<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
    <channel>
        <title>STOCER</title>
        <description> warto poświęcić mu oddzielny wątek...
na razie krótko - zdjęcie z rodzinnych zbiorów:
pracownicy STOCERu na schodach willi Sanssouci (połowa lat 50-tych XX wieku) - pierwsze stopnie schodów znacznie szersze niż obecnie



a tak we wspomnieniach wyglądały początki naszego szpitala:
 ,,(...) W miejscu, gdzie obecnie stoi nowy budynek ośrodka, dawniej była chlewnia. Do uszu chorych zapewne dobiegały pochrząkiwania hodowanych tu świń, które później trafiały do szpitalnej kuchni. W budynku obok chlewni mieściła się pracownia analityczna. Jeszcze w 1952 r. nie było ciepłej wody ani kanalizacji, szkło laboratoryjne myło się zimną wodą. Brak kanalizacji dawał się we znaki także praczkom. Pranie szpitalnej bielizny odbywało się w baliach, na tarach, w piwnicach jednej z willi. Ponieważ woda nie odpływała, praczki musiały stać na deskach. Wyprana bielizna pakowana była do worów i wyciągana po stromych schodach prowadzących z piwnic. W 1954 r. STOCER, jako pierwszy szpital w Polsce, otrzymał odbiornik telewizyjny, ale jeszcze w 1956 r. dzieci w szpitalnych piżamach były dowożone na wycieczkę do Warszawy w otwartej ciężarówce.&amp;quot;

całość tego wspomnienia można przeczytać tu:
[www.infokalisz.internetdsl.pl]</description>
        <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,35638#msg-35638</link>
        <lastBuildDate>Thu, 12 Mar 2026 11:19:10 +0100</lastBuildDate>
        <generator>Phorum 5.2.23</generator>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,55454#msg-55454</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,55454#msg-55454</link>
            <description><![CDATA[ unikatowe zdjęcie willi Maria Regina, znajdującej się kiedyś na terenie STOCERa, a wyburzonej z końcem lat 70-tych (znajdowała się na prawo od sali konferencyjno-kinowej)<br />
 Udostępnił Andrzej Wyrzykowski<br />
<br />
<img src="https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t31.0-8/23800038_1541316779282624_4357106499540240108_o.jpg?oh=edda8c237d90e0d2535c9ede74135abb&amp;oe=5A9366BC" class="bbcode" border="0" /><br />
<br />
[<a href="https://www.facebook.com/photo.php?fbid=1541316779282624&amp;set=p.1541316779282624&amp;type=3&amp;theater" target="_blank"  rel="nofollow">www.facebook.com</a>]]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Fri, 24 Nov 2017 11:09:51 +0100</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,54776#msg-54776</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,54776#msg-54776</link>
            <description><![CDATA[ Konstancin i położony w nim STOCER odwiedzało wiele znanych osobistości. Wspominałem kiedyś o Haile Selassie który w 1964 roku zwiedzał tutejszy szpital. W 1967 STOCER odwiedziła żona generała Charlesa de Gaullea.<br />
<br />
 Tym razem chciałem powiedzieć o innej znanej postaci widocznej na powyższym zdjęciu. Otóż konstanciński szpital w 1967 roku wizytował dyrektor organizacji UNICEF, Henry Richardson Labouisse. Wraz z nim przyjechała jego żona - Eva, córka Marii Skłodowskiej-Curie. Na zdjęciu widzimy ich oboje w towarzystwie prof. Mariana Weissa.<br />
 Czyż nie jest tu podobna do swojej matki?<br />
<br />
 (zdjęcie pochodzi z opracowania M.Czelejewskiej)<br />
<br />
<img src="https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t31.0-8/21741057_1636175219750731_4333252469395860347_o.jpg?oh=80a5b25a8ff7a52eefbd4c4dee61d289&amp;oe=5A52BEBA" class="bbcode" border="0" /><br />
<br />
[<a href="https://www.facebook.com/228851817149752/photos/a.273708365997430.71242.228851817149752/1636175219750731/?type=3&amp;theater" target="_blank"  rel="nofollow">www.facebook.com</a>]]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Wed, 13 Sep 2017 14:54:13 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,52716#msg-52716</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,52716#msg-52716</link>
            <description><![CDATA[ Do podwarszawskiego Konstancina w połowie sierpnia 1944 r. trafili pacjenci i personel ze spalonego szpitala św. Ducha w Warszawie. Ulokowano ich w opuszczonych, prywatnych willach: Biały Dworek&quot;, &quot;Irena&quot;, „Mon Repos”, &quot;Piaski&quot;, &quot;Sanssouci” „Zosieńka”. Do Konstancina ściągali lekarze i inny personel medyczny. Zorganizowano tu oddziały: chirurgiczny, wewnętrzny, zakaźny, neurologiczny, laryngologiczny, dziecięcy i ginekologiczno-położniczy. Wciąż przywożono rannych powstańców z Warszawy. Na ten temat wspominałem już kiedyś tu [<a href="https://www.facebook.com/Konstancin-Jeziorna-Historia-Ludzie-Architektura-228851817149752/photos/?tab=album&amp;album_id=939566499411610" target="_blank"  rel="nofollow">www.facebook.com</a>] Dziś jednak mam dla was unikalne materiały udostępnione przez A.H. – kilka zdjęć z 1944 roku na których widnieje doktor Stanisław Białecki, oraz pierwszy raz publikowany publicznie fragment dziennika Jolanty Richter, opisujący pierwsze miesiące działania szpitala: „Pierwsze chwile w szpitalu to ciągłe bieganie w poszukiwaniu bielizny, pościeli, każdej z tych dziesiątek rzeczy nieodzownie potrzebnych chorym. Wypełniło mi to każdą minutę czasu. Nie zdążyłam po prostu zauważyć pielęgniarek, lekarzy. Aż pewnego dnia usłyszałam że Iza B., pracując w magazynie R90 mówi po imieniu doktorowi Alexandrowiczowi, zobaczyłam ją, idącą pod rękę z doktorem Ciesielskim w najszczerszej koleżeńskiej niemal zażyłości. I wtedy dopiero uświadomiłam sobie, że upłynęło sporo czasu od mojego pierwszego wejścia do halu „Sans souci”. W tym czasie doktor B. z pustych, pozostawionych po rewizji willi stworzył szpital. Nie było on pod koniec sierpnia dobrze wyposażony, był jednak zaopatrzony dostatecznie, nie brakowało już niczego, z koniecznych przedmiotów, czy to na Sali operacyjnej, czy