CHAOS TOTALNY czyli O Kreola Pokaraniu
KOMEDYA WE TRZECH AKTACH WIERSZEM TUDZIEŻ PROZĄ PISANA ABY ZAŚ ZAPREZENTOWAĆ STAN DUCHA W NARODZIE JAKO I JEGO OŚWIATĘ CO MESJASZÓW PRZYSZŁYCH NA WYLICZONYCH TUTAJ DZIEŁACH LITERACKICH NA ŻYCIE CAŁE WYCHOWUJE.
Godai Yusaku
PERSONY się w komedyi ukazujące:
C.K.Nauczyciel Czyli Christopher Condor
Kreol, Bezokolicznikiem ówdzie zwany
Kapitan Taft, drań przedniego sortu
Benny Sęp, jako wyżej
Barbarella
Tudzież inni rodzaju drugiego
Chóry w komedyi wierszem deklamujące dla dydaktyki:
Chór Wesołych Sępów Pustyni oddział drani wszelakiego sortu, pod dowództwem Kapitana Tafta
Chór Szkockich Kobziarzy z Nowej Gwinei
Komedyi Akt I
Scena pierwsza
Pracownia C.K.Nauczyciela. Wielki stół z kubkiem kawy i komputerem w kolorze czerwonym w zielone paski. C.K.Nauczyciel siedzi przy stole. W tle odgłosy maszyn przemysłowych.
C.K.Nauczyciel:
Ach! Życie moje! Oto nadchodzi wreszcie czas mego triumfu jako pedagoga i edukatora wybitnego. Świat jest myślą moją. Cierpię...
(przerywa)
Nie myślę.
(wstaje i spaceruje po pracowni)
Oto zwieńczenie mych trudów. Ten IBM na kasety i z ekranem w paski. Oto dzieło stworzenia. Dajcie mi rząd danych! Ja świat zbawię!
(siada i pije kawę z kubka)
Jam! Jam jest mesjaszem narodów! Jam się za lud poświęcił! Szczęściam w domu nie znalazł, bo go w ojczyźnie nie było. Tyle lat! Gdziem ja nie był! Com ja nie cierpiał! Gardzę przestrogą, zapalam się, płonę!
(wyczerpany pada na ziemię)
Scena druga
Pracownia jak wyżej. IBM jest włączony i cichutko szumi. C.K.Nauczyciel coś pisze na klawiaturze.
C.K.Nauczyciel:
Files-exit-goto x y 13264758293784,5463 data-12 directory-34 subdirectory-go-run-write 34,13-done well kawa ze śmietanką-file 1323 bajtów save all-F4-F5-F9-F11-run-end-kropka.
(rozprostowuje ramiona)
Ach! Dzieło życia mego już niemal ukończone jest! To syn mój będzie! To Zbawiciel! Imię jego 40 i 4 megabajty, to jest Kreol.
(podnosi się od komputera i idzie w kąt)
Tum gdzieś to urządzenie schował. Obrazy i halucyjacyje jako żywe wytwarza. I rozruch ledwie 17 godzin trwa.
(wyciąga wielkie pudło)
O, i benzyna jest, węgiel do napędu także! Jakem radosny w onej chwili. Zaraz wszystko podłączę.
(Wyciąga stary telewizor bez kineskopu i zwoje kabli. Podłącza do IBM-a)
Jużem skończył. Do dzieła!
(Pisze na klawiaturze)
F4-F6-F2-TP-goto-write-prinet-nezt print-make-run. Tom skończył.
(siedzi i pije kawę, mija 18 godzin stukania, dymienia i łomotu)
Teraz czas już nadszedł narodzin. Załączę.
(Wciska przycisk. W morzu ognia i dymu z telewizora wypada mężczyzna. Ma skrzydła i cztery ręce)
Tyś Kreol?!
Kreol:
Jam jest!
C.K.Nauczyciel
Synu mój umiłowany. W tobie mam upodobanie!
Scena trzecia
Pokój o zielonych ścianach. C.K.Nauczyciel siedzi przy wysokim biurku. Kreol siedzi w ławce i rysuje coś ołówkiem.
C.K.Nauczyciel:
Akosnometria skośno wklęsła w aspekcie horyzontalnym. 45 sekund na wykonanie.
(Kreol szybko rysuje na papierze)
Czas minął! Oddaj!
Kreol:
Ale...
C.K.Nauczyciel:
Oddaj, mówię! Ty oddaj, albo psem poszczuję!
Kreol:
Nie!
(oddaje)
Com znowu źle zrobił? Twoja twarz chmurna i zła jest.
C.K.Nauczyciel
Tyś linię o 0,3 milimetra w stronę lewo zbyt daleko przeniósł. Zbrodnia to! Zemsta, zemsta, zemsta na zbrodniarza! Z prądem choćby i mimo prądu!
