DLACZEGO KONSTANCIN, SKĄD KONSTANCIN?
Publikacje na ten temat zarówno dziennikarskie, jak i naukowe
łącznie z encyklopedią miast polskich ("Miasta polskie
w Tysiącleciu") nie wyjaśniają pochodzenia nazwy "Konstancin".
Największa ilość rozmówców i to wcale światłych wiąże Konstancin
z Wielkim Księciem Konstantym. Że niby wypuszczał się w
te strony na łowy, miał tu podobno swoje wojska kozackie.
Oto przyczyna tajemniczej zmowy milczenia na temat nie bardzo
pochlebnego pochodzenia nazwy - twierdzą zwolennicy tej
etymologii. Znaczna ilość osób zapytanych w tej materii,
znających treść napisu, wyrytego na głazie u wejścia do
niegdysiejszego parku dla uczczenia 40-lecia Konstancina
w roku 1937 odpowiada:
- Konstancin? Od imienia jego założyciela. Tak powinno być
na zdrowy rozum. Założycielem był jednak kto inny - Witold
hr. Skórzewski.
Część osób zakłopotanych postawionym im pytaniem zaczyna
spekulować, że ta nazwa pochodzi od Konstantego hr. Potulickiego,
jednego z właścicieli dóbr oborskich, z których Konstancin
został wyłoniony; jeszcze inna, że od imienia ojca założyciela.
Nie potwierdza tej wersji z Konstantym hr. Potulickim żaden
dokument, żaden nagrobek w kaplicy rodowej Potulickich na
słomczyńskim cmentarzu, ani osobiście żyjąca w kraju przedstawicielka
tego rodu. Ojciec założyciela Konstancina miał na imię Zygmunt.
Wreszcie osoby, które nawet miały kontakt z ostatnią właścicielką
dóbr oborskich - hr. Marią Potulicką - podają jakoby Konstancin
został nazwany od imienia kamerdynera bardzo oddanego rodowi
Potulickich. Ładna historia, ale nieprawdziwa, jak zresztą
wiele innych, o których nawet nie warto wspominać.
Jeśli nawet to powiedziała - to po prostu jako ironiczną
kpinę - na odczepnego.
Miał i ma nadal Konstancin wielu ludzi pióra, historyków,
dziennikarzy. Na jego przykładzie potwierdza się powiedzenie
-"szewc bez butów chodzi". Czyżby trzeba było
skorzystać z usług wróżki, żeby się dowiedzieć - skąd Konstancin?
Nie ma potrzeby. Oddajmy tylko głos foliałom archiwów-testamentowi
z roku 1898 Marii hr. Grzymała-Potulickiej. Powiada on:
"2) siostrze mojej Konstancji Hrabinie Zygmantowej
Skórzewskiej
zapisuję 10.000 rs (...)
6) Marii Hrabinie Skórzewskiej, córce Witolda i Marii
z Radziwiltów Skórzewskiej - 4.000 rs (...)
Egzekutorami mego testamentu wyznaczam Księcia Michała Ogińskiego
i Hrabiego Witolda Skórzewskiego. Egzekutorowie mego testamentu
w/w są władni i to jest moją wolą, by las przeznaczony na
sprzedaż dla pokrycia i zapłaty legatów sprzedali przy współudziale
z głosem doradczym Hr. Mieczysława Potalickiego bez względu,
na tę okoliczność, że cały majątek zapisany małoletniemu
Henrykowi Hr. Potulickiemu.
Maria Hr. Grzymała-Potulicka".
Dnia
7 marca
A więc wszystko jasne! Dla porządku dodajmy, stawiając
przysłowiową kropkę nad "i": po pierwsze: -jeden
z egzekutorów owego testamentu - Witold Hr. Skórzewski
- to założyciel Konstancina.
Po drugie - las wymieniony w tym dokumencie to przyszły
Konstancin, a po trzecie - siostra autorki testamentu
- Konstancja - to matka Witolda Hr. Skórzewskiego i na
jej część nazwa Konstancin! Czy mógł założyciel ulepszonej
miejscowości letniczej piękniej nazwać ją niż imieniem
pięknej i kochanej matki?
To moje pewnego rodzaju odkrycie historyczne na temat
pochodzenia nazwy Konstancin, opublikowałem jako "KONSTANCIŃSKĄ
ZAGADKĘ" 30 stycznia 1978 r. w "SZTANDARZE MŁODYCH".
W tym przekonaniu utwierdza mnie fakt, iż nawet w najdawniejszych
publikacjach używano nazwy KONSTANCYJA. Dopiero inicjator
i założyciel tego nowego letniska pod Warszawą KONSTANCYJĘ
przekształcił wkrótce w KONSTANCIN. Tu muszę dziś wyjaśnić
pewną tajemnicę tego mojego odkrycia. W ogóle do tego
by nie doszło gdyby nie pewien znamienny fakt. Cały "testament
spisany był w języku urzędowym rosyjskim łącznie z podpisem
rejenta. Natomiast autorka testamentu podpisała się alfabetem
łacińskim. I ten fakt patriotyzmu pozwolił mi na to odkrycie.
