|
Piatek, 22 sierpnia, 2003
Rozdział drugi - depresja poporodowa.
Każdy chyba zna zjawisko, jakie posłużyło
za tytuł dziesiejszego wstępniaka. Ja wogóle jestem zdziwiony,
że ogarnięty tą złowróżbną dolegliwością wziąłem się za
pisanie.
Podsumowując moje długie przemyślenia,
które nie są warte, aby je tu umieszczać, jestem wstępnie
troszeczkę (tak tylko delikatnie, ostrożnie) rozczarowany.
Nie, no co ja piszę. Jestem masywnie rozczarowany.
Poza nielicznymi osobami, które odwiedziły stronę, ruch
był prawie zerowy. Ta publika, która się ze mną skontaktowała
podzieliła się jak zwykle na malkontentów (cześć, paradox!),
którzy wylali na mnie kubeł pomyj, że ta strona to badziew
i na tych, którzy obejrzeli i nic nie skomentowali.
Może za dużo sobie obiecywałem po tym projekcie,
zbyt miałem dużo entuzjazmu? Kto raczy wiedzieć, kiedy ja
sam nie wiem... I tak dopadła mnie depresja po spłodzeniu
tego dziecka.
No i czuje się mocno zawiedziony faktem,
że pojawił się tylko jeden człowiek, który zaproponował
własny wkład w zawartość strony... Moje morale jest obecnie
niższe niż zasiłek dla bezrobotnych - a ten jest chyba najniższą
sumą wyrażoną w złotówkach w tym kraju. Nie, cena pół litra
jest niższa, mniejsz zresztą o większość.
Taki smutny i zły, a przecież nadciąga
szybko weekend, zostawiam Was, potencjalnych odbiorców tej
strony, mając nadzieję, że zagryzą was wyrzuty sumienia.
No i cóż, ponarzekałem, więc teraz dla
rozluźnienia atmosfery zapraszam ponownie do odwiedzin i
do zamieszczania swojej własnej twórczości na radosnej Stronie.
Bartek
bartek@konstancin.com
PS. W planach jest kolejny komiks, tym
razem o postaci może mniej popularnej poza gminą Konstancin-Jeziorna
niż Batman czy ToiToi, ale tu u nas, zwłaszcza na forum,
znanej z poszukiwań sensu życia... No, moze czegos trochę
innego. Na zdrowie.
|