(chwyta aparat do elektrowstrząsów)
Giń wiarołomny!
(rzuca w Kreola elektrodą)
Precz z oczu moich!
(Kreol wybiega za drzwi)
Koniec Aktu I
Komedyi Akt II
Port w dalekim mieście. Zapada noc. Statki zacumowane na nabrzeżu. Słychać szum fal, mewy i syrenę portową. Ulicą idzie grupa podchmielonych facetów w wojskowych ubraniach.
Chór Wesołych Sępów Pustyni
My, pustyni dzielne sępy,
Lubim wypić,
Dać występy
Czasem sobie postrzelamy,
Potem do dom znów wracamy!
Kapitan Taft: (rzuca pusty dzban)
Tośmy całą naszą wypłatę za kontrakt w Libanie przeputali.
Benny Sęp:
Tośmy.
(Spostrzegają leżącego na ziemi człowieka)
Kapitan Taft: (podbiega i przewraca tamtego na plecy)
Za późno! Zabił się młody... Nieszczęście! Och, nieszczęście! Panicz się zastrzelił...
Benny Sęp: (pochylając się nisko nad leżącym)
Głupiś Żyje, ino zemdlał.
(Wącha)
Śliwowica...
(uderza leżącego ręką w głowę)
No, wstawaj! Twardym trza być, nie miętkim! King-Kongi nie kucają!
(leżacy podrywa się na kolana)
Kreol:
Gwałtu! Gdziem ja! Ktoś ty!? Nie... W głowie pustka. Statek mój wiele dni się temu rozbił... Morze... Płynąłem... Upał... Pragnienie... A... Gdziem ja?
Kapitan Taft:
Miasto Kingston na Jamajce, wyspie rumu i muzyki reggae. Skądżeś- to?
(gwałtownie)
Rety najdziwniejsze! Toż ty skrzydła masz! Ramion cztery niczym u stwora wyobrażonego! Coś ty? Ktoś ty?
Kreol: (dumie)
Jam Kreol Bezokolicznik! Jam jest przyszłością narodu mego i cudzego, twojego również jako i inszych pomniejszych.
Benny Sęp:
Tyś swój chłop, ja to czuję. Będziesz z nami sabotażystą i najemnikiem, wespół z Maurami pojedziem wojować.
Kreol:
Jako żywo, że będę!
Kapitan Taft:
Pójdźmy tedy do karczmy na rospustę!
(idą do karczmy na rozpustę)
Scena druga
Pole zarosłe zielem wszelakim tudzież drugimi. W tle zamek wielki. Na łące na koniu siedzi dziewczyna. Kreol i Wesołe Sępy Pustyni kryją się wpośród ziół. Słychać śpiew ptaków.
Kapitan Taft: (szeptem)
Złapiem, zwiążem, w worek wsadzim i w nogi.
Kreol: (również szeptem)
Słowa jakobyś z samej Księgi czytał. Takoż się i oto stanie.
(Wszyscy zrywają się z ziemi i biegną)
Wesołe Sępy Pustyni:
Geeeeeeeeeeeeeeeeronimo!!!
(łapią dziewczynę, obalają z konia, wiążą i kneblują)
Benny Sęp: (ze śmiechem)
Tuśmy cię ułapili! Pieniądze za okup już są naszymi. Bogaci będziem! A wszystko to za twoją dziewko sprawą!
Kreol:
Prawdę prawisz, Benny, druhu mój wierny cośmy razem walczyli. Domek na Trynidadzie kupim i z procentów żyć będziem życiem hulaszczem.
Kapitan Taft: (wyraźnie ucieszony)
Jako żywo a nie inaczej! Toż pomysł na wagę złota. Po pieniądze idziem najrychlej!
Benny Sęp: (pokazując na dziewczynę)
A z tą co robim?
Kreol:
Niechaj leży. Pójdźmy!
Scena trzecia
Pracownia C.K.Nauczyciela. On sam siedzi przy pulpicie z IBM-em. Myśli podpierając głowę pięścią niczym znamy posąg.
C.K.Nauczyciel: (do siebie)
Dziecię podłe. Niewierny! Syn marnotrawny! Tyle węgla! Aksonometrii nie umiał. I jeszcze teraz za porywanie się wziął! Drań pośledniego sortu! Ale ja uderzę straszliwą zemstą i wielkim gniewem na tych, co pragną zatruć i zniszczyć mych braci! I wiedział będzie że jam jest C.K.Nauczyciel, gdy dosięgnie go mój gniew!
(wstaje gwałtownie i woła gdzieś na zewnątrz)
Hej, kobziarze! Łapajta go!