Jednocześnie muszę dodać, że po opublikowaniu tego artykułu,
ktoś ośmielił się wypożyczyć mi książkę wydaną kilka lat
wcześniej o Konstancinie - K. ORTHWEINA - pod wielkim
patronatem PAN. Dlaczego piszę "ośmielił się",
gdyż w konstancińskim środowisku ludzi kultury była wstydliwie
ukrywana ze względu na jej socrealistyczną wymowę. Ponadto
nie zawierała wiarygodnych źródeł historycznych opublikowanych
- nie mogła stać się dla moich poszukiwań historii i tradycji
Konstancina drogowskazem.
Do niedawna, gdy przybysz czy kuracjusz pragnął tu nabyć
folder lub widokówkę Konstancina - otrzymywał w kiosku
odpowiedź - nie mamy; ale nie chwilowo - zawsze! Pragnąc
więc wysłać pozdrowienia z Konstancina - musiał kupować
widokówkę Warszawy, Wilanowa albo Piaseczna. Niestety
i ten fakt trzeba uznać jako przez lata całe PRL-u - dyskryminację
tego dawnego Konstancina.
TWORZENIE KONSTANCINA
Obory są jakby kolebką Konstancina. Czyżby te Obory o
niezbyt wdzięcznie brzmiącej nazwie, leżące obok Konstancina,
miały być kolebką Konstancina? -Żachnie się niejedna osoba,
zapatrzona w nobilitowaną przeszłość konstancińską. A
tak, z tą różnicą, że nie Obory obok Konstancina - tylko
Konstancin obok Obór!
Z Dworu Obory bowiem, niegdyś powiązanego z Wilanowem,
poprzez jego właściciela - Jana Wielopolskiego - Kanclerza
Koronnego Króla Jana III Sobieskiego, wywodzi swój rodowód
Konstancin.
Po raz pierwszy pojawia się w historii nazwa Konstancin
- nie, jak chcą niektórzy, jako Osada Konstancin, odsyłający
do nie dającego się podważyć, dosłownie i w przenośni,
źródła historycznego - Głazu Pamiątkowego u wejścia do
Parku Konstancińskiego, lecz jako Folwark Konstancin,
część składowa Dóbr Oborskich. Z nieczytelnego już dziś,
niestety, napisu, wyrytego we wspomnianym Głazie, dowiadujemy
się: położony był przez obywateli Osady Konstancin, dla
uczczenia jej 40-lecia. Głaz ten jest świadectwem z roku
1937 gdy tymczasem sięgnięcie do źródeł wcześniejszych
- wiąże Konstancin właśnie z Folwarkiem Konstancin, którego
plan, jako część składową Dóbr Oborskich, podpisała wspomniana
wyżej autorka testamentu - Maria Hr. Grzymała-Potulicka
i jej małżonek - Władysław Hr. Mielżyński. Ale to jakby
prehistoria.
Pałac
Oborski - kolebka Konstancina.
Nowsze losy Konstancina związane są już z Witoldem Hr.
Skórzewskim jako jego inicjatorem i założycielem - nowoczesnej
i eleganckiej podstołecznej osady letniczej.
Do założenia takiej osady przystąpił jej założyciel dobrze
przygotowany - z planami w ręku i w oparciu o specjalne
Towarzystwo Akcyjne Urządzania Ulepszonych Miejscowości
Letniczych z gronem fachowców: geodetów, architektów,
inżynierów, budowniczych. Oryginalność i rozmach cechują
dzieło tworzenia Konstancina. Oryginalny plan parcelacji
terenów byłego Folwarku Konstancin zakładał miasto nowoczesne,
secesyjne, a więc z odstępstwem od dotychczasowych tradycyjnych
planów urbanistycznych na wzór szachownicy, czy według
układu gwieździstego, miasto z nową inwencją i nieskrępowanym
polotem twórczym.
Główną osią zieloną Konstancina stalą się Aleja Sienkiewicza.
Warto podkreślić, iż Konstancin był jedyną miejscowością
w naszym kraju, a może i nie tylko w naszym kraju - miastem
w lesie bez ulic. Jak to rozumieć? Bez ulic, a z samymi
alejami! W sposób dowolny acz zaplanowany w stosunku do
głównej Alei Sienkiewicza biegły Aleje: Moniuszki, Matejki,
Mickiewicza, Sobieskiego, Wilanowska, Kopernika, Słowackiego,
Batorego, Jagiellońska, Piasta, Skargi, Witolda, Kraszewskiego.
Słowem, w latach coraz dotkliwiej odczuwanej niewoli,
wiązany był Konstancin z imionami - symbolami naszej chlubnej
przeszłości, mającymi podkreślać że... jeszcze Polska...
Tradycja ta z pewnymi zmianami przetrwała do naszych czasów,
choć czas nieubłagany, niestety, aleje zastąpił ulicami.
Wszelako plan nie został dumnym świadectwem ambicji na
papierze, a był bardzo szybko wcielony w życie. Dzięki
wytyczonym i wyciętym w lesie drogom bitym, późniejszym
alejom, uregulowanym, z chodnikami wysadzonymi ozdobnymi
drzewami, na każdej alei z innego gatunku, powstały setki
parceli, o sakramentalnym metrażu 10 000 łokci kwadratowych.
|