Ballada o draństwie
Gdyby żył dziś Dżingis-Chan
Albo jakaś Dżingis-Chania...
Żeby tak za draństwo - tran
Lać do gardła - niech mdli draniaDrań paskudztwo już przełyka
Przeklinając czas swej manii
- O! Litości dla grzesznika
- Błagam panie! Dosyć pani!Oblizuje na pchły mieczyk
Chan - bo rąbał je od świtu
- Od dziś z draństwa będziem leczyć
Ciepłym tranem. Bez limituWnet wtrącony drań do mamra
I przykuty wnet do ściany
Wnet by... Co z tym "wnet" do diabła!
Drań układa smutne trany"O! Jak na wspomnienie draństwa
Wielorybem mi się beka
W kazamatach Dżingis-Chaństwa
Draństwo już mnie nie urzeka"Albo - "Boże daj mi wolę
- Wyobraźcie sobie państwo -
Bym polubił cię Mongole
I to twoje rybie traństwo"Dżingis-Chan nie w ciemię bity
Rozciągnięty na posłaniu
Tulko mruczy do kobity
- No... Com sądzisz o tym Chaniu?Dżingis-Chania oczy spuszcza
I potrząsa czarną grzywą
- Ot, transmisję lubi tłuszcza
Zrób im przekaz - lajf na żywoBędzie lało się z ekranu
Prócz ogromu moralnosci
Całe hektolitry tranu
Każdy drań dostanie mdłościBędą torsje że aż miło
Drań od drania się odwróci
A z tych co się wtranżoliło
Część wyrzyga - część ocuciChan podskoczył aż na łóżku
- Moja droga Dżingis-Pani!
To będzie skuteczność. Pruszków!
I światowo jak? Armani!Powpadają w trans - co mówię
Draństwo zniknie wnet z planety
A my dwoje jak te żółwie
Podążymy wprost do metyBędą stawiać nam pomniki
Będą śpiewać o nas... dranie
Wiele wierszy i muzyki
Pewnie o nas też powstanieI rozmarzył się Chan z Chania
Snując bardzo piękne plany
Ech, dać radę wszystkim draniom
Do historii przejść - O, trany!Tak utknęli w marzeń wrzątku
W świecie który jest na niby
Więc czas wrócić do początku
A zaczęło się od - Gdyby...Gdyby jakiś Dżingis-Chan
Dżingis-Chania, rzeka tranu...
Nie! Codziennie jakiś drań
Patrzy w oczy nam z ekranuA są to spojrzenia baczne
Więc odpalmy śmiechu race
Nową bajkę wkrótce zacznę
Od - Wśród dracen żył Saracen...I to wszystko - słów transfuzja
Na gojenie małych ran
A na draństwo - tylko fuzja!
Ale najpierw - ciepły tran!