opatrunkowej, jak i na Sali chorych. Wtedy można było zaczerpnąć oddechu, wyprostować plecy, rozejrzeć się wokół siebie. I wtedy zaczęło się. Najpierw znajdowało się ułamki czasu na krótkie paradoksy. Byliśmy wszyscy młodzi, cała ekipa szpitala. Pracowaliśmy z serca, całym sercem, zamaszyście, gwarno i koleżeńsko. Byliśmy zadowoleni z tego szpitala, który powstał z niczego. Zaczęliśmy trochę pozować na cynizm. Wydaje mi się że wstydziliśmy się tego, że nasze młode serca biją mocno, że drżą z obawy o los bliskich w Warszawie. Piszę: my, piszę: nasze serca, bo w tamtym okresie byliśmy jednością. Pierwszorzędnych lekarzy i nas niedoświadczone wolontariuszki i nawet osoby z zewnątrz, z poza szpitala, łączyła dokonana praca, praca, która nie ustawała. Duszą tej pracy był doktor B. Jego cudowna, żywa, wszechstronna indywidualność, wywołała ducha tamtej atmosfery. Zdawaliśmy sobie wszyscy doskonale z tego sprawę od pierwszej chwili, na długi czas przed tym, kiedy zobaczyłam jak piękne, jak bardzo inteligentne ma oczy, jak rasowe i nerwowe dłonie. W okresie najintensywniejszej pracy tworzenia byłam w wieczór zdrowo, fizycznie zmęczona. Waliłam się na łóżko, bez myśli, bez planów na dzień następny. Sen nie dopuszczał do wieczornego żegnania się serca z tymi bliskimi, którzy byli w Warszawie. Spałam do świtu, bez snów. Czasem miałam jednak jakieś widziadła, zawsze powtarzały się w nich osoby Stefana, Wandy i Wujostwa M. Najbliższych moich nie widziałam we śnie chyba nigdy. Był to najbardziej realny okres, już robiąc opatrunki czy pomagając chorym, przestałam myśleć o tym że gdzieś w miejscu, którego wyobraźnia odnaleźć nie może ktoś bliski, Stanisław, czeka na taką właśnie pomoc…”<br />
<br />
zdjęcia znajdziecie tu<br />
[<a href="https://www.facebook.com/Konstancin-Jeziorna-Historia-Ludzie-Architektura-228851817149752/photos/?tab=album&amp;album_id=1390516010983321" target="_blank"  rel="nofollow">www.facebook.com</a>]]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Fri, 27 Jan 2017 15:15:43 +0100</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,52692#msg-52692</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,52692#msg-52692</link>
            <description><![CDATA[ pracownia fotograficzna w STOCERze - na zdjęciu Zula Wirska<br />
<br />
<br />
<img src="https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/16114419_10208478765388810_3755587763590688660_n.jpg?oh=d4040b83d1ae49dc03c1829b01b11a4e&amp;oe=5920E916" class="bbcode" border="0" />]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Tue, 24 Jan 2017 14:46:42 +0100</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,52386#msg-52386</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,52386#msg-52386</link>
            <description><![CDATA[ W 1954 roku w Stocerze została założona pracownia Foto-Film. Jej twórcą i przez wiele lat kierownikiem był Antoni Wilk (zwany Tosiem), z wykształcenia technik analityk, z zamiłowania fotograf. Pracownia była niezwykle nowoczesna. Pracowało w niej 4-5 osób, które wykonywały dokumentację filmową i fotograficzną do celów naukowo-medycznych, szkoleń, sympozjów, podręczników i wielu innych. W swoich zbiorach archiwum miało około 200 tysięcy negatywów - niektóre z tych materiałów wykorzystywane są po dziś dzień.<br />
<br />
o tym jak wyglądała praca w stocerowskim Foto-Filmie wspominała w swojej książce Zula Schweitzer-Wirska:<br />
&quot;W pracowni fotograficznej był kierownik Tosio i pracownik Tadzio Penconek. Roboty mieliśmy dużo, bo prowadziliśmy dokumentację fotograficzną. Trudno opisać jak wygląda pacjent po urazach, a fotografia i film nie kłamią. Każdy pacjent był fotografowany w naszej pracowni w maleńkich &quot;filmowych&quot; majteczkach. Uwieczniało się również na filmie, jak chodzi po przyjęciu do szpitala, w czasie rehabilitacji i po skończeniu rehabilitacji. Kręciliśmy też filmy &quot;naukowe&quot; na sali operacyjnej. Profesor Weiss jeździł po świecie, spotykał się z naukowcami. Wprowadzał w Konstancinie nowe metody rehabilitacyjne i operacyjne. Każda operacja z zastosowaniem nowej metody była filmowana, na przykład &quot;przedłużenie nogi metodą Andersona&quot; lub operacja szyjki biodrowej metodą Couhax&quot;. Tosio codziennie dzielił pracę pomiędzy nas. Jedna osoba musiała przez cały dzień przebywać w ciemni fotograficznej. Wywoływać filmy, robić odbitki, płukać, suszyć, przewijać filmy - zajmować się całą obróbką foto-filmową. Ktoś inny musiał być w pracowni. Fotografować i filmować pacjentów, których przysyłano z oddziałów. Musiał robić reprodukcje z książek na zebrania naukowe. Musiał wypisywać karty z imionami pacjentów i przyklejać zdjęcia. Trzecia osoba była &quot;na zawołanie&quot;. Albo robiła filmy czy zdjęcia na sali operacyjnej, albo chodziła na oddziały, bo część pacjentów nie mogła przyjść do pracowni. Były to &quot;świeże przypadki&quot;, takie jak urwanie nogi czy ręki, lub złamanie kręgosłupa.&quot;<br />
<br />
<img src="https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/15442120_1352641434770779_3838308970917473296_n.jpg?oh=f544e3796858fc0e91508ddd91fd853e&amp;oe=58EFDED2" class="bbcode" border="0" /><br />
<br />
Antoni Wilk, twórca i kierownik pracowni Foto-Film w STOCERze w Konstancinie<br />
<br />
<img src="https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/15590153_1352641438104112_2899544193576814187_n.jpg?oh=de7f2cac2764e269b8704be4a63d534d&amp;oe=58AF3C77" class="bbcode" border="0" /><br />
<br />
Zula Wirska, fotograf i instruktor hipoterapii na sali operacyjnej STOCERu w 1967r]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Sat, 17 Dec 2016 20:00:35 +0100</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,51981#msg-51981</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,51981#msg-51981</link>
