.
Wprowadzenie
Historia
Położenie i Klimat
Lecznictwo Uzdrowiskowe
Zabytki Kultura Krajoznawstwo
Tradycje Uzdrowiskowe
Żartobliwie o Konstancinie
Stefan Żeromski
Obory kolebka Konstancina
Monika Żeromska - Wieczna Młodość
Powrót ...

HISTORIA KONSTANCINA
spisał Józef Hertel.


Stefan Żeromski i Konstancin
WIECZÓR PAMIĘCI STEFANA ŻEROMSKIEGO W KONSTANCINIE

Kochana Młodzieży! Mili Państwo!
Nie macie pojęcia, jak bardzo cieszy się dziś krasnoludek konstanciński, jaki jest szczęśliwy. Z powodu? Ale może najpierw godzi się wyjaśnić - skąd w tym powitaniu, jawi się krasnoludek i czy krasnoludki są na świcie, czy tyko w bajkach i w ogóle - co to za stwór ten krasnoludek, o którym bajali nam rodzice czy dziadkowie? A więc urzędowo i naukowo - krasnoludek to taki stwór, któremu pozostawia się do zrobienia lub załatwienia coś, czego albo ktoś nie robi, czy nie załatwia, bo albo lekceważy, albo nie chce mu się, albo nie potrafi. Wtedy pozostawia to do zrobienia krasnoludkowi. Zgadza się? Skąd my to znamy?
Willa "Świt"
Wprawdzie Konstancin ma swych uroczych liliputów, ale nie o nich tu chodzi. Stoi przed Wami trochę wyrośnięty - więc odpowiada, z czego się cieszy krasnoludek konstanciński. A no z tego, że odnalazł po wielu latach, gdzie ongiś był, drogę do szkoły Żeromskiego. Bo tyle różnych dróg było i jest do pobłądzenia. A wiecie, kto chodził po alejach Konstancina kiedyś? Nie? To posłuchajcie - królowie. A tak.
A więc witam miłych gości w mieście, w którym żyli niegdyś królowie, spacerowali po jego alejach.
Słyszę jakby głośne myśli co bardziej biegłych w historii: "Krasnoludku, co ty nam tu bajasz. Jacy Królowie, po jakich alejach spacerowali? Przecież Skolimów-Konstancin powstał w czasach, kiedy już dawno było po rozbiorach Polski i nie było królów?"
- To prawda, ale jednak żyli tu królowie i spacerowali po alejach. Tak jest Konstancin był tą wyjątkową miejscowością w pięknych lasach - miasto - ogród- bez ulic. "Jak to - bez ulic?" A tak - bez ulic a z samymi alejami:
Al. Piasta, Al. Jagiellońska, Al. Skargi, Al. Batorego, Al. Sobieskiego, Al. Kopernika, Al. Mickiewicza, Al. Matejki, Al. Moniuszki, Al. Słowackiego, Al. Sienkiwicza i innych sław polskich. Co to miło oznaczać w latach zaborów. Tak jest że jeszcze Polska...
A jacy królowie? A tacy: król czekolady. Jak się nazywał! Tak jest- Wedel. A mieszkał w swoim "Dworku w lesie" przy Al. Skargi. Król cukierków "Franboli". Co oznacza ta nazwa? Jest połączeniem imion braci Franciszka i Bolesława. A nazywali się Kiełbasińscy, więc nie mogła być fabiyka cukierków Kiełbasińskich. Mieszkali w willi "Kalina" przy Al. Piasta.
A dalej król piwa, twórca polskiego piwowarstwa, potomek lordów szkockich - Machlejd. Mieszkał w willli "Julia" przy Al. Witolda. Król Żelaza - Glass w pałacu przy Al. Piasta - dziś Reumatologia. Król smoły - Kraushar w wilii "Słoneczna" vis a vis Kościoła konstancińskiego, fundator m.in. zegara na wieży kościelnej. Jeszcze innym królem słodyczy był król pączków - Blikle - w wilii "Agata" przy ul. Kazimierzowskiej w Skolimowie. No i pora na najsławniejszego króla konstancińskiego - króla pisarzy polskich z willi "Świt" przy Al. Witolda - Stefana Żeromskiego.
Ma ktoś wątpliwości co do tego ostatniego króla Konstancina? Tak ? A który to z pisarzy polskich "panował" na Zamku Królewskim w Warszawie?
A willa "Świt" Żeromskiego przy Al. Witolda? Przecież jest przy Żeromskiego.
Tak, ale to dopiero od śmierci Stefana Żeromskiego po roku 1925, a wcześniej była to Al. Witolda - od założyciela Konstancina - hrabiego Witolda Skórzewskiego i może także dla uczczenia Wielkiego Księcia Witolda.
Pragnących poznać bliżej znaczenie "panowania" Stefana Żeromskiego w literaturze polskiej, w życiu społeczeństwa i narodu, odsyłam do jego znakomitych uczonych biografów i monografów - przedwojennego profesora Stanisława Adamczewskiego z jego "Sercem nienasyconym" i powojennego profesora Uniwersytetu Łódzkiego i Uniwersytetu Warszawskiego Jana Zygmunta Jakubowskiego z szeregiem książek. Ciekawe są również książki o Żeromskim -autorek: Mortkowicz - Olczakowej "O Żeromskim" i Moniki Wameńskiej "Śladami Żeromskiego". Czy Monika Wameńska to córka Żeromskiego?
Ależ gdzie tam! Monika Wameńska to Monika Warneńska, a Monika Żeromska to Monika Żeromska. Pierwsza jest dziennikarką, druga malarką.
Wszelako pisarzem, którzy darzył największą miłością Stefana Żeromskiego był Jerzy Zawieyski. Jakby pozazdrościł mu on szczęścia ostatnich lat życia w Konstancinie, którego był świadkiem podczas odwiedzenia go w willi "Świt" i osiadł także w Konstancinie. I choć były to jego bardzo dramatyczne lata - również twórczo najszczęśliwsze. Posłuchajmy Zawieyskiego o Żeromskim w eseju, piszącego te słowa: - "Żeromski, Zawieyski i ...jeszcze ktoś".
Niewielu pisarzy polskich mogłoby powiedzieć o Żeromskim - "Moja miłość Żeromski" i dać tej miłości tyle wyjątkowych, przejmujących świadectw tak, jak Jerzy Zawieyski. Ośmielam się to stwierdzić po przeczytaniu jego eseju na 25 rocznicę śmierci Stefana Żeromskiego - "Żeromski mojego pokolenia", zamieszczonego najpierw w nr 9 'Tygodnika Powszechnego" z 1951r. a następnie pod tym samym tytułem w książce - "Dobrze, że byli" /Biblioteka "Więzi", Warszawa 1974r./.
Choć w okresie międzywojennego dwudziestolecia Żeromski jako niegdyś największy liryk, poeta - prozaik o sercu nienasyconym, pisarz pasji społecznej i patriotycznej, otoczony kultem, budziciel sumień i ten, który wywołał swoją twórczością burze i niepokoje - dla wielu pisarzy odchodził w odległe rejony legendy - dla Zawieyskiego był wciąż żywym i wielkim pisarzem. Wyznał to wprost: "Należę do tych, dla których Żeromski oznaczał miłość - miłość trudną i niezapomnianą, pełną walk, buntów i uwielbienia".
Przez lata całe był nie tylko urzeczony jego twórczością, ale wręcz w niewoli Żeromskiego. Nie potrafił się z pod jego przemożnego wpływu uwolnić.Przejęty do głębi dramatem Żeromskiego "Uciekła mi przepióreczka" w "Reducie" z Osterwą -Zawieyskiemu, jako wykonawcy jednej z ról tego przedstawienia, marzy się napisanie dramatu. Czując, że nie wyzwoli się z więzów Żeromskiego - wyjeżdża na kilka lat do Paryża jako attache kulturalny. Kiedy powrócił z Paryża już jako autor wcale wziętej powieści pt. "Gdzie jesteś przyjacielu" - spotkał go nielada zawód - jego przyjaciel i mistrz sceny - Stefan Jaracz - powiedział mu o jego powieści, że jest "popłukana po Żeromskim".