Koniec Aktu II
Komedyi Akt III i zarazem ostatni
Sceana pierwsza
Znany już port na Jamajce.
Wesołe Sępy Pustyni: (z lekka podchmieleni)
Tuśmy sobie popijali,
W twarz sobieśmy dać nie dali,
Insze w domy powracają,
Sępy zasię wciąż szwendają.
(zaczynają pokazywać naokoło rękami)
Tuśmy bili,
Tamśmy pili,
Zaś - pieniądze pożyczyli,
Stamtąd nas zasię.... wyrzucili....
Kapitan Taft:
Zda mi się, że widzę...gdzie? Przed oczyma twarzy mojej... Trwoga, napad! Targowica, panowie najemnikowie!
Chór Szkockich Kobziarzy: (wypada zza rogu w podskokach, ubrany w kilty, szkockie czapki, każdy z paletą pod pachą zamiast kobzy)
Myśmy szkoccy są kobziarze,
Komornicy i malarze,
Zaś ród z Nowej nasz Gwinei
To kanary na kolei.
Kobziarz pierwszy:
Owóż wy jesteście Wesołe Sępy Pustyni? Ona banda złodziei kieszonkowych, moczymordów i huncfotów?
Benny Sęp: (wystraszony)
Myśmy... Czego zaś szukacie?
Kobziarz drugi:
Kreola, Bezokolicznikiem zwanego, zdrajcy i marnotrawcy, wrogiego elementu imperialistycznego a jeszcze zaplutego karła reakcji. Pan jego, ojciec i stworzyciel, jako też C.K.Nauczyciel, przyzywa go do siebie, aby mu za jego postępki niecne a złowrogie karę jaką sposobną, surową a skuteczną jako też i pamiętliwą na przyszłość wymierzyć, ku przestrodze i przykładowi inszych maluczkich niesfornych li też gorszych jeszcze.
Kreol: (przerażony pada na ziemię i wije się)
Nie! Nie odbierajcie mi pieca w kształcie bramy triumfalnej!
Kobziarz trzeci:
Brać gada, gdy się skrada!
(kobziarze łapią Kreola i biorą go)
Kapitan Taft: (melancholijnie)
I zabrali... Ostał nam się ino sznur...Ino sznur...
Scena druga
Ponownie pracownia C.K.Nauczyciela. C.K.Nauczyciel stoi ciężko oparty o stół z komputerem, głowa nisko. W głębi stoi dziewczyna, którą Wesołe Sępy Pustyni napadły w poprzednim akcie.
C.K.Nauczyciel:
Skażę go za to na najstraszniejsze. Zemszczę się za wszystko, co uczynił mi, mojej rodzinie i świątyni Shaolin. Pognębię. Zrobię mu jesień średniowiecza z...
(siada ciężko na stołku i sięga po kawę)
Barbarella:
Ukarz go! Zasłużył na to! Nie dość, że mnie porwał, to jeszcze...
(robi pauzę)
C.K.Nauczyciel:
No?!
Barbarella:
Zostawił wpośród zimnej nocy na polu a sam poszedł po pieniądze, żeby żyć z odsetek w domku na Trynidadzie. Leżałam tam, a wtem...
C.K.Nauczyciel: (przerywa jej)
Zaraz! Powiedziałaś na Trynidadzie? Toż to jest genialny pomysł! Dalejże!
(chwyta kabel, wiąże Barbarellę i zamyka ją w pudle pod ścianą, mamrocząć pod nosem "Trynidad, odsetki")
Scena trzecia
Pracownia jak wyżej. Z pudła w rogu pokoju dochodzi czasem delikatne stukanie. Szkoccy Kobziarze wprowadzają Kreola, krępowanego kablem od ekspresu do kawy.
C.K.Nauczyciel: (zrywa się ze złośliwym uśmiechem)
Tuśmi! Tuś mi! Tuś-mi! Ha! Mam cię! Mam cię zdrajco niewdzięczny ty i niekulturalny! Teraz powetuje wszystkie straty moralne i wszelkie inne. Wdepczę cię w ziemię! Wystawię pałę na okres! Twoje dzieci będą pamiętać!
Kreol: (zirytowany)
No, dalej! Kończ waść, wstydu oszczędź!
C.K.Nauczyciel: (podnosi z ziemi dwie elektrody)
Elektrod ci u nas dostatek...
(skrada się w kierunku Kreola)
Chór Szkockich Kobziarzy:
Ociec, prać?!
C.K.Nauczyciel: (skacze na Kreola)
Wam strzelać nie kazano!
(Uderza Kreola elektrodą)
Giń!
(Wybuch. W kłębach dymu wszystko znika.)
KURTYNA
Koniec Komedyi