            <description><![CDATA[ <img src="https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/14713667_1290819220953001_8282998961571779812_n.jpg?oh=6a263411d08fb736b38890eecdc1417f&amp;oe=588EDAAF" class="bbcode" border="0" /><br />
<br />
Niedawno trafiłem na ciekawy blog Lecha Zaciury. Lech jest autorem kilku książek, a swoje wspomnienia publikował również na blogu. Niektóre dotyczyły Konstancina, gdyż przebywał on kilka lat w ośrodku rehabilitacyjnyn w Konstancinie. Niestety, zmarł w zeszłym roku.<br />
<br />
Poniżej publikuję fragmenty wspomnienia o stocerowskich rehabilitantach:<br />
<br />
&quot;Pani Janeczka miała dość oryginalny sposób tępienia bumelanctwa. „-Obijasz mi się tu!” – mówiła gniewnie, zobaczywszy, że ktoś z jej podopiecznych słabo się angażuje. Czasem kazała nam mierzyć sobie tętno tuż po ćwiczeniu: „Masz ledwie ponad sto? Powinieneś mieć o dwadzieścia więcej. Och, jak cię zaraz uszczypnę!” I rzeczywiście, potrafiła czasem uszczypnąć recydywistów. Na urażone „auć” odpowiadała: „Muszę was dyscyplinować, a ten sposób jest skuteczny. Gdybym ci dała klapsa, to byś na mnie mógł naskarżyć. Ale nie pójdziesz do pani ordynator ze skargą, że cię szczypię, bo to niepoważne...<br />
<br />
W ciągu lat spędzonych w Konstancinie zapamiętałem tylko jednego niefajnego rehabilitanta. Miał na imię Waldek i był wyjątkowo nieprzyjemnym typem, ordynarnym i ze skłonnością do sadystycznych zachowań. Chyba nikt go nie lubił, także jego koledzy z pracy. Na szczęście dla mnie nie miałem z nim zajęć. Ćwiczył pacjentów sąsiedniego oddziału skolioz, najczęściej w salce przy tylnym holu. Utrapienie z Waldkiem mieli jednak i ci, którzy przychodzili do holu zagrać w ping-ponga, bo stół do „pingla” stał właśnie tam. Gdy ktoś miał okienko między ćwiczeniami, brał sprzęt i szedł pograć z kimś, kto też miał akurat wolne. Ilekroć jednak piłeczka wpadała do salki, gdy rządził tam Waldek – przepadała. Mało, że nie pozwalał jej zabrać, ani sam nie oddawał – zwykle po prostu rozgniatał piłeczki chodakiem. Piłeczka wpadała tam najwyżej dwa razy na całą grę, jeśli ktoś za ćwiczących nie zamknął za sobą drzwi; nikt inny nie narzekał na przeszkadzanie w zajęciach. A dla grających nawet jedna piłeczka była drogocenna. Nieraz po prostu rezygnowaliśmy z gry, gdy w salce rezydował Waldek. Ale w końcu zaczynaliśmy grać, bo wolna godzina nie zdarzała się często, a pograć się chciało. Kiedyś po pechowej ścince piłka potoczyła się za próg; poszedłem za nią. Za progiem stał Waldek i patrząc niezbyt przyjaźnie, przyciskał drewniakiem do linoleum moją „shieldówkę”. Działo się to w okresie, gdy – o czym wszyscy wiedzieli – Waldek starał się o tytuł magistra i był bardzo czuły na tym punkcie. „Panie Waldku, oddałby pan piłkę.” „Nic z tego. Tu się nie gra, tylko pracuje, wbijcie to sobie. Chcecie grać? Grajcie, z holu was nie wypędzę. Ale ja tu nie jestem od podawania piłek!” „Kiedy my się staramy, żeby tu nie wpadła. Oddałby pan choć ten raz, panie magistrze…”. Na dźwięk ostatniego słowa coś w Waldku drgnęło. Zdjął stopę z piłeczki i odkopnął ją na hol. „Żeby mi to ostatni raz…” Cóż, widać im wyższe wykształcenie, tym większa wyrozumiałość.&quot;<br />
całość tego wspomnienia, oraz kilka innych znajdziecie na stronie:<br />
<br />
[<a href="http://kochamludzi.pl/2016/10/06/historie-nieznane-opowiesci-z-konstancina-czesc-4-jak-nas-reanimowano/" target="_blank"  rel="nofollow">kochamludzi.pl</a>]]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Mon, 24 Oct 2016 12:50:56 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,51792#msg-51792</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,51792#msg-51792</link>
            <description><![CDATA[ <img src="https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/t31.0-8/14310418_1251171601584430_3617545297718247719_o.jpg" class="bbcode" border="0" /><br />
<br />
grób rodziny Weiss na cmentarzu ewangelicko-augsburskim w Warszawie. Z prawej strony widocza tablica poświęcona prof. Marianowi Allanowi Weissowi, wieloletniemi dyrektorowi Stoceru...<br />
<br />
 (zdjęcie autorstwa Anny H.)<br />
<br />
 A poniżej krótkie wspomnienie o profesorze autorstwa Jerzego Borowicza:<br />
 &quot;MARIAN WEISS - postać niecodzienna, profesor ortopedii i rehabilitacji. Jako szef STOCER-u w Konstancinie rozsławił polską szkołę rehabilitacji ortopedycznej na cały świat. STOCER był jednostką pokazową. Prawie wszystkie oficjalne delegacje rządowe, m.in. gen. de Gaulle, miały w programie zwiedzanie STOCER-u. Po tragicznej śmierci prof. Weissa STOCER podupadał i nigdy już nie odzyskał tej świetności. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych - w przypadku prof. Weissa okazało się to nieprawdą. Profesora poznałem nad zaporą Dębe, gdzie z jego działką sąsiadowała działka rekreacyjna mojego szwagra. Parę lat później spotkałem Profesora w Libii, gdzie na zaproszenie Uniwersytetu Garyounis w Benghazi prowadził sympozjum dotyczące leczenia nowotworów kości i nowoczesnej rehabilitacji. Lansował nowatorską metodę protezowania kończyn już na stole operacyjnym, co wówczas było rewelacją. W sympozjum wzięło udział wielu naukowców, m.in. prof. Ulf Nilsonne i dr Thomas Aparisi z Karolinska Institute w Szwecji. Referowali efekty leczenia nowotworów kości interferonem. Działo się to w końcu października 1979 roku. Wszyscy byli gośćmi w moim mieszkaniu w Benghazi. Obecny był też ówczesny rektor AM w Warszawie, prof. Jerzy Szczerbań. Spędziliśmy miły wieczór. Bimbru nie zabrakło. Polscy profesorowie cieszyli się wielką estymą w środowisku libijskich lekarzy i oficjeli, a w szczególności prof. Weiss, który był zaproszony na prywatną audiencję przez Muammara Kaddafiego. Od przywódcy libijskiego dostał zegarek, na którego tarczy co 15 minut pojawiała się twarz Kaddafiego. Profesor odwiedzał Libię wielokrotnie. Mieszkał zawsze w najelegantszym hotelu, &quot;Omarkayam&quot;, w Benghazi. Często też zapraszał mnie z żoną na kolacje w restauracji hotelowej - na koszt rządu libijskiego, oczywiście. Tragiczną śmierć Profesora odczułem jako stratę kogoś bliskiego. Konstanciński STOCER nazywa się obecnie Centrum Kształcenia i Rehabilitacji im. prof. Mariana Weissa.&quot;<br />
