.
Wprowadzenie
Historia
Położenie i Klimat
Lecznictwo Uzdrowiskowe
Zabytki Kultura Krajoznawstwo
Tradycje Uzdrowiskowe
Żartobliwie o Konstancinie
Stefan Żeromski
Obory kolebka Konstancina
Monika Żeromska - Wieczna Młodość
Powrót ...

HISTORIA KONSTANCINA
spisał Józef Hertel.


HISTORIA


DLACZEGO KONSTANCIN, SKĄD KONSTANCIN?

Publikacje na ten temat zarówno dziennikarskie, jak i naukowe łącznie z encyklopedią miast polskich ("Miasta polskie w Tysiącleciu") nie wyjaśniają pochodzenia nazwy "Konstancin".
Największa ilość rozmówców i to wcale światłych wiąże Konstancin z Wielkim Księciem Konstantym. Że niby wypuszczał się w te strony na łowy, miał tu podobno swoje wojska kozackie.
Oto przyczyna tajemniczej zmowy milczenia na temat nie bardzo pochlebnego pochodzenia nazwy - twierdzą zwolennicy tej etymologii. Znaczna ilość osób zapytanych w tej materii, znających treść napisu, wyrytego na głazie u wejścia do niegdysiejszego parku dla uczczenia 40-lecia Konstancina w roku 1937 odpowiada:
- Konstancin? Od imienia jego założyciela. Tak powinno być na zdrowy rozum. Założycielem był jednak kto inny - Witold hr. Skórzewski.
Część osób zakłopotanych postawionym im pytaniem zaczyna spekulować, że ta nazwa pochodzi od Konstantego hr. Potulickiego, jednego z właścicieli dóbr oborskich, z których Konstancin został wyłoniony; jeszcze inna, że od imienia ojca założyciela. Nie potwierdza tej wersji z Konstantym hr. Potulickim żaden dokument, żaden nagrobek w kaplicy rodowej Potulickich na słomczyńskim cmentarzu, ani osobiście żyjąca w kraju przedstawicielka tego rodu. Ojciec założyciela Konstancina miał na imię Zygmunt. Wreszcie osoby, które nawet miały kontakt z ostatnią właścicielką dóbr oborskich - hr. Marią Potulicką - podają jakoby Konstancin został nazwany od imienia kamerdynera bardzo oddanego rodowi Potulickich. Ładna historia, ale nieprawdziwa, jak zresztą wiele innych, o których nawet nie warto wspominać.
Jeśli nawet to powiedziała - to po prostu jako ironiczną kpinę - na odczepnego.
Miał i ma nadal Konstancin wielu ludzi pióra, historyków, dziennikarzy. Na jego przykładzie potwierdza się powiedzenie -"szewc bez butów chodzi". Czyżby trzeba było skorzystać z usług wróżki, żeby się dowiedzieć - skąd Konstancin? Nie ma potrzeby. Oddajmy tylko głos foliałom archiwów-testamentowi z roku 1898 Marii hr. Grzymała-Potulickiej. Powiada on:
"2) siostrze mojej Konstancji Hrabinie Zygmantowej Skórzewskiej
zapisuję 10.000 rs (...)
6) Marii Hrabinie Skórzewskiej, córce Witolda i Marii
z Radziwiltów Skórzewskiej - 4.000 rs (...)
Egzekutorami mego testamentu wyznaczam Księcia Michała Ogińskiego
i Hrabiego Witolda Skórzewskiego. Egzekutorowie mego testamentu w/w są władni i to jest moją wolą, by las przeznaczony na sprzedaż dla pokrycia i zapłaty legatów sprzedali przy współudziale z głosem doradczym Hr. Mieczysława Potalickiego bez względu, na tę okoliczność, że cały majątek zapisany małoletniemu Henrykowi Hr. Potulickiemu.
Maria Hr. Grzymała-Potulicka".

