę przygotowano.
Panowie, jak przystało na dżentelmenów, trzymali się na uboczu, by
w stosownym momencie kwiatki białogłowym wręczyć. W kinie zatętniło
życie jak nigdy dotąd.
W programie przeważały utwory o kobietach i miłości do nich. Jak zwykle
niezawodny okazał się Tadeusz Sas, który specjalnie na tę okazję przygotował
większość utworów, komponując zarówno muzykę, jak i pisząc słowa płynące
prosto z serca. Marianna Król natomiast rozbawiła publiczność monologiem
wcielając się w rolę "Jaśkowej".
W drugiej części koncertu wystąpił zespół Bayer Full przeplatający
piosenki zabawnymi anegdotami, wprowadzając radosny nastrój stosowny
do święta.
Podczas koncertu każda z pań otrzymała symboliczny kwiat. Po części
artystycznej była jeszcze chwila na wymianę zdań przy lampce szampana
i ciasteczku.
Panie spotkały się tu z okazji Dnia Kobiet już po raz trzeci. Z roku
na rok impreza zdobywa sobie coraz więcej sympatyków. Wydaje się,
że organizatorzy będą zmuszeni do zorganizowania kolejnego spotkania
za rok, bo publiczność wyraźnie polubiła miejscowych artystów, o czym
świadczy tegoroczna frekwencja.
Tekst i zdjęcia MK
|
 |
Góra Kalwaria
85. urodziny Kazimierza Górskiego
Przyjaciele trenerowi
Owacją na
stojąco powitano dostojnego jubilata przekraczającego progi szkoły
w Górze Kalwarii.
W pierwszym rzędzie przed sceną zasiedli obok siebie reprezentanci
świata kultury, sportu i polityki. Osobą godzącą te światy był, oczywiście,
trener wszechczasów - Kazimierz Górski.
Za powitanie posłużyła dobrze znana mieszkańcom gminy Góra Kalwaria
piosenka "Witaj, Kaziu", napisana przez Tadeusza Sasa, a
zaśpiewana przez "Wólkowianki". Trener zasiadł w fotelu
ustawionym na scenie, przy słupku ogromnej bramki. Tak rozpoczęło
się urodzinowe przyjęcie Kazimierza Górskiego przygotowane przez samorządowców
Góry Kalwarii.
Wszyscy zgromadzeni na sali goście chcieli uścisnąć dłoń trenera i
osobiście złożyć mu życzenia urodzinowe. Nie wszyscy jednak zmieścili
się w przewidzianym na to czasie, bowiem organizatorzy przygotowali
bogaty program z udziałem artystów - przyjaciół Górskiego. Po zakończeniu
części artystycznej gości zaproszono na poczęstunek, który dla wielu
stał się niepowtarzalną szansą na bezpośredni kontakt z jubilatem.
To nie przypadek, że Góra Kalwaria zorganizowała przyjęcie urodzinowe
trenerowi Górskiemu. Od wielu lat Kazimierz Górski przyjmuje zaproszenia
na odbywający się tu co roku turniej piłkarski dzieci. Burmistrz Barbara
Samborska witając jubilata ze wzruszeniem wspominała, jak trener wskazywał
podczas tych meczów przyszłe gwiazdy polskiego futbolu. Inicjatorem
uroczystości był bliski przyjaciel trenera - Józef Baryła. Ciepła
i serdeczna atmosfera towarzysząca całej uroczystości daje nadzieje
na rychłe spotkanie, może na boisku piłkarskim podczas kolejnej edycji
dziecięcego turnieju.
Tekst i zdjęcia MAG
KAZIMIERZ
GÓRSKI urodził się 2 marca 1921 roku we Lwowie. Grał w piłkę nożną
na pozycji napastnika (RKS Lwów, Spartak Lwów, Dynamo Lwów, Legia
Warszawa). Wystąpił w meczu międzypaństwowym przeciwko Danii (0-8)
w 1948 roku. Pseudonim z boiska "Sarenka".