<br />
 (http://www.oil.org.pl/xml/oil/oil68/gazeta/numery/n2007/n200701/n20070143)]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Wed, 14 Sep 2016 12:41:35 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,48963#msg-48963</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,48963#msg-48963</link>
            <description><![CDATA[ przewodnik jest już chyba w druku...ale nie wiem czy ktoś te rzeźby uwzględnił.]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Thu, 01 Oct 2015 08:45:57 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,48956#msg-48956</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,48956#msg-48956</link>
            <description><![CDATA[ Bardzo ciekawe te rzeźby, szkoda że mało widoczne. Może warto, żeby wspomniał ktoś w przewodniku po Kcinie - zdaje się taki powstaje<br />
m]]></description>
            <dc:creator>mania</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Wed, 30 Sep 2015 19:28:00 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,48949#msg-48949</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,48949#msg-48949</link>
            <description><![CDATA[ znamy już autora (i nazwę) jednej z rzeźb w ogrodzie STOCER w Chylicach!<br />
 Rzeźba przedstawiająca nosorożce to &quot;Macierzyństwo&quot;, a jej autorem jest Władysław Dariusz Frycz, twórca m.in. słynnych metalowych żyraf warszawskich (jedna stała w parku Moczydło, druga stoi w parku Praskim w okolicach ZOO).<br />
 Dzięki informacjom uzyskanym od Jana, wnuka artysty, dowiedziałem się że przyszpitalny ogród rzeźb w Chylicach ma swoją nazwę! Jest to Galeria Uśmiechu! Rzeźba &quot;Macierzyństwo&quot; Frycza prezentowana była na wystawie Konkursowej Projektów dla Galeria Uśmiechu w Konstancinie, w Galerii ZAR w 1986r,także rzeźby ustawione zostały w Konstancinie prawdopodobnie później niż myślałem, bo w połowie lat 80-tych (co jest jeszcze do sprawdzenia). A może ma ktoś archiwalne katalogi z warszawskiej Galerii ZAR? Może tam znajdziemy pozostałych autorów rzeźb?<br />
<br />
Jak poinformował mnie wnuk Władysława Frycza, jedna z rzeźb dziadka ustawiona była również w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie!<br />
<br />
Bardzo dziękuję Janowi za przesłane informacje i liczę że uda się dowiedzieć czegoś więcej...<br />
<br />
(zdjęcie z katalogu udostępnił Jan Frycz)<br />
<br />
<img src="https://scontent.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/v/t1.0-9/12065706_1027567280611531_1397092509299577697_n.jpg?oh=22b51aa3e7c3270388ad89ddc8650df1&amp;oe=5698A0A2" class="bbcode" border="0" />]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Wed, 30 Sep 2015 10:54:08 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,48937#msg-48937</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,48937#msg-48937</link>
            <description><![CDATA[ Nowy tydzień zaczynamy zagadką do rozwiązania. Udało się ustalić autorstwo mozaiki na stocerowskim transformatorze, to może uda się ustalić pochodzenie stocerowskich rzeźb. Jest ich chyba 9. Jedna stoi przed gmachem głównym STOCERu przy Wierzejewskiego, reszta w ogrodzie oddziałów dziecięcych w Chylicach. Przypuszczalnie wszystkie zostały ustawione w tym samym czasie – wg mnie w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Dziś wszystkie anonimowe, dawniej na pewno miały nazwy, jak i autorów… Może ktoś z was wie więcej na temat tych rzeźb? Kiedy i z jakiej okazji zostały ustawione? Kto jest ich autorem? Przywróćmy im tożsamość, bo część z nich jest naprawdę bardzo ciekawa!<br />
<br />
STOCER, ul. Wierzejewskiego<br />
<br />
<img src="https://scontent.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/12037988_1026585770709682_2623792755742716494_n.jpg?oh=7ef8c30ec858ddf9ed2040c13c1c17d1&amp;oe=565E8915" class="bbcode" border="0" /><br />
<br />
STOCER-Chylice, ul. Długa<br />
<br />
<img src="https://scontent.xx.fbcdn.net/hphotos-xat1/t31.0-8/12017531_1026585780709681_4096698753026485347_o.jpg" class="bbcode" border="0" /><br />
<br />
<img src="https://scontent.xx.fbcdn.net/hphotos-xtf1/v/t1.0-9/12038093_1026585784043014_9152241151972750039_n.jpg?oh=55b1199ee33391bea70625306f447b1a&amp;oe=569F3592" class="bbcode" border="0" /><br />
<br />
<img src="https://scontent.xx.fbcdn.net/hphotos-xft1/t31.0-8/12052472_1026585814043011_7771370200849540668_o.jpg" class="bbcode" border="0" /><br />
<br />
<img src="https://scontent.xx.fbcdn.net/hphotos-xap1/v/t1.0-9/12027527_1026585810709678_5524545683540136222_n.jpg?oh=13d1713bc69fc0d2e863fa917317ee80&amp;oe=569F3B37" class="bbcode" border="0" /><br />
<br />
<img src="https://scontent.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/t31.0-8/11050165_1026585830709676_2580337873576377961_o.jpg" class="bbcode" border="0" /><br />
<br />
<img src="https://scontent.xx.fbcdn.net/hphotos-xap1/t31.0-8/12017645_1026585857376340_4585712849082600996_o.jpg" class="bbcode" border="0" />]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Mon, 28 Sep 2015 09:07:20 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,48681#msg-48681</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,48681#msg-48681</link>
            <description><![CDATA[ W najbliższy piątek w altanie przy Hugonówce swój recital będzie miała Grażyna Łapińska - jedna z najbardziej znanych polskich artystek niepełnosprawnych. Piosenkarka ma silny związek z Konstancinem - w latach 70-tych uczęszczała do szkoły dla dzieci niepełnosprawnych, znajdującej się w ośrodku STOCER w Chylicach. Można powiedzieć że tu miała swój debiut - poniższe zdjęcie z 1979 przedstawia początkującą wówczas artystkę oraz pozostałych uczniów na szkolnej akademii w ramach Dnia Służby Zdrowia (zdjęcie pochodzi ze strony www.dziecichylic.pl)<br />