S.Żeromski z córką Moniką
(...)
To bardzo piękne, ale tak mało wiemy o związkach Żeromskiego z Konstancinem. To, co było powiedziane na ten temat - to za mało. Otóż to -najwyższy czas by wypełnić tę lukę. Oddajmy zatem głos córce jego - Monice, która powiedziała autorowi artykułu z Tygodnika „Argumenty" /Nr 28/1977r/ Ludwikowi B. Grzeniewskiemu - "Żeromski w Konstancinie":
"...Mieszkaliśmy w Konstancnie, Ojciec cieszył się bardzo swoim domkiem, często sam wykonywał różne domowe roboty - umiał naprawiać światło, doskonale, "po tapicersku" obić fotel, naprawić drzwi, balustrady i ramy okienne.... Lubił wszystko sam robić, odpoczywał przy tej pracy. Był też doskonałym introligatorem, oprawiał książki a ja mu pomagałam kleić teczki na broszuiy i rękopisy. Miał zręczne i śliczne ręce, zawsze ciepłe i białe.
W życiu codziennym ojciec był bardzo prosty i skromny. Mieliśmy ogródek przy domu. Ojciec sadził sam krzewy i kwiaty, opiekował się każdą grządką i klombem. A przy tej robocie godzinami gawędził z ogrodnikiem. I nie tylko z nim. Miał jakąś ciekawość ludzi. Z każdym potrafił rozmawiać, czy to był gosposia, czy stolarz, który mu robił szafkę na książki. Wszystko dla niego było ważne, wszystko go interesowało. Gdy bawiłam się z dziećmi, przyglądał się nam przez okno. Widocznie i w tych naszych dziecinnych zabawach znajdował coś ciekawego dla siebie.
(...)

 

Autor : Józef Hertel członek stowarzyszenia Autorów "ZAIKS", nr.leg: 1539F, wszelkie prawa zastrzeżone