Dnia 7 marca
A więc wszystko jasne! Dla porządku dodajmy, stawiając przysłowiową kropkę nad "i": po pierwsze: -jeden z egzekutorów owego testamentu - Witold Hr. Skórzewski - to założyciel Konstancina.
Po drugie - las wymieniony w tym dokumencie to przyszły Konstancin, a po trzecie - siostra autorki testamentu - Konstancja - to matka Witolda Hr. Skórzewskiego i na jej część nazwa Konstancin! Czy mógł założyciel ulepszonej miejscowości letniczej piękniej nazwać ją niż imieniem pięknej i kochanej matki?
To moje pewnego rodzaju odkrycie historyczne na temat pochodzenia nazwy Konstancin, opublikowałem jako "KONSTANCIŃSKĄ ZAGADKĘ" 30 stycznia 1978 r. w "SZTANDARZE MŁODYCH". W tym przekonaniu utwierdza mnie fakt, iż nawet w najdawniejszych publikacjach używano nazwy KONSTANCYJA. Dopiero inicjator i założyciel tego nowego letniska pod Warszawą KONSTANCYJĘ przekształcił wkrótce w KONSTANCIN. Tu muszę dziś wyjaśnić pewną tajemnicę tego mojego odkrycia. W ogóle do tego by nie doszło gdyby nie pewien znamienny fakt. Cały "testament spisany był w języku urzędowym rosyjskim łącznie z podpisem rejenta. Natomiast autorka testamentu podpisała się alfabetem łacińskim. I ten fakt patriotyzmu pozwolił mi na to odkrycie. Jednocześnie muszę dodać, że po opublikowaniu tego artykułu, ktoś ośmielił się wypożyczyć mi książkę wydaną kilka lat wcześniej o Konstancinie - K. ORTHWEINA - pod wielkim patronatem PAN. Dlaczego piszę "ośmielił się", gdyż w konstancińskim środowisku ludzi kultury była wstydliwie ukrywana ze względu na jej socrealistyczną wymowę. Ponadto nie zawierała wiarygodnych źródeł historycznych opublikowanych - nie mogła stać się dla moich poszukiwań historii i tradycji Konstancina drogowskazem.
Do niedawna, gdy przybysz czy kuracjusz pragnął tu nabyć folder lub widokówkę Konstancina - otrzymywał w kiosku odpowiedź - nie mamy; ale nie chwilowo - zawsze! Pragnąc więc wysłać pozdrowienia z Konstancina - musiał kupować widokówkę Warszawy, Wilanowa albo Piaseczna. Niestety i ten fakt trzeba uznać jako przez lata całe PRL-u - dyskryminację tego dawnego Konstancina.
TWORZENIE KONSTANCINA
Obory są jakby kolebką Konstancina. Czyżby te Obory o niezbyt wdzięcznie brzmiącej nazwie, leżące obok Konstancina, miały być kolebką Konstancina? -Żachnie się niejedna osoba, zapatrzona w nobilitowaną przeszłość konstancińską. A tak, z tą różnicą, że nie Obory obok Konstancina - tylko Konstancin obok Obór!
Z Dworu Obory bowiem, niegdyś powiązanego z Wilanowem, poprzez jego właściciela - Jana Wielopolskiego - Kanclerza Koronnego Króla Jana III Sobieskiego, wywodzi swój rodowód Konstancin.
Po raz pierwszy pojawia się w historii nazwa Konstancin - nie, jak chcą niektórzy, jako Osada Konstancin, odsyłający do nie dającego się podważyć, dosłownie i w przenośni, źródła historycznego - Głazu Pamiątkowego u wejścia do Parku Konstancińskiego, lecz jako Folwark Konstancin, część składowa Dóbr Oborskich. Z nieczytelnego już dziś, niestety, napisu, wyrytego we wspomnianym Głazie, dowiadujemy się: położony był przez obywateli Osady Konstancin, dla uczczenia jej 40-lecia. Głaz ten jest świadectwem z roku 1937 gdy tymczasem sięgnięcie do źródeł wcześniejszych - wiąże Konstancin właśnie z Folwarkiem Konstancin, którego plan, jako część składową Dóbr Oborskich, podpisała wspomniana wyżej autorka testamentu - Maria Hr. Grzymała-Potulicka i jej małżonek - Władysław Hr. Mielżyński. Ale to jakby prehistoria.

Pałac Oborski - kolebka Konstancina.
Nowsze losy Konstancina związane są już z Witoldem Hr. Skórzewskim jako jego inicjatorem i założycielem - nowoczesnej i eleganckiej podstołecznej osady letniczej.
Do założenia takiej osady przystąpił jej założyciel dobrze przygotowany - z planami w ręku i w oparciu o specjalne Towarzystwo Akcyjne Urządzania Ulepszonych Miejscowości Letniczych z gronem fachowców: geodetów, architektów, inżynierów, budowniczych. Oryginalność i rozmach cechują dzieło tworzenia Konstancina. Oryginalny plan parcelacji terenów byłego Folwarku Konstancin zakładał miasto nowoczesne, secesyjne, a więc z odstępstwem od dotychczasowych tradycyjnych planów urbanistycznych na wzór szachownicy, czy według układu gwieździstego, miasto z nową inwencją i nieskrępowanym polotem twórczym.
Główną osią zieloną Konstancina stalą się Aleja Sienkiewicza. Warto podkreślić, iż Konstancin był jedyną miejscowością w naszym kraju, a może i nie tylko w naszym kraju - miastem w lesie bez ulic. Jak to rozumieć? Bez ulic, a z samymi alejami! W sposób dowolny acz zaplanowany w stosunku do głównej Alei Sienkiewicza biegły Aleje: Moniuszki, Matejki, Mickiewicza, Sobieskiego, Wilanowska, Kopernika, Słowackiego, Batorego, Jagiellońska, Piasta, Skargi, Witolda, Kraszewskiego. Słowem, w latach coraz dotkliwiej odczuwanej niewoli, wiązany był Konstancin z imionami - symbolami naszej chlubnej przeszłości, mającymi podkreślać że... jeszcze Polska...
Tradycja ta z pewnymi zmianami przetrwała do naszych czasów, choć czas nieubłagany, niestety, aleje zastąpił ulicami.
Wszelako plan nie został dumnym świadectwem ambicji na papierze, a był bardzo szybko wcielony w życie. Dzięki wytyczonym i wyciętym w lesie drogom bitym, późniejszym alejom, uregulowanym, z chodnikami wysadzonymi ozdobnymi drzewami, na każdej alei z innego gatunku, powstały setki parceli, o sakramentalnym metrażu 10 000 łokci kwadratowych.

 

Autor : Józef Hertel członek stowarzyszenia Autorów "ZAIKS", nr.leg: 1539F, wszelkie prawa zastrzeżone.