Trenował trzykrotnie Legię Warszawa, Marymont Warszawa (pierwsza
samodzielna praca szkoleniowa rozpoczęta w 1954 roku), Gwardię Warszawa,
Lubliniankę, Łódzki KS, Panathinaikos Ateny, Kastorię i Olympiakos
Pireus. Szkolił reprezentację Polski juniorów w latach 1956-66,
reprezentację do lat 23 w latach 1966-70, I reprezentację narodową
- prowadził ją z wielkimi sukcesami w latach 1970-76 (pierwszy mecz
ze Szwajcarią w Lozannie, 1971). W tym okresie z drużyną zdobył
złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium (1972 rok), srebrny
medal na mistrzostwach świata w 1974 roku (boiska Niemiec) i srebrny
medal na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu (1976 rok). Prowadził
reprezentację w 73 meczach (45 zwycięstw).
|
 |
Klarysew Parafialna akcja
pobierania krwi
Wielkopostny dar krwi
13,5 litra krwi oddali 26 marca mieszkańcy Klarysewa podczas akcji
honorowego oddawania krwi w parafii Świętej Bożej Rodzicielki Maryi.
Akcję
pod hasłem "Wielkopostny dar krwi - darem życia w imię Boże"
zorganizował ks. ppłk Zenon Surma CMF, proboszcz parafii wojskowej
w Zegrzu i krajowy duszpasterz honorowych dawców krwi. Akcja jest
częścią rekolekcji wielkopostnych, które rozpoczął w parafii ks. ppłk
Surma. Po raz pierwszy krew pobierano w nowoczesnym autokarze-ambulansie
Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa z Warszawy.
Krew oddało 15 kobiet i 15 mężczyzn. Ks. ppłk Surma ma na "swoim
koncie" ponad 35 litrów oddanej krwi. Krajowy duszpasterz honorowych
dawców krwi powiedział, że podczas rekolekcyjnych kazań zachęcał do
honorowego krwiodawstwa. - Przypomniałem, że Chrystus pochylał się
nad ludźmi doświadczonymi przez cierpienia, choroby, niosąc im uzdrowienie.
Ukoronowaniem Jego misji było przelanie krwi na krzyżu dla naszego
zbawienia. "Każdy, kto oddaje krew dla ratowania życia i zdrowia
bliźniego jest naśladowcą Chrystusa i wypełnia jego testament zawarty
w słowach "abyście się wzajemnie miłowali"" - powiedział.
Ks. kan. Andrzej Fijałkowski, proboszcz parafii w Klarysewie wyraził
radość, że tak wielu parafian podzieliło się z chorymi swoim darem
krwi. - Jest to wielkopostny dar, który nasi parafianie ofiarowali
osobom chorym i cierpiącym, podkreślił. - Jest to pierwsza akcja,
ale z pewnością nie ostatnia; również w przyszłości będziemy organizowali
akcje honorowego krwiodawstwa przy naszym kościele, zapewnił. Dodał,
że planuje założenie klubu honorowych dawców przy parafii.
Dr Dariusz Piotrowski, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa
i Krwiolecznictwa z Warszawy podkreślił, że bardzo ważne jest wsparcie
akcji honorowego krwiodawstwa ze strony Kościoła i duszpasterzy, którzy
uświadamiają potrzebę honorowego oddawania krwi. Dodał, że akcje organizowane
przy parafii są niezwykle cenną okazją do promowania honorowego krwiodawstwa.
- Ludzie mogą się przekonać, że oddawanie krwi jest bezpieczne, że
używamy jednorazowego sprzętu - wyjaśnił.
Tekst i zdjęcie Rafał Chromiński |
 |
| Dom Kultury "Wilanów"
serdecznie zaprasza wszystkich chętnych do udziału w zajęciach w nowo
otwartej filii w Powsinie ( ul. Ptysiowa 3 ). Powsiński Klub Kultury
oferuje szeroką gamę zajęć artystycznych i ruchowych. Do dyspozycji
zainteresowanych jest również siłownia i pracownia komputerowa. Zajęcia
odbywają się codziennie, od poniedziałku do piątku w godzinach 17.00-
21.00 i przeznaczone są zarówno dla dzieci, młodzieży jak i dla osób
dorosłych. W najbliższym czasie planujemy imprezy plenerowe w Powsinie
oraz koncerty w miejscowym kościele. Szczegółowe informacje dotyczące
działalności ośrodka znajdują się na stronie internetowe www.dkwilanow.pl
oraz pod nr tel. (022) 651 98 20 |
 |
|
|
 |
| Pytania i informacje prosimy
kierować na adres redakcji: |
redakcja@magazynpunkt.pl |
| Numer z dnia 29 marca
2006 |
|