* * *
To nieprawda, że oscypek,
to jest taki polski vipek;
ukulgany
ze śmietany
o zapachu owczych cipek.
* * *
Wodzowi Indian w Teksasie,
ktoś nakitował w szałasie.
I jak wieść niesie,
od lat mieszka w lesie.
W wigwamie, po prostu, nie da się.
* * *
Raz w szpitalu nocą, w Markach,
wzięła skalpel pielęgniarka,
całkiem w negliżu,
ostra jak dyżur,
doktora - po krzyżu! po ciarkach!
* * *
Dawno temu w Karkonoszach
-opowiadał stary clochard-
zamrugało do mnie: Dziadku!
wytrzeszczone oko w zadku.
Widok, panie... Zdech w kaloszach!
* * *
A w mogile, w Nagasaki,
będą miały bal robaki.
Umarł, kumo
champion sumo;
galareta i żylaki.
* * *
W prosektorium, w Tułowicach,
czerwienieją blade lica
gdy,niechcący,westchnie głośno
dwunastnica - częścią sprośną,
lub robaczek wyjrzy z cięcia po nożycach.
* * *
Pleban w mieście Zawichoście,
egzorcyzmy czynił w poście.
Gniótł cycuszki
nowicjuszki
a diabełka po zaroście.
* * *
Lord Generał z Londondery
wykrzykiwał - Do cholery!
Gdy pomogła mu opatrznośc
jakąś damę mieć na baczność,
bo od tyłu... to dzwoniły mu ordery.
* * *
Pewien zoofil w Ottawie,
polubił seks w świeżej trawie.
łapał we wnyki
pasikoniki
i gwałcił tęgo. No, prawie...
* * *
Jedną pannę z dalekiej Syberii,
upajała moc kokieterii;
wypinała pośladki
a przypadek to rzadki,
goła dupa w takiej scenerii.
Dorzucam jeszcze aforyzm mojego autorstwa, który powinien być szeroko
rozpowszechniony (moim zdaniem).
ŻADNA PRACA NIE HAÑBI. PRACODAWCóW!