<br />
 poniżej link do informacji o recitalu:<br />
[<a href="http://www.konstancinskidomkultury.pl/index.php/archives/5022" target="_blank"  rel="nofollow">www.konstancinskidomkultury.pl</a>]<br />
<br />
<img src="https://scontent.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/v/t1.0-9/11960160_1015890508445875_1040534288704574260_n.jpg?oh=c207ef6724c7b03035984410173609b6&amp;oe=56AAE68A" class="bbcode" border="0" />]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Tue, 08 Sep 2015 10:22:54 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,48234#msg-48234</guid>
            <title>Stocer stale się rozwija</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,48234#msg-48234</link>
            <description><![CDATA[ Przy okazji, bo nie mogę znaleźć innego wątku.<br />
<br />
Przed chwilą w RDC podano, że Marszałek sypnął kasą - Stocer dostanie 5 mln. zł. Będzie wyremontowany odddział rekonstrukcji ortopedycznej (III) oraz odddział rehabilitacji]]></description>
            <dc:creator>mania</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Fri, 31 Jul 2015 15:31:28 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,48232#msg-48232</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,48232#msg-48232</link>
            <description><![CDATA[ mała pacjentka Stoceru, lata 60-te XX wieku<br />
<br />
<img src="https://scontent.xx.fbcdn.net/hphotos-xpt1/v/t1.0-9/11825641_996130803755179_6838440576590975793_n.jpg?oh=d31ce5491c333e50c237452a0a095c2d&amp;oe=565B97CC" class="bbcode" border="0" /><br />
<br />
<br />
 w 1951 roku wybuchła epidemia choroby Heinego-Medina (polio). Okazało się że jedyną skuteczną pomocą dla porażonych nią dzieci są zabiegi usprawniające. Szybko STOCER włączył się w rehabilitację dorosłych i dzieci dotkniętych polio.<br />
<br />
 Tak swój pobyt w konstancińskim Stocerze wspomina Teresa, była pacjentka:<br />
 &quot;Moje dzieciństwo w dużej części spędziłam w Konstancinie, tam mnie operowano, rehabilitowano. To miasteczko jest bliskie mojemu sercu, zawsze gdy gdzieś usłyszę słowo Konstancin, wracają wspomnienia i niekiedy łezka tez poleci! Byłam jako mała dziewczynka daleko od domu, od rodziców, siostry i pamiętam tę tęsknotę za nimi, radość, gdy mnie odwiedzali i smutek, gdy mnie opuszczali; tego nie da się zapomnieć! Pamiętam salę, gdzie spaliśmy, pamiętam jak była umeblowana, jakie mieliśmy łóżka, gdzie była stołówka i jak wieczorami podkradaliśmy z niej chleb, który został po kolacji. Pamiętam Elę, starszą koleżankę przykutą do łóżka i jak ją z tym łóżkiem tarmosiłam na telewizje do tej stołówki; jak mi było przykro gdy pojechała do domu, a ze mną się nie pożegnała bo mnie nie było akurat, byłam na tzw. bloczkach. Pamiętam wujka, który przyjechał do mnie i przywiózł mi ze swojego ogrodu piękne żółte róże, które tak ślicznie pachniały! Pamiętam, jak raz taka mała jędza straszyła mnie, że umrę, bo mi krew z palca leciała i tak się bałam wtedy, a ona miała ubaw z koleżankami! Mam wiele jeszcze w pamięci różnych scenek, pielęgnuję tę pamięć w sobie, bo nie chcę zapomnieć, bo to było moje życie,dzieciństwo! Pamiętam lekcje, jakie nam organizowano w wydzielonych salkach i koleżankę, która pisała lewą ręką ładniej i zgrabniej niż ja prawą. I pamiętam pana Edwarda, który miał mi zdjąć gips z nogi krokodylem. Boże, w jakiej ja byłam wtedy panice, bo myślałam, że on przyniesie zwierzę krokodyla i nim będzie ten gips mi zdejmować, a on śmiał się i mówił: &quot;Tereska, zaraz cię krokodyl zje&quot;. A to był taki przyrząd po prostu, podobny w czasie pracy do otwartej paszczy krokodyla, takie coś w rodzaju obcęgów, tylko większe i tym rozpychał gips jakoś!&quot; (źródło: [<a href="http://postpolio.ofoonr.lublin.pl/epidemia.html" target="_blank"  rel="nofollow">postpolio.ofoonr.lublin.pl</a>])]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Fri, 31 Jul 2015 10:21:50 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,47455#msg-47455</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,47455#msg-47455</link>
            <description><![CDATA[ wracamy na chwilę do dwóch koni na których w latach 70-tych w Stocerze prowadziła hipoterapię Urszula Wirska... Makbet i Kosmos - tym razem na zdjęciu przesłanym przez Bożenę Kluczek (prawdopodobnie lata 1975-1977)<br />
<br />
<img src="https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xat1/v/t1.0-9/11377366_965694940132099_142530190230581080_n.jpg?oh=7c9cd9446df34b3b0f6e20719302ea15&amp;oe=56039CE8" class="bbcode" border="0" />]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Wed, 03 Jun 2015 19:45:44 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,47377#msg-47377</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,47377#msg-47377</link>
            <description><![CDATA[ &quot; (..) Miałam wypadek, nagle znalazłam się kilka pięter niżej, dość skutecznie połamana. Po 10 tygodniach leżenia na plecach udało mi się wyjść ze szpitala na własnych nogach. Miednica mi się zrosła w miarę równo, natomiast prawa ręka, którą nikt się na początku nie przejmował, zrosła się bardzo szybko i tak jak sama chciała, i nie bardzo można ją już było wyprostować. Dostałam skierowanie do STOCERu w Konstancinie, żeby rehabilitować tę rękę. Nie chciałam iść do żadnego szpitala, miałam na całe życie dość leżenia i prawie bym się nie dala namówić, gdyby mi nie powiedziano, ze tam jest koń i może będę mogła jeździć! Właściwie to zaczęłam chodzić też na złość i przekór wszystkim, bo na moje pytanie: kiedy będę mogła jeździć? Dostawałam bardzo oględne i wymijające odpowiedzi - no, rok na wózku, potem rok o kulach, a potem się zobaczy... O, niedoczekanie wasze, albo będę chodzić, albo..., albo co? No, to trzeba chodzić. Zaczęłam, ale strasznie to było kiepskie chodzenie. Poza tym się bałam. Bałam się chodzić, bałam się jeździć samochodem, bałam się panicznie, że znowu coś mi się złamie, że będzie wypadek, znowu wyląduje na plecach, kompletnie bezradna.<br />
