On

Świata znam pół lub kawałek
Zbyt mało jak na moją głowę
Lecz wierzę, że gdzieś jakiś śmiałek
Przybliży mi jego drugą połowę

Ona

Spocznij, nie nie idź zostań
Pozostaw nietknięty świat cały
Niech nie zawali się przystań
niech dalej pachną migdały.

Wyrok

W oczekiwaniu na wyrok
czas zmienia swoją gęstość
uczucia szaleństwo ogarnia
i wszystko ma inną prędkość

Chcę

Złożyć razem twe myśli, jakoś się nauczę
strzec się tego co kusi, obiecać nie muszę
szanować cię zamiar mam przez całe życie
a miłość do ciebie wyznam ci o świcie

Jej myśli

Ciekawią mnie czasem myśli kobiety
których istoty pojąć się nie da
lecz wcale zgłębić ich nie pragnę
i tak zaprowadzą mnie do nieba
Słowa

Skąd słów tyle w głowie
jak rodzą się bezustannie
jak wiercą się ich mrowie
może mi tak powiesz ?

Zabawa

Gdzie traw zielonych rozchylone kępy
Ukryte w gęstwinie zarośla
Dwie twarze, wesołe, zabawne
Czekają na ptaków wiosenne zastępy

Ona

Przy każdym bohaterze jest ona
w cieniu skrywa swe lico
za niego na posterunku czuwa
i podnosi go, gdy twarz chowa

-/-

W magii skrywa się siła
szalona i niebezpieczna
każdemu kiedyś się śniła
i w śnie była waleczna

Mąż OPA

Operatora mam w domu, mam
Czatów zawiłe i mroczne pokoje
nie znam ich wcale o nie
i teraz się ich już nie boję

Włosy

W potarganych przez wiatr jasnych włosach
Czasami wiosenna pojawia się rosa
Ochłodzi, rozbawi, uśmieje
Dając nam radość i drobną nadzieję

Klejnot

Wokół nas klejnotów tysiące
ich urok zachwyca i nęka
Lecz żaden z nich nie rozgrzeje
i nie sprawi by serce było gorące

Samuraj

Dłoń wzniesioną ku górze
z mieczem ostrym jak brzytwa
nagle świst przeszywa powietrze
i czyjeś życie gdzieś pryska

Burza

Salwa gromów z nieba wali
strugi ziemię myją raźnie
wszyscy trwożnie się schowali
ostry prysznic najwyraźniej

Deszcz 2

Przyroda prysznic wzięła
taki ogromy burzowy
tęczą się uśmiechnęła
by pokazać świat kolorowy

Deszcz

Cały dzień pada i pada
sprzątanie świata czy jak
przyroda porządki zaplanowała
a wszystkim nie jest to w smak

-/-

Gdzie się z głupoty serce gubi
Gdzie rozum w gęstwinie zanika
Tam miłości rozrzucone kości
Tam wstyd i żal za życiem przenika

Walka

krzykiem się budzę i krzykiem zamieram
wojnę z losem prowadząc co dzień
walcząc o szczęście co klęska umieram
Lecz mam coś co odradza, nadzieja...

Pocieszenie

Łzę na policzku otrzeć ci zdołam
by wiosna zakwitła, bo tak pragnę
uśmiechu pocałunkami dodam
i znów na nowo serce ci skradnę

Lekarstwo

Dwie garstki ust twych dotyku
Kwartę razem splecionych dłoni
Mieszać wszystko w promieniach uśmiechu
Co dzień wywar podawać do woli

Wiosenka

Przysiądź na chwile, nie znikaj w noc
Przez moment dostrzec się daj
Otulić cię pragnę w cieplutki koc
By w sercu pozostał maj

Dziecko

Tłumaczeń co chwil bezliku
Protestów i złości kontratak
Co lepszy argument ląduje w śmietniku
Ja znów miłością próbuje się zbratać

-/-

Życia festyn, szalonych scen
Uroków i mnóstwa uniesień
Starganej duszy już nadszedł kres
Do drzwi zapukała już jesień

Wyprawa

Maszynom oddany czas przez chwilę
W tandemie uniosły nas gdzieś hen
męczone co najmniej dziś przez milę
odnalazły nam życia nowy sens.

Dla A

Taki piękny ptak tu siedzi
Skrzydełka ma klapnięte
i głos z brzęczącej miedzi
i drzwi od klatki zamknięte

-/-

Talie kart z kobiet złożoną
Rozkładasz co jakiś czas
Lecz nie wiesz którą nazwiesz żoną
do póki nie trafi się AS

Kolory

Barwy świat dziwnie pozmieniał
lub może wymyślił na nowo
Wydaje się, że zwariował
Lub dziwnie jest kolorowo

Kosmyk

Kosmyk włosów, tak się zdarzyło
Przysłonił ci delikatnie źrenice
Nie wiem jak można nie było ...
Wiem, jak można trwać teraz w zachwycie

Zofija

Jest taka babcia jedna, jedyna
Zawsze ciepła jest przy niej zima
Z tysiącem baśni w opowieściach
Jej serce otula jak dmuchawców pierzyna

Kłótnia

Coś starło się w przedpokoju
W stołowym grad spadł wielki z nieba
Nie wiem jak wiele spokoju
Do życia w miłości potrzeba