 W Konstancinie okazało się, ze koń co prawda jest, ale mój przypadek nie kwalifikuje się do hipoterapii, poza tym pani, która zajmuje się koniem jest chora.... Zaczęłam działać na własna rękę. Po pierwsze zlokalizowałam konia. Miał stajnie na końcu szpitalnej chlewni i mało go było widać przez mętną szybkę, ale był. Potem dotarłam do opiekunki, p. Urszuli Wirskiej (jako Zula Szweicerówna jeździła na torze). Stanęłam przy łóżku i wyłuszczyłam prośbę, że chce do konia, że chcę jeździć. Na początku nie było mowy o jeździe, ale zapytała mnie, gdzie dotąd jeździłam? Różnie - mówię, - ale zaczynałam u Jacobsona. - P. Wirska rozpromieniła się - ja jeździłam u niego w ZOO, tu masz klucz, możesz jeździć! <br />
Dzięki Panu Bogu, lekarze mają tak wąskie specjalizacje, że nie wie lewica.... Poszłam do lekarza prowadzącego z pytaniem, czy mogę jeździć? A on był &quot;od ręki&quot; i nie miał pojęcia, że miałam połamaną miednicę. Zgodził się, ale zastrzegł, że lepiej żebym nie spadła, bo jeszcze sobie coś złamię. Placyk do jazdy konnej był w parku akurat pod oknami pokoju lekarskiego.<br />
 Koń okazał się gniadym arabem o imieniu Kosmos. Był mały, ale ja i tak nie mogłam wsiąść. W końcu wdrapałam się na wóz, z wozu na koło, z koła na siodło. Uff!! Pojechałam stępa do parku. Bałam się. Zaczęłam kłusować po kole i bałam się tak potwornie, że nie byłam w stanie myśleć o niczym, tylko, że zaraz spadnę i się połamię... Ze strachu zwinęłam się w kłębek, kolana pod broda. Kosmos zagalopował i wbiegł między dwie wysokie sosny. On się zmieścił, ja zostałam. Kiedy spadałam, już się nie bałam, myślałam tylko: o Boże, lekarze to widzą, nie dadzą mi więcej jeździć! Żeby tylko nie zobaczyli! Nie wiem, jakim cudem złapałam Kosmosa, podprowadziłam do ławki i wsiadłam. Dopiero jak już usiadłam w siodle przyszła refleksja: jak to, spadłam i jestem cała? No, to teraz koniu zobaczysz! I PRZESTAŁAM SIĘ BAĆ!<br />
Gdyby nie Kosmos i moja przemożna chęć znalezienia się znowu na końskim grzbiecie, to nie wiem jak długo wracałabym do normalności, jak długo walczyłabym z paraliżującym lękiem na widok nadjeżdżającego samochodu, skoro dopiero od kilku lat odważam się wejść na krzesło, żeby wkręcić żarówkę? Parę lat temu wywróciłam się z moją klaczą, pokiereszowałam sobie twarz, mam blizny. Sama się dziwie, ze w ogóle nie zrobiło to na mnie wrażenia. Co innego stanąć na krześle, a nuż się gibnie?<br />
 Gwałtowna poprawa mojego zdrowia po jeździe na Kosmosie zrobiła takie wrażenie na mojej Mamie, ze zgodziła się na kupno konia.(...)&quot;<br />
 (fragment wspomnienia Ewy Karen Giebułtowicz - całość na [<a href="http://www.zabieblota.cba.pl/pomysl.htm" target="_blank"  rel="nofollow">www.zabieblota.cba.pl</a>] )<br />
<br />
 na zdjęciu widoczny koń Kosmos i drugi koń należący również do Zuli Schweitzer-Wirskiej, która w STOCERze prowadziła rehabilitację na koniach.<br />
<br />
<img src="https://scontent.xx.fbcdn.net/hphotos-xta1/t31.0-8/11249408_962177570483836_469549200338272951_o.jpg?_nc_eui=AWjK5fP0SULber0zPvxb-FV8zxcNlQ7SwR7GLQ" class="bbcode" border="0" />]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Fri, 29 May 2015 10:21:14 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,47085#msg-47085</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,47085#msg-47085</link>
            <description><![CDATA[ powstała ciekawa inicjatywa - byli pacjenci oddziałów dziecięcych Stoceru mieszczących się w gmachu w Chylicach przy ul Długiej założyli stronę internetową<br />
[<a href="http://www.dziecichylic.pl/" target="_blank"  rel="nofollow">www.dziecichylic.pl</a>]<br />
 oraz facebookową<br />
[<a href="https://www.facebook.com/dziecichylic" target="_blank"  rel="nofollow">www.facebook.com</a>]<br />
 na których prezentują zdjęcia i swoje wspomnienia z pobytu w tej szpitalnej placówce<br />
 Na stronie zamieszczona jest masa ciekawych zdjęć, w tym m.in. to - widok na tamę przy moście w Skolimowie (maj 1976). Zdjęcie o tyle ciekawe, że tama z czasem została rozebrana i woda płynie tam od wielu lat normalnym nurtem bez spiętrzenia...<br />
<br />
<img src="https://scontent.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/v/t1.0-9/20896_953432384691688_468307598208368583_n.jpg?oh=c73203f6dbcf6c340bf4bbf71a9d252f&amp;oe=55D2D3EC" class="bbcode" border="0" />]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Fri, 08 May 2015 10:39:30 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,46867#msg-46867</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,46867#msg-46867</link>
            <description><![CDATA[ Konstancińskie ośrodki zdrowia od zawsze przyciągały znane światowe osobistości. W latach 60-tych w Stocerze gościł cesarz Etiopii Haile Selassie (pisałem na ten temat jakiś czas temu). Z tej okazji została utwardzona ulica Jagiellońska. Gdy w 2002 roku konstancińskie CKiR odwiedziła żona Akihito, cesarza Japonii, wyremontowano ulicę Gąsiorowskiego... Nie wiem co dokładnie zostało przygotowane na wizytę żony generała Charlesa de Gaullea gdy 7 września 1967 roku odwiedziła konstanciński STOCER. Ale tak pisała o tej wizycie ówczesna prasa: &quot;w drugim dniu pobytu w Polsce (..) Yvonne de Gaulle zwiedziła Stołeczne Centrum Rehabilitacji Schorzeń Narządów Ruchu w Konstancinie. Wybór tej placówki nie był przypadkowy. Pani de Gaulle w swojej działalności społecznej szczególną opieką otacza chore dzieci swojego kraju, przebywające w zakładach leczniczych. Należy również przypomnieć ze przed kilku miesiącami Pani de Gaulle przesłała dla dzieci leczonych w Konstancinie wiele bardzo pożytecznych i ciekawych zabawek. Dostojnemu gościowi towarzyszyła małżonka Przewodniczącego Rady Państwa - Rozalia Ochabowa. Ze szczególnym wzruszeniem Pani Yvonne wysłuchała piosenek francuskich śpiewanych po francusku przez małe dzieci. Z działalnością Centrum i wynikami leczenia rehabilitacyjnego zapoznał Małżonkę Prezydenta Francji - prof. dr Marian Weiss&quot;<br />
<br />
<img src="https://scontent-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xft1/v/t1.0-9/10421290_944410175593909_8953377083632483271_n.jpg?oh=44ba4079690609c4c6cd21332a80e2ad&amp;oe=55DE3A4D" class="bbcode" border="0" />]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Mon, 20 Apr 2015 09:51:50 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,46737#msg-46737</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,46737#msg-46737</link>
            <description><![CDATA[ na stronie www.szpitale1944.pl widnieje ciekawa wzmianka o szpitalu św Ducha i jego późniejszych konstancińskich losach. To dzięki niemu mamy nasz STOCER.<br />
<br />
&quot;Do podwarszawskiego Konstancina w połowie sierpnia 1944 r. trafili pacjenci i personel ze spalonego szpitala św. Ducha w Warszawie. Ulokowano ich w opuszczonych, prywatnych willach: Biały Dworek&quot;, &quot;Irena&quot;, „Mon Repos”, &quot;Piaski&quot;, &quot;Sanssouci” „Zosieńka”.<br />
<br />
<br />
 Do Konstancina ściągali lekarze i inny personel medyczny. Zorganizowano tu oddziały: chirurgiczny, wewnętrzny, zakaźny, neurologiczny, laryngologiczny, dziecięcy i ginekologiczno-położniczy. Wciąż przywożono rannych powstańców z Warszawy. Po wojnie, w 1946 r. szpital św, Ducha wrócił do Warszawy, a w Konstancinie utworzono Ośrodek Lecznictwa Rehabilitacyjnego. W 1951 r. powstał z niej STOCER (Stołeczne Centrum Rehabilitacji).&quot;<br />
 (źródło: [<a href="http://www.szpitale1944.pl/i/823,szpital-w-konstancinie-sto" target="_blank"  rel="nofollow">www.szpitale1944.pl</a>]… )<br />
<br />
<br />
galeria na fb:<br />
[<a href="https://www.facebook.com/media/set/?set=a.939566499411610.1073741881.228851817149752&amp;type=1" target="_blank"  rel="nofollow">www.facebook.com</a>]]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Mon, 13 Apr 2015 09:27:38 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,46736#msg-46736</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,46736#msg-46736</link>
            <description><![CDATA[ <img src="https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xta1/v/t1.0-9/11148588_938987006136226_4932008774352733819_n.jpg?oh=4efa201ef7027970ffa93d888c987b45&amp;oe=55A37B81&amp;__gda__=1440467464_6101ab197b778bc9de3d3537d1e6899b" class="bbcode" border="0" />]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Mon, 13 Apr 2015 09:27:03 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,46670#msg-46670</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,46670#msg-46670</link>
            <description><![CDATA[ wczoraj, 7 kwietnia, obchodziliśmy Dzień Pracownika Służby Zdrowia! Wszystkim pracownikom tutejszych szpitali, sanatoriów i przychodni życzę satysfakcji z wykonywanego zawodu popartej dobrą pensją! Dziękujemy że jesteście!<br />
<br />
 na zdjęciu pielęgniarki STOCERu, prawdopodobnie lata 50-te XX wieku<br />
<br />
<img src="https://scontent-vie.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/11133318_937718216263105_2701093402480445495_n.jpg?oh=47d63dbacce547f0498deb496b2b2545&amp;oe=55A6D21D" class="bbcode" border="0" />]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Wed, 08 Apr 2015 11:19:07 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,39915#msg-39915</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,39915#msg-39915</link>
            <description><![CDATA[ kiedyś obiecałem że coś skrobnę o Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Kalekich w Chylicach, więc słowa dotrzymuję... krótki szkic, ale za to wiele wspaniałych zdjęć w galerii:<br />
<br />
[<a href="https://www.facebook.com/media/set/?set=a.823488621019399.1073741871.228851817149752&amp;type=1" target="_blank"  rel="nofollow">www.facebook.com</a>]]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Sun, 14 Sep 2014 20:04:53 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,38610#msg-38610</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,38610#msg-38610</link>
            <description><![CDATA[ jak donosiła prasa sprzed 31 lat: ,,5 czerwca 1983 I sekretarz KC PZPR premier gen. armii Wojciech Jaruzelski odwiedził dzieci i młodzież ze specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Chylicach&quot;<br />
 ośrodkiem który odwiedził ś.p. Jaruzelski był oczywiście dziecięcy oddzial STOCERu w Chylicach<br />
<br />
<img src="https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/t1.0-9/1965074_803972186304376_5684978220808086972_n.jpg" class="bbcode" border="0" />]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Wed, 06 Aug 2014 09:00:46 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,38055#msg-38055</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,38055#msg-38055</link>
            <description><![CDATA[ Hailego nie widać  ,ale na zdjęciu prawym w pierwszym rzędzie redaktor Wojciech Giełżynśki  / Dookoło Świata../ mój starszy  kolega z  b.d.lat .]]></description>
            <dc:creator>kaan</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Fri, 18 Jul 2014 11:08:27 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,38053#msg-38053</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,38053#msg-38053</link>
            <description><![CDATA[ Kolejne ciekawe zdjęcia Eustachego Kossakowskiego ze zbiorów Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Konstanciński STOCER w 1964 r.<br />
 Na przełomie 1963 i 1964 oddano do użytku nowy główny gmach szpitala, zwiększając liczbę łóżek do 450. Ówczesna władza traktowała to jako jedną z czołowych inwestycji tamtego czasu, i podczas wizyt zagranicznych notabli często kierowała ich na zwiedzanie szpitala w Konstancinie. Zdjęcia te przedstawiają jedną z takich wizyt… niestety, nie widać osoby goszczącej, ale –jak przypuszczam - był to Haile Selassie I który odwiedził we wrześniu 1964 roku konstanciński szpital<br />
<br />
[<a href="https://www.facebook.com/media/set/?set=a.793759197325675.1073741868.228851817149752&amp;type=1" target="_blank"  rel="nofollow">www.facebook.com</a>]]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Fri, 18 Jul 2014 08:55:33 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,37952#msg-37952</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,37952#msg-37952</link>
            <description><![CDATA[ nie chce mi się przeklejać zdjęć z mojej facebookowej strony, więc tylko wklejam link do galerii:<br />
<br />
przepiękne zdjęcia znakomitego polskiego fotografa Eustachego Kossakowskiego z końcówki lat 50-tych obrazujące życie codzienne małych pacjentów dziecięcego oddziału ortopedycznego konstancińskiego Stoceru<br />
<br />
ze zbiorów Muzeum Sztuki Nowoczesnej<br />
<br />
[<a href="https://www.facebook.com/media/set/?set=a.791385170896411.1073741867.228851817149752&amp;type=3&amp;uploaded=15" target="_blank"  rel="nofollow">www.facebook.com</a>]]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Sun, 13 Jul 2014 12:46:27 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,37186#msg-37186</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,37186#msg-37186</link>
            <description><![CDATA[ <img src="https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/t1.0-9/10446475_777957032239225_8692979721345249927_n.jpg" class="bbcode" border="0" /><br />
<br />
Mozaika na transformatorze przy ul. Wierzejewskiego.<br />
<br />
 Dzięki AH dowiedziałem się że jest ona dziełem wybitnego artysty związanego z Konstancinem, Krzysztofa Henisza (autora m.in. mojej ulubionej mozaiki przy Zielonej Gęsi w Warszawie).<br />
 Warszawskie mozaiki Krzysztofa Henisza prezentowałem już w tej galerii: [<a href="https://www.facebook.com/media/set/?set=a.759591264075802.1073741857.228851817149752&amp;type=3" target="_blank"  rel="nofollow">www.facebook.com</a>]<br />
<br />
 Konstancińska mozaika powstała prawdopodobnie w okolicach 1964 roku, przy okazji budowy głównego gmachu szpitala, a być może i przy okazji utwardzenia ulicy Jagiellońskiej na potrzeby wizyty Haile Selassie I.<br />
<br />
 Przypominam że za kilka dni w Konstancińskim Domu Kultury odbędzie się wernisaż wystawy &quot;Artyści Konstancina&quot; na której prezentowane będą również dzieła Krzysztofa Henisza...]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Tue, 17 Jun 2014 08:09:58 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,35655#msg-35655</guid>
            <title>Re: STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,35655#msg-35655</link>
            <description><![CDATA[ W powszechnym &quot;obiegu&quot; informacji inicjatywę stworzenia  STOCERA i jego &quot;sławy&quot;  przypisuje się prof. Marianowi Weissowi.A w rzeczywistości to inicjatorów było dwóch.Drugim  był profesor Maciej Nałęcz  z PAN , pionier inżynierii biomedycznej .Z ich inicjatywy  prof. dr  inż.  Jerzy Pustoła kierujący Zakładem Biomechaniki PAN  utworzy w Konstancinie w STOCERZE  pracownię Instytutu Biocybernetyki . Takie były początki &quot;kariery &quot; STOCERA&quot;.]]></description>
            <dc:creator>kaan</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Thu, 17 Apr 2014 07:45:42 +0200</pubDate>
        </item>
        <item>
            <guid>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,35638#msg-35638</guid>
            <title>STOCER</title>
            <link>http://www.konstancin.com/forum/read.php?23,35638,35638#msg-35638</link>
            <description><![CDATA[ warto poświęcić mu oddzielny wątek...<br />
na razie krótko - zdjęcie z rodzinnych zbiorów:<br />
pracownicy STOCERu na schodach willi Sanssouci (połowa lat 50-tych XX wieku) - pierwsze stopnie schodów znacznie szersze niż obecnie<br />
<br />
<img src="https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/t1.0-9/10155343_745026912198904_3542730120756909345_n.jpg" class="bbcode" border="0" /><br />
<br />
a tak we wspomnieniach wyglądały początki naszego szpitala:<br />
 <i>,,(...) W miejscu, gdzie obecnie stoi nowy budynek ośrodka, dawniej była chlewnia. Do uszu chorych zapewne dobiegały pochrząkiwania hodowanych tu świń, które później trafiały do szpitalnej kuchni. W budynku obok chlewni mieściła się pracownia analityczna. Jeszcze w 1952 r. nie było ciepłej wody ani kanalizacji, szkło laboratoryjne myło się zimną wodą. Brak kanalizacji dawał się we znaki także praczkom. Pranie szpitalnej bielizny odbywało się w baliach, na tarach, w piwnicach jednej z willi. Ponieważ woda nie odpływała, praczki musiały stać na deskach. Wyprana bielizna pakowana była do worów i wyciągana po stromych schodach prowadzących z piwnic. W 1954 r. STOCER, jako pierwszy szpital w Polsce, otrzymał odbiornik telewizyjny, ale jeszcze w 1956 r. dzieci w szpitalnych piżamach były dowożone na wycieczkę do Warszawy w otwartej ciężarówce.&quot;</i><br />
<br />
całość tego wspomnienia można przeczytać tu:<br />
[<a href="http://www.infokalisz.internetdsl.pl/biograf/weiss.htm" target="_blank"  rel="nofollow">www.infokalisz.internetdsl.pl</a>]]]></description>
            <dc:creator>pionek AGORY</dc:creator>
            <category>Klub Miłośników Historii Konstancina-Jeziorny</category>
            <pubDate>Wed, 16 Apr 2014 09:17:32 +0200</pubDate>
        </item>
    </channel